Diagnoza

Internetowa diagnozaGrzesio nie czuł się ostatnio dobrze. Cierpiał na bezsenność, generalne osłabienie, niechęć do czegokolwiek. Jego apetyt przejawiał wielkie wahania: albo zażerał niczym opętany, albo zaniedbywał posiłki, albo praktykował drakońską dietę. Od czasu do czasu miewał zawroty i bóle głowy. Dzwoniło mu w uszach. Cechowały go irytacja, niecierpliwość, opryskliwość, dekoncentracja, zapominalskość. Pracą gardził jeszcze bardziej niż zazwyczaj, natomiast swoich zacnych zwierzchników pragnął powiesić na drzewach. Mięśnie drgały mu w nieustannym napięciu tudzież często zgrzytał zębami, jakby przygotowany do ataku na tajemniczego wroga.

Jednym słowem: było źle, zaś dalsza egzystencja nie napawała otuchą.

Postanowił podjąć kategoryczne kroki, aby zaradzić tej sytuacji – przestać udawać mocnego faceta, obojętnego na jaskrawe omeny dogorywania . Winien ująć byka za rogi – toż śmierć zagląda w oczy! Z męską determinacją, zaraz po pracy, zasiadł przy laptopie. Wszedł odważnie na Google – wstukał parę haseł kluczowych: „bezsenność irytacja zniechęcenie napięcie symptomy choroba”. Kliknął: „Szukaj”.

Od strzału wyszło, iż cierpi na stres! Wszystko korelowało co do joty: przyśpieszenie tętna, nadmierna potliwość, nieracjonalne myśli, rozdrażnienie, apatia, podwyższona konsumpcja kawy czy herbaty, suche śluzówki jamy ustnej – miał stres na 102!

Wyeksplorował natychmiast strony z poradami, opisującymi sposoby zaradzenia tej strasznej przypadłości. Trzeba pójść bezzwłocznie na jogę! Powinien pozwolić sobie na bycie człowiekiem – zaakceptować siebie takim, jakim jest! Poza tym, musi się rozpieścić: kupić coś ku osobistej przyjemności, zrobić masażyk, wziąć gorącą kąpiel, wyjechać w siną dal. Przystoi lepiej zorganizować swój czas, wyznaczyć realistyczne cele, więcej odpoczywać. Pospolicie proste podejście: gimnastyka filozoficzna, ablucja, prezencik, wycieczka, mniej aspiracji – w ten sposób nerwówa odchodzi w zapomnienie! Zachęcano także do nabycia paru instruktażowych filmów oraz książek za parędziesiąt dolarów, ale po co ekstra informacje, kiedy sprawa była ewidentna?

Natychmiast zapalił papieroska i zaparzył kawusi z radości. Teraz wie, co w trawie piszczy! Dysponuje arsenałem rozwiązań! Będzie szczęśliwy! Będzie zdrowy!

Wrócił do sieci, pragnąc przesondować kwestię dokładniej na różnorakich portalach. Kliknął na pierwszy z brzegu link – proszę bardzo, na samej górze stosowne pytania:

  1. Zmęczony bez powodu? (Oczywiście!)
  2. Trudności z porannym wstawaniem? (Jak najbardziej!)
  3. Nie możesz wytrzymać bez kawy, napojów gazowanych, czekolady? (No masz!)
  4. Czujesz wyczerpanie, wyprowadzenie z równowagi? (Bez przerwy!)

Ten stres posiadał znamiona istnej plagi! Chłonął pożyteczną lekturę dalej: „Jeżeli masz powyższe objawy, tedy cierpisz na wypalenie nadnerczy”.

Słodki Boże! Dylemat zatem grubo poważniejszy: nadnercza mu szły! Rozpoznanie potwierdzały dalsze raporty na temat choróbska – dysponował kompletem zwiastunów: wrogie nastawienie do ludzi, lęki, przygnębienie, roztrzepanie, przybieranie na wadze, tarapaty z pamięcią…

Bezzwłocznie zgłębił taktykę, która pozwoliłaby mu na uleczenie i dalsze bytowanie na padole ziemskim: musi notorycznie regenerować ciało, nie przedsiębrać aż tylu zadań, często drzemać za dnia. Zachwalano utylizację akupunktury, ćwiczeń rozluźniających, medytacji. Zobaczył też listę subsydialnych tabletek z cynkiem, magnezem plus wieloma innymi, naturalnymi składnikami. Jutro poleci do apteki – nabędzie arsenał tych pigułek, gdyż inaczej gruczoły zwiędną mu do końca…

Zakurzył następną fajkę, siorpnął kawki, zagryzł czekoladką, albowiem bardzo się nieprzyjemnymi rewelacjami przejął. Był niezaprzeczalnie bardzo chory…

Doszła do niego potrzeba dogłębnej analizy tematu, bo kostucha ostrzyła już kosę… Kontynuował szperanie w czeluściach World Wide Web. Znowuż ujrzał listę swoich dolegliwości: utrata radości, zanik nadziei, pustka emocjonalna, poczucie utraty sił, rwanie w plecach, kołatanie serca, zaburzenia snu… Wypełnił test gwoli okrycia prawdy o stopniu wyżarzenia jego nadnerczy, po czym kliknął: „Oblicz wynik”. Zaczął czytać: „Tkwisz w depresji. Natychmiast złóż wizytę u psychiatry, alternatywnie skonsultuj psychologa.”.

Sytuacja ulegała zatem komplikacji z minuty na minutę: ma dodatkowo depresję. Wyszło na jaw, iż osobnikom melancholijnym grozi samobójstwo. Chryste Panie: toż on zaraz odbierze sobie życie! Ciekawe jak? Powieszenie? Podcięcie żył? Skok z mostu do wody, ewentualnie z wieżowca na bruk? To taki będzie jego smutny koniec? Męki doczesne, ciężka praca, wychowywanie syna, kolekcjonowanie LEGO, picie mleka – całokształt morderczych starań na nic? Należy wyrwać dogorywające ciało ze szponów śmierci!

Kuracja (na szczęście!) nie konstytuowała przesadnie katorżniczej misji – przynajmniej tak wynikało z manifestów internetowych. Trzeba myśleć pozytywnie! Musi słuchać głośnej muzyki, śpiewać, tańczyć! Powinien powiesić w domu piękne obrazki z przytulnymi zwierzątkami albo przepięknymi krajobrazami! Wypada przywdziać wygodne ciuszki, brnąć ulicą uśmiechniętym, również tryskać ogólnym zadowoloniem z siebie! Plan zaiste oczywisty!

Przyrządził 2 kawusię, prócz tego przygotował ciasteczko czekoladowe. Póki co nie śpiewał, aczkolwiek już pogwizdywał. Zamajaczyła iskierka nadziei!

Wrócił szybko do komputera z dymiącą filiżanką. Kolejny z rzędu artykuł wyliczał jego objawy: dolegliwości bólowe, ogólne osłabienie fizyczne organizmu, fluktuacje łaknienia, kłopoty z pamięcią, rozproszenie uwagi, zwiększona drażliwość, odczuwanie niepokoju, niewytłumaczalne lęki, obniżenie nastroju, niezadowolenie z bezsensownej wegetacji, potliwość, palpitacje. Wypisz wymaluj, znowóż miał pełny pakiet indykatorów kalectwa!

Tym razem powód stanowiła… adropauza. Jeden ze znaków – problemy z erekcją, sprzężone z absencją odczuwania podniecenia – scementował przerażenie Grzesia na amen, więc z miejsca odwiedził stronę innej natury w celu przeprowadzenia testu praktycznego. Systemy fizjologiczne działały, na szczęście, bezbłędnie.

Po powrocie z łazienki zapomniał na godzinkę (przypuszczalnie dwie) o samczej menopauzie, jako że nowa witryna obfitowała w interesujące linki. Zwłaszcza koncepcja kolorystyczno-graficzna przypadała do gustu: perfekcyjnej jakości, wyraźne zdjęcia o wysokim nasyceniu barw; biały tekst na czarnym tle; migające ponętnie reklamy. Po kwadransie lustrował masę otworzonych w przeglądarce okien, wyskakakujących automatycznie dla wygody użytkownika. Oglądał różne interesujące filmiki. W trakcie projekcji znowuż sprawdził stan zaawansowania swojej andropauzy: miała chyba przebieg łagodny, skoro konsekutywna próba została uwieńczona pełnym sukcesem w przeciągu 5 minut.

Znowóż kibelek, papierosek, łyżeczka słodkiego ciacha. Ponownie zaparzył małą czarną, bowiem poprzednia zupełnie wystygła podczas ostatniej sesji internetowej.

Męska menopauza była szalenie łatwą do uleczenia: przeczekanie gehenny, wespół z pogodzeniem się z dolą, komponowały banalną doktrynę rehabilitacyjną. Nie napierano na jogę, medytację, akupunkturę, eksponowanie obrazków z pejzażami bądź pląsanie, co mogłoby doprowdzić do pasji rozjuszonego już gościa.

Przez bite dwie godzinki nasiąknął wiedzą sugerującą, że jego zestaw symptomów może być wywołany fobią, otyłością, anemią, cukrzycą, brakiem ćwiczeń fizycznych, zespołem stawu skroniowo-żuchwowego, fatalną dietą, a nawet nadczynnością tarczycy. Niekiedy dany objaw stawał się podłożem wszelakich grzesiowych dolegliwości, na przykład brak odpoczynku powodował wycieńczenie, roztargnienie, podenerwowanie względnie ogólny marazm.

Pod koniec dnia nie wiedział już zupełnie, co powoduje co. Ostatni tekst przestrzegał przed nadużywaniem internetu, co podobno prowokowało kalejdoskop niedomagań, poza tym groziło zwariowaniem.

Cierpiał na wszystko – przedstawiał wrak człowieka. Przechodził przeokropne, krańcowe wyniszczenie organizmu, kolosalny kataklizm tkankowy, drążący proces chorobowy. Po prostu: stoi nad grobem! Wybiła ostatnia godzina!

Wyczerpany, zapadł w kamienny sen. Śnił o nimfach, które widział na portalu z czarnym tłem: powabnych, akceptujących, zapraszających do wspólnej zabawy… Sprawiały wrażenie inteligentych, rozumiejących, doceniających… Siedziały tuż przy nim, przepięknie ubrane w kolorowe, zwiewne łaszki… Subtelny zapach doskonałych perfum, delikatne dotyki, otarcia ciepłych ud, lekko rozchylone wargi, gorące szepty, namiętne spojrzenia, trzepoczące długie rzęsy… Tkwił pomiędzy tymi aniołami zmęczony, z przepoconymi rękami, palpitacją serca, drżeniem mięśniowym, brakiem koncentracji, dzwonieniem w uszach, bólami w krzyżu, apatyczny, zastrachany, nerwowy, wmurowany w kanapę, zżerany przez straszną chorobę…

Wyskoczył z łóżka z wrzaskiem: największy koszmar, jakiego kiedykolwiek doświadczył!

Z samego rana pobiegł do przychodni, ażeby zrobić sobie asortyment możliwych badań: morfologię krwi, lipidogram, test obciążenia glukozą, próbę wątrobową, bilirubinę, elektrolity, hormony tarczycy i parę innych, teoretycznie pomocnych w rozwikłaniu kwestii jego schorzenia. Zmierzono mu ciśnienie, tętno, wykonano EKG, gruntownie przebadano. Zażądał rezonansu magnetycznego lub tomografii komputerowej mózgu: przecież wyśledził w internecie, iże istnieją szanse na guza, Zespół Korsakowa, potencjalnie ukryty wylew! Lekarze nie byli skłonni do tego typu obdukcji, lecz Grzesio nie dawał za wygraną – dalej darł koty o konsultację z psychiatrą z powodu jego głębokiej depresji. Zaproponowano mu wizytę na policji, ponieważ zakłócał porządek publiczny, następnie wywalono bez pardonu za drzwi.

DiagnozaSzczepan SadurskiPo południu otrzymał rezultaty badań laboratoryjnych. Wyniki w 100% były prawidłowe.

Pozytywne niejako wieści załamały bidaka: nie znał źródła swoich cierpień… Trawi go makabryczna patologia, tymczasem głupie doktory nie potrafią niczego rozpoznać!

Posmutniał, przycichł, westchnął… Wyszperał w pamięci poradę ze strony poświęconej andropauzie: odetchnąć głęboko, zaakceptować, przestać walczyć z wiatrakami.

Zaakceptować…

Tchórzliwa kapitulacja – oddanie się w ręce ślepemu losowi – nie jest atrakcyjnym wariantem dla mężczyzn, preferujących poznać rzeczowe przyczyny z załączoną listą konkretnych środków zaradczych.

Wpisał hasło „akceptacja” i kliknął: „Szukaj”. Potem długo czytał…

Mędrcy porównywali aprobację nieuniknionego do męstwa nad męstwami, wymagającego odwagi oraz zdecydowania, rodzącego symultanicznie zrozumienie, tolerancję, spokój ducha.

Zatem akceptacja czyniła z niego dzielnego rycerza! Na pewno zaimponowałby dziewczynom, wyeksponowanym na czarnym tle pamiętnej witryny…

Czytaj Diagnozę poetycko Odsłona 62 - Diagnoza poetycko

Publikacja umieszczona w kategorii MIGAWKI | Format PDF (0,5 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Diagnoza w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: