Odpowiedzialność

Jaki tata, taki syn!Jacek siedział przy biurku, zatopiony po uszy w tworzenie projektu wielkiej imprezy uniwersyteckiej. Był to okres wakacji, co czyniło poświęcenie dla uczelni tym bardziej chwalebnym.

Grzesio spozierał ukradkiem na chłopaka z rozpierającą dumą. Proszę, proszę! Inne studenty piją, łażą jałowo po mieście, zażywają narkotyki, impulsywnie kopulują z kimkolwiek bez względu na wiek, płeć, rasę, ewentualnie gatunek, zaś jego latorośl oddaje się zadaniom poważnym! Społeczny duch uniesie smyka do klasowego olimpu!

Telewizor wyłączony, hity pop bądź (o zgrozo!) rap nie mącą ciszy, świeże powietrze przewiewa chałupę, ptaszki ćwierkają w ogrodzie – idylliczna atmosfera, sprzyjająca odpowiedzialnym posłaniom: syn pisze propozycję trzydniowych obchodów akademickich, natomiast ojciec czyta książeczkę filozoficzną.

Honor klanu rósł na tle doskonałej organizacji pracy: Jacek utylizował elektroniczny kalendarz w celu detalicznego rozplanowania każdej doby. Posłuszny sugestiom taty, formułował agendę całego tygodnia w przód, zamiast krótkowzrocznej listy „rzeczy do zrobienia” na jutro. Perspektywiczna taktyka zapobiegała przeoczeniu spotkań, telefonów, terminów doręczenia diagramów koncepcyjnych, a nawet pokrzepiających spacerów.

Słowem, dziecko wiernie kopiowało zalecenia rodzica.

Grzesio znieruchomiał…

Telepudło nieaktywne ponieważ sam pilnował, aby mass media nie rozregulowały dojrzewającego mózgu jedynaka…

„Ostatnie doniesienia internautów o zanieczyszczeniach tudzież szkodliwości wody w Kadziwoszynie okazały się wierutnym kłamstwem.

Sprostujmy: burudnobrązowy kolor strumienia wody na wideo, opublikowanym przez właściciela blogu odtrujmy-kadziwoszyn-wszyscy-razem-bo-jest-zatruty-strasznie.pl, wynika z kąta padania światła na zlew w trakcie nakręcania nad wyraz miernego ‚dowodowego dokumentu’.

W tym miejscu pragniemy poradzić zapaleńcom filmującym kranówkę, ażeby robili to o odpowiedniej porze dnia, specjalistycznym sprzętem i z kompetentnym ustawieniem przysłony, bowiem wybuchną nieporozumienia, których wszakże można uniknąć. Najlepiej w ogóle pozostawić problem uwidaczniania różnorakich płynów ekspertom. Wkrótce – niestety – amatorzy nagrywania substancji ciekłych, nie dysponujący formalnym atestem PN-FOTO-ROZTWÓRH2O, zostaną surowo karani więzieniem do lat 5.

Kontynuując, śmierć 27 mieszkańców, poprzednio regularnie pijących wodę z kadziwoszyńskich wodociągów, nie była spowodowana przyjmowaniem tejże wody, ale czymś innym. Tym samym, wady strukturalne u 12 płodów, których matki systematycznie żłopały tamtejszą kranówkę, nie są rezultatem konsumpcji wody, lecz czegoś innego. Jeszcze nie wiadomo, co to jest, ale specjalna komisja myśli, co to by mogło być, bo na pewno nie jest to woda, jako że nie istnieją żadne naukowe podstawy tej absurdalnej teorii.

Rzeczoznawcy rekomendują kadziwoszywianom przegotowanie kranówki trzy razy przed spożyciem. Dodatkowo zachęcają spragnionych obywateli do nieskomplikowanego zabiegu przedestylowania przegotowanej trzykrotnie wody na profesjonalnej kolumnie filtracyjnej.

Wspomniane pouczenia nie mają źródeł w obawach o toksyczność cieczy, lecz w trosce o ułatwienie procesów absorpcyjnych poprzez ścianę jelita – ciepłe, przecedzone mikstury bezdyskusyjnie lepiej się trawią.”

Muzyka nie brzmi z uwagi na ojcowskie opinie o ogłupiającym charakterze nowoczesnych kompozycji.

Muzyka zasuwa

A-aaa…

I didżej posuwa

O-ooo…

Twój tyłek fajny jest

E-eee…

To dla nas dwojga test

A-ha…

No nie zatrzymuj się

O NIE!

Zaraz znajdziemy się

W NIEBIE!

Ja wszystko zrobię dla

CIEBIE!

Podobasz mi się tak

O JEJ!

Na moje ruchy patrz

A-aaa…

Jest ze mnie klawy gracz

O-ooo…

Obejmij mnie tak wpół

E-eee…

I wszystko będzie cool

A-ha…

Nie mogę wcale już

O NIE!

Muszę zabujać się

W TOBIE!

Tak czuję cycki twe

O JEJ!

I dobrze wiem co ja

ZROBIĘ!

Mam w głowie tylko szum

A-aaa…

Ty jesteś jak opium

O-ooo…

Tak odjazdowa noc

E-eee…

To naszych uczuć moc

A-ha…

Idziemy na chatę

TERAZ!

Będziemy kochać się

NIE RAZ!

No ściągaj majty tu

ZARAZ!

Mega miłości to

OBRAZ!

Syn ślęczał nad biznesplanem festynu wskutek częstych wykładów starego odnośnie cnoty niesamolubności, przedsiębrania inicjatyw pożytecznych dla ogółu. „Pamiętaj: im więcej dajesz, tym więcej otrzymasz!” – perorował niczym ksiądz z ambony.

Wziął kartkę papieru, zaczął wliczać przejawy subordynacji Jacka:

  1. Uczęszczał na siłownię oraz uprawiał parę dyscyplin sportowych. (Tata zachwalał tężyznę fizyczną ulubionym powiedzonkiem: „W zdrowym ciele zdrowy duch!”.)
  2. Jadł dużo warzyw, owoców czy chudego mięsa, natomiast bojkotował napoje gazowane, buły pszenne, tłuste sosy, konserwy. Pasza dostępna w punktach fast food napawała go obrzydzeniem. (Tata trąbił: „Jesteś tym, co jesz! Nie pozwól korporacjom decydować o twojej strukturze tkankowej!”.)
  3. Spontanicznie podejmował pracę zarobkową, pomimo pełnego zabezpieczenia finansowego. Nie miał grosza długu – oszczędzał. (Tata pokazywał tabele, obrazujące rzeczywisty koszt kredytu, powtarzając w kółko maksymę swojego kolegi Krzysia: „Chcesz mieć pieniądze? To ich nie wydawaj!”.)
  4. Pochłaniał literaturę i oglądał dokumenty z działów filozofii, socjologii, psychologii lub historii, omijając z daleka Hollywood oraz brukową prasę. Odwiedzał również teatr, wystawy, spotkania z serii TEDx. (Tata roztrząsał o zgłębianiu niedopowiedzianego, przytomności umysłu, bezcenności niezależnych wizji, wszechobecnej indoktrynacji.)
  5. Dbał o perfekcyjny porządek w swoim pokoju, wyrzucając bezzwłocznie zbyteczne szpargały, papiery, ciuchy itd. (Tata nakłaniał ku lekkości – selekcji ładunku taszczonego przez życie, odsiewania niepotrzebności, hołdowania praktyczności).
  6. Zarzucił standardowe pocztówki okolicznościowe na rzecz własnoręcznie stworzonych kartek. Dziecko zakupiło mosiężną pieczątkę z literką „J”, gwoli plombowania korespondencji spersonalizowanym herbem odciśniętym w laku. (Tata ględził, że „więcej radości przynosi odborcy list niż firmowe produkty z banalnym wydrukiem, albo – nie daj Boże – szybciorem wystukany e-mail”.)

Lista rosła z minuty na minutę: Jacek pisał treściwe – nie zdawkowe – SMS-y (tak, jak tata); połykał kapsułki z olejem rybnym, bogatym w kwasy tłuszczowe omega-3 (tak, jak tata); trzymał pliki na przenośnym dysku twardym, aby nie zaśmiecać laptopa (tak, jak tata); mył naczynia natychmiast po posiłku (tak, jak tata); kończył projekty z wyprzedzeniem – nie w ostatniej sekundzie (tak, jak tata).

Tak, jak tata… Tak, jak tata… Tak, jak tata…

Jaki tata, taki syn!

Niepojęte szczęście: syn fanatycznie respektujący ojcowskie wskazówki…

Nie potrafiąc dostrzec w sobie żadnych nadzwyczajnych cech rodzicielskich, intensywnie myślał nad przyczynami sukcesu. Czyżby posiadał wrodzone zdolności niepospolitego opiekuna? Może Jacek należy do rzadkiej kasty fantastycznych młodzieńców, ze stabilnością zakodowaną w genach?

Prawdopodobnie kwestia ekonomicznego uzależnienia: syn się podporządkowywał w strachu o nędzę, gdyby stary wyrzucił z domu na zbity pysk, odmawiając dalszego utrzymania… Potencjalne uzasadnienie stanowiła egzystencja poza granicami kraju, gdzie nie mieli nikogo prócz siebie, co po prostu pozbawiało Jacka alternatywy słuchania kogoś innego.

Ogarniało go rosnące przerażenie: nie pożądał krańcowego posłuchu oraz karności od osoby, którą bezgranicznie kochał. Wręcz odwrotnie – łaknął ofiarować nieskrępowane niczym i nikim wybory, prowadzące w rezultacie do rajskiej autonomii. Uważał siebie wyłącznie za kompas naznaczający kierunek ku zacności, a nie bicz naganiający w skonkretyzowane alejki poglądowe.

Słowem, dzierżył pochodnię, wymachując nią na wszystkie strony w przypadku moralnego błądzenia syna, wrzeszcząc: „Ahoj! Jacek?! Co kombinujesz?! Nie leź tam, bo szlag cię trafi! Tędy droga, widzisz?! Chodź tutaj, ino żwawo!”. Przekonywał do uczciwości, dotrzymywania obietnic, nabywania wiedzy, empatii, pozostałych respektowanych ludzkich wartości. Absolutnie nie zmuszał do kroczenia drogą z góry zdefiniowanej kariery, do ściśle sprecyzowanych zajęć podczas ferii.

Pomimo szlachetnych założeń, Jacek zdawał się niejako kopiować Grzesia, aczkolwiek ten nic nakazywać nie chciał. Coś zatem nie grało…

Tak, jak tata… Tak, jak tata… Tak, jak tata…

Eureka! W nagłym natchnieniu pojął rozdźwięk pomiędzy poradą a przykładem. Otwarcie przyznawał, że namiętnie ględził na temat tych manier, które osobiście praktykował – nie tych, które warte były urzeczywistnienia. Jacek naśladował, niekoniecznie słuchał. Odmienna forma posłuszeństwa: niewymuszona, jednakże potwornie skuteczna. Karność bez żądania karności…

Zupełnie niechcący, dawał – przypuszczalnie korzystny – przykład…

Zinternalizował dwa aspekty ojcowskiego piedestału: władzę nad synem (łatwość aplikacji wzoru do naśladowania) plus wynikający z tego tutułu ogrom odpowiedzialności (bezkrytyczna imitacja cudzego stylu obedrze z radości niezawisłego rozkwitu, czyli zabije indywidualny charakter naśladowcy).

Poczucie siły oddziaływania na bliźniego uczy pokory. Niezależnie od przywódczych strategii, lider ponosi odpowiedzialność za efekty postępowania i samopoczucie owieczek.

Wielki krasnoludek

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Patrzał na syna zwilgotniałymi oczami… Przecież Jacek nie musiał kupować laku z pieczęcią – Grzesio tylko mimochodem gadał o tradycyjnych listach… Nie musiał funkcjonować bez muzyki – toż ojciec starawy, nowego nie rozumie… Nie musiał gnuśnieć nad oficjalnymi dokumentami w czasie pauzy semestralnej – tata zaledwie osłoniał syna od egoistycznych postaw…

Nie musiał… Nie musiał… Nie musiał… Jednakże to robił, bo Grzesio uskuteczniał analogiczne zwyczaje.

Powinien tryskać pychą („Oto wychowałem super kawalera, ha! Respektuje wytyczne bez szmeru! Moja firma!”), tymczasem owionął go lęk: niepokoił się, że cokolwiek zaproponuje lub zrobi, potomek – podświadomie tłumiąc wewnętrzne tęsknoty – migiem to powieli.

Grzesio odkrył magiczną moc egzemplifikacji: czcza gadanina zawsze przegra konkurencję z ucieleśnionymi ideami. Dlatego populizm początkowo porywa, aby rozczarować w epilogu na skutek braku urealnienia haseł politycznych.

Serce ścisnął żal…

Podszedł do biurka, cichutko zagadnął:

– Jacek?

– Uhm?

– Co powiesz na krótką przerwę? Pójdziemy na ciacho?

– Świetnie!

– Może wolałbyś wpierw dokończyć to, co teraz robisz?

– Nie! Dokończę później!

– Jesteś pewien? Wiesz, nie chcę nic narzucać…

– Nic nie narzucasz, tato! Marzyłem o przerwie! I o ciachu!

– A co ze zdrowym odżywianiem?

– No… To ty zaproponowałeś ciastko!

Jakby nie kombinował, Jacek go słuchał…

Od dnia powyższych przemyśleń bardzo uważa, co mówi i czyni: w dużej mierze zależy od tego przyszłość jego syna.

Publikacja umieszczona w kategorii OJCOSTWO | Format PDF (0.8 MB) – pobierz Pobierz publikację Odpowiedzialność w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: