Zestaw „Magnat – Zrób się sam!”

Zestaw Magnat - zrób się sam!Podniecony, zapalił papieroska, zaparzył kawusię, przygotował czekoladkę na zagryzkę.

Przed chwileczką zgłębił tajniki autentycznego biznesu, dochodów nieprzebranych, możnowładztwa! Walczył z przeciwnościami losu; harował z zacięciem woła na roli; cierpiał nędzę nie do opisania; wychwytywał perspektywy nie dalsze niż rzut beretem – ten katastroficzny pejzaż ulegnie diametralnym zmianom raz na zawsze! Przyozdobi członki piórkami paniska, przed którym tłumy walną na kolana ze skowytem, a scałowanie kurzu z jego Crocsów dosięgnie rangi jedynego marzenia wymiętolonych śmiertelników!

Co spowodowało ekscytację Grzesia? Co wypełniło go przeogromną otuchą? Oto co: artykuł na temat frakcyjnego systemu bankowego!

Genialność strategii nie ma sobie równych w dziejach Wszechświata. Polega na pożyczaniu tego, czego się nie posiada – dokładniej tego, co ktoś wcześniej udostępnił. Taktyka ma źródło w powstałej skądś regulacji, upoważniającej do udzielenia debetu dziesięciokrotnie przewyższającego zasoby gotówkowe banku. Wykoncypowano również przepisy, pozwalające na obdarowanie kasą bez żadnych zabezpieczeń – niewiarygodne, acz prawdziwe!

Gdy Grzesio lokuje na koncie 100 zł, 90% wkładu (90 zł) odpływa do kogoś aktualnie nie pachnącego groszem. Ponieważ depozyt ma oprocentowanie mikroskopijne, zaś kredyt gigantyczne, instytucja finansowa komasuje niebagatelny przychód:

  • wykorzystując cudzy kapitał;
  • nie ruszając palcem w bucie;
  • nie produkując niczego;
  • nie dysponując rezerwami pokrywającymi usługę (w skarbcu majaczy samotny, dziesięciozłotowy ochłap).

Gdyby Grzesio, w nieodpowiednim momencie (stagnacja, kryzys itd), uzurpował odzyskanie uciułanej stówy, zabitoby chama szyderczymi rechotami. Zbyt intensywne chandryczenie się spowodowałoby wywalenie pyskacza na bruk, powygrażanie pięściami, wykrzyczenie w twarz treści uchwał.

Powyższy scenariusz antycypuje egzystencję gotówki w formie oszczędności. Chłopaki w garniturach nie mogą nikogo zadłużyć, zanim mamona nie wpłynie. Słowem: pieniądz JEST (w cyrkulacji, fizycznie).

W miarę upływu lat taktyka uległa modyfikacji: po cóż czekać na depozyt liczykrupy, kiedy wystarczy odrobinę zainwestować, użyczając następnie 10 razy ekstra? Subtelna reaorganizacja, wciąż dyktująca trzymanie w skarbcu 10% na poręczenie. Gwóźdź programu tkwi w odpowiedzi na pytanie: skąd wychynęła zdziesięciokrotniona suma przeznaczona na debet? Ano właśnie: znikąd! Z powietrza! Raptem zapis w komputerze!

Arcysprytna żonglerka lobbystów dała uprzywilejowanym koncesję na wykreowanie środka płatniczego, rodząc paradoks: umiera namacalność gotówki w miejsce cybernetycznej adnotacji – holograficznej iluzji (odnosimy mylne wrażenie, że fizyczna forsa tkwi w zaryglowanych, stalowych komorach). Powolutku dochodzimy do 2 podstawowych aksjomatów:

kredyt = wykreowanie pieniądza

czyli

pieniądz = kredyt

Skoro dług musi być zabezpieczony dobytkiem lub znojem kredytobiorcy, zatwierdzono milczkiem ofiarowanie NICZEGO (urojonych dewiz w postaci elektronicznej noty) w zamian za naszą krwawicę!

Bierz pieniądze! I tak nie moje!

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Z uwagi na wybitny sukces fortelu, finansjera przedkłada obecnie dokumentną anulację wymogu frakcyjnego, oznaczającą w praktyce sejf ziejący pustkami, zastąpiony informatyczną bazą danych.

Kredyt przybrał maskę pieniądza. Cena to nie tylko suma kosztów producentów, dostawców, dealerów, sklepów itd. Dowolny wydatek poniesiony w łańcuchu fabrykacji czegokolwiek buduje dług, noszący dodatkowo brzemię odsetek. W poszczególnych etapach, prowadzących do kupna przez nas gotowego artykułu, maczają ręce handlarze grosiwem. W konsekwencji na niewiele nas stać: ostateczna wartość detaliczna osiąga maniakalny pułap, zatem jedynym panaceum na nabycie przedmiotu naszego pożądania pozostaje… wziąć na krechę.

Pełne uświadomienie obłędu uderza po inauguracji polityki oszczędnościowej – wszelaki wysiłek wystarcza na podstawowy byt z drobnymi szaleństwami, przesuwając wykwintniejsze obiekty w sfery fantazji (motocykl, laptop, dom, nie wspominając o specjalistycznych świadczeniach, powiedzmy pierwszorzędnej opiece medycznej).

Patent podziała do momentu przejrzenia jego kwintesencji: dopóki wierzymy w moc cyfr wyświetlonych na monitorach, dopóty magnaci będą gromadzili precozja za wyczarowane cyfry, ujarzmiając nas mimichodem za serwis obdarowywania tymiż cyframi. Niczego nie tworzą, pasożytując na rzetelnej pracy społeczeństw: niejako wegetują na pokaźnej jałmużnie. Dostrzeżenie groteskowości tych uwarunkowań przez sumiennych obywateli spowoduje przewrót, którego historia nie zaliczy do transformacji łagodnych.

Grzesio ssał batonik czekoladowy. Kontemplował analogicznie cwane przedsięwzięcie, nabijające kieszeń do granic możliwości.

– Coś taki zadowolony?

– Otwieram firmę!

– Gratuluję! Co zamierzasz zmajstrować?

– Wypożyczalnię samochodów.

– Ojejku! Ile zainwestujesz?

– Nic!

– Co?!

– Absolutnie nic!

– Bzdury pleciesz!

– Po prostu, założę kąskową hurtownię wozów. Interesanci oddadzą na przechowanie swoje bryki, które ja natychmiast wynajmę. Za 7 dzionków eksploatacji zainkasuję rower, za miesiąc – motor, za rok kursów – nowe auto.

– Bezsens! Oryginalni właściciele upomną się o fury – co wtedy?!

– Nie wystąpią z wnioskiem o rewindykację wobec sowitego honorarium za oddawanie pojazdów. Zaofiaruję loda Calypso za tydzień, za miesiąc – kubeczek na kawę, za rok zakoszą zestaw aż 6 sznurowadeł!

– Tyś zwariował na dobre!

  • Po pierwsze, dysponenci osobówek mogą je sami udostępnić za cokolwiek.
  • Po drugie, rzekomi petenci poczekają rok, uskładają, kupią sobie auto, zamiast płacić tym autem za dzierżawę innego auta.
  • Po trzecie, wszyscy przejrzą matactwo – zabiją ciebie!
  • Poza tym, nie masz prawa przeprowadzać transakcji bez odpowiedniego zabezpieczenia: pożyczanie czegokolwiek zakłada tytuł własności! Zamierzasz rozprowadzać czyjeś mienie, żądając za malwersację fantów?! Ty bezuczuciowa, zwyrodniała bestio!

– Ha ha! Wypociny mózgowe kuratora mitycznej sprawiedliwości!

  • Po pierwsze, świeża ustawa wyraźnie akcentuje: bryki można czarterować, garażując ino 10% zastawu. Na przykład, wypuszczenie na drogę jednego wozu obliguje do zabunkrowania w magazynie 4 opon, akumulatora plus pokrywy bagażnika. Reasumując, wystarczy 10 deponentów: wówczas wynajmę 9 pojazdów, 1 sztukę parkując na podwórku gwoli oficjalnego zapasu.
  • Po drugie, posiadacze wolą zaparkować maszyny w bezpiecznej lokalizacji, targani lękiem przed złodziejami. Jeżeli nie mają takich obaw, propaganda im zasugeruje.
  • Po trzecie, biedacy nie przeleżą na plecach roku. Wręcz przeciwnie: zapragną czterech kółek szybciorem, z kopyta, chociażby 12 miesięcy radości kręcenia kierownicą zmuszało ich (kontraktowo) do roboty na kompletną gablotę dla mnie!
  • Po czwarte, przypuszczenie podobnego szwindlu nie wchodzi w grę – istnienie bezdusznych osobników mojego pokroju przekracza limity intelektualne przeciętnych jednostek.
  • Po piąte, na podejrzliwych zarzucających przekręty, czeka przygotowany z góry ministerialny program argumentacyjny, udowadniający społeczeństwu bezsprzecznie, iż motoryzacja stymuluje koniunkturę, krzepę tudzeż ukojenie. Powstało mrowie terminów:
  • autoteka – umowa z właścicielami rzeczowymi;
  • resorowanie – inflacyjna adaptacja wysokości abonamentu;
  • SPR-y, alias „jeźdź do woli – bul za dobę”: taryfy dobowe szprychami, pedałami bądź ramami rowerowymi dla tych mniej nadzianych;
  • korbagong – położenie alarmowe, zwiastujące niechybną subwencję od podatników (interwencja rządowa, z angielskiego bailout) wskutek rozrzutności dyrekcji spółki;
  • wtrysk solo-duo – atrakcyjna nazwa standardowej, jednokrotnej przedłaty dwoma motorami dla młodzieży;
  • odchłodniczajkowe – donacja równa 0,01% dochodów (1 pedał, względnie 3 szprychy na tydzień, przy stałym obrocie 20 FKD – fur-klientów na dzień) na rozwój edukacji;
  • mara wydechowa, dla skrótu mara – nagłe, masowe zwroty mogą spowodować niebezpieczny spadek zysków do 22,75% prognozowanych profitów, przy czym aby osiągnąć poziom mary, intensyfikacja zrzeczeń (tzw. współczynnik FZK-11cont, czyli fur-zwrotów na totalną pulę klientów przez nieprzerwany okres 11 dni) musi przekroczyć 0,83. Czysto akademickie rozważania, bowiem porzucanie środków lokomocji w takim tempie przeczy chorobliwej manii ciżb na punkcie nominacji do szczebla szofera osobistej limuzyny!

– Podałem jeno szczyptę stosowanych określeń. Zresztą, szkolimy ekspertów na przeróżnych wydziałach (roszerzymy ofertę na ułamkowe odpalanie mebli, skarpetek, kaloryferów, szachów itd.). Wyedukowane spece, rajcując profesjonalnymi sformułowaniami, łatwo odeprą ataki na logiczność czy etykę operacji. Zakwalifikują ciebie do grona sceptyków, rebeliantów, konspiratorów, umysłowo chorych. Albo do pierdla za zdradę ojczyzny, albo do oddziału psychiatrycznego z tobą! Notabene, hochsztaplerstwo nie koliduje z moją ideologią moralności!

– Oszalałeś z kretesem, socjopato! Nikt nigdy nie da tobie nawet starego rzęcha!

– Poczekaj, zobaczysz…

Dlaczego każdy widzi absurd kąskowej hurtowni samochodów, jednocześnie aprobując identyczne w podejściu umizgi banku? Ta sama koncepcja, tak różne nastawienie!

Kto zaakceptowałby od Grzesia, miętoszącego w garści ostatnie 10 złotych, stówę w czeku? Opcjonalnie, któż dałby mu stówę na przechowanie wiedząc, że spryciarz migiem ją rozprowadzi? Absurdalność, tajemniczym sposobem wcielana w czyn przez gagatków zza kuloodpornych szyb.

Zaraz uderzą w Grzesia pioruny. Erudyci wytkną mu prymitywizm w upraszczaniu szalenie złożonego zagadnienia funkcjonowania międzynarodowej komuny. Zasypią nieboraka rojem terminów (mara wydechowa, korbagong, wtrysk solo-duo, autoteka), wykreowanymi na przebiegu dekad – daleko przed przyjściem Grzesia na świat. Nie pozwólmy zakamuflować trywialnej machlojki we frazeologicznym gąszczu! Uczciwość – instynkt inheretny – nie wymaga błyskotliwości interpretacyjnej. Godziwość emanuje ewidentnością wzorem promieni słonecznych: nie ma większej podłości od wyzyskiwania pobratymców – bez względu na utylizowaną technikę dojenia.

Jeżeli człowiek, któremu zawierzamy naszą własność, puszcza ją w obieg bez pozwolenia, to takie postępowanie napawa wielkim niesmakiem, rujnuje komitywę. Ile razy Grzesio przytaszczył książeczkę kumplowi (w zacnym zamiarze szerzenia mądrości), lecz koleś bezczelnie przekazał wolumen następnemu! Na deserek, lekturę doręczano z powrotem w stanie wskazującym na wszarpanie jej psu z gardła. Bardzo nieprzyjemne wspomnienia!

Rozkręćmy karuzelę imaginacji. Załóżmy sytuację, kiedy uważany za lojalnego osobnik, samowolnie wynajmie nasze rzeczy za wynagrodzeniem – manewr wołający o pomstę do nieba! Gdy dołoży starań załagodzenia nas poprzez odpalenie 2 zł – z utłuczonych w międzyczasie na naszym dobytku 100 zł – rozszarpiemy typa na kawałki gołymi rękami nie tylko za łajdactwo, ale i za impertynencję! Natomiast licencjonowany syndykat rozgrzeszamy za równorzędne pociągnięcia, siedząc cichuteńko niczym trusie!

Ciekawe: akcje organizacji formalnych (państwowych, kościelnych, korporacyjnych) wywołują przeciwne reakcje, aniżeli identyczne zachowanie krewnych, przyjaciół, znajomych. Działania, ochrzczone na domowym podwórku definicją wrednych występków, sankcjonujemy bezszmerowo po ujęciu ich w instytucjonalne paragrafy. Rzeczywiście na nie przyzwalamy, czy raczej toniemy w hipokryzji – w otchłaniach reguł nie przez nas stworzonych, chyłkiem narzuconych?

Internet świetnie ilustruje zagadkowy dysonans: analizując osądy na forach, nie można wręcz odpędzić wrażenia, że większość krzewi zdanie odrębne od werdyktów linii oficjalnej. Gawiedź sieciowa jawi się odszczepieńczą grupą, niekompatybilną z resztą społeczeństwa, niegodną posłuchu przez wybrany rząd. Posłom wypada trochę poserfować w ramach głębszego rekonesansu środowiska opiniotwórczego w kraju.

Monety i banknoty (obecnie symbole numeryczne w plikach na serwerach) przedstawiają uniwersalny, poręczny, ubóstwiany środek płatniczy, obwarowany skomplikowanymi regulacjami. Ponoć nie internalizujemy siatki bużdżetowych przykazań, potulnie przytakując sugestiom o naszej tępocie. Przyjmujemy za pewnik niezastąpioność odgórnego porządku, karlejąc ze strachu w przepysznych budynkach bankowych, jakby były one obiektami sakralnymi, z czyhającym po kątach gniewem boskim. Ufność w ordynację pieniężną jest wprost proporcjonalna do wykwintności tych świątyń, zbudowanych na naszym mozole. Podobnie truchlała szarańcza w monumentalnych gmachach partyjnych za komunizmu.

Omamiające splendorem fortece, z małymi kupki miedziaków na pokaz, z opustoszałymi kasami pancernymi: twierdze wzniesione na fundamentach naszej rewerencji – kulcie mamony. Handel wirtualnymi liczbami można tymczasem uskutecznić z powodzeniem z kanciapy na rogu ulicy, zaopatrzonej w laptop obsługiwany przez średniej klasy sekretarkę.

Powtórzmy: globalne porozumienie dotyczące utylizowania waluty jako siły nabywczej stanowi fenomenalny układ, wprowadzający masę wygód. Z drugiej strony, wiara w funkcjonowanie nacji dzięki ajencjom, nagrywającym tę walutę na twardym dysku, zgarniających w trakcie procesu bajońskie bogactwo, dorównuje naiwnością wierze w kąskową składnicę wehikułów.

Prostoduszna dewocja ma zwykle grunt w słabości. W przypadku pieniądza mówimy o ludzkiej niedoskonałości, polegającej na ekstazie po sukcesywnie rosnących dawkach szmalu. Histeria spiętrzania więcej, szybciej, nieprzerwanie, bez cierpień – zespół symptomów charakterystyczny dla uzależnionych. Przypadłość bezwzględnie wykorzystują oportuniści, zabierając jednym, ażeby kopsnąć drugim na procent – procedura kompletnie bezproduktywna, zwana potocznie lichwiarstwem. W obecnych czasach autoryzowany geszefciarz nie asekuruje dobrodziejstwa w ogóle: daruje abstrakcyjne x, prześladując o zwrot fizycznego x z dużą nawiązką! Interes-złoto!

Grzesio dorwał artykuł, wypocony przez jednego z asów ekonomii. Miliarder dowodził podświadome popieranie przez lud frakcyjnego systemu bankowego. Elokwentnie pieścił wizję niejako skrytego dążenia mas ku wegetacji w długu, gdyż zaprzeszłe rutyny pekuniarne niepojęcie wsysały niekumatych w wiry ubóstwa. Zaszła konieczność skonstruowania przełomowej, szczodrobliwej dla ogółu machiny fiskalnej, działającej na zasadzie kolportacji fikcyjnej kapuchy, zażyrowanej dobrami materialnymi biorców plus refundacją dawców w realnej już walucie.

Z wymienionych powodów autor rozprawki – nieodzowny egzekutor rewolucyjnego przedsięwzięcia – człapie dostojnie w kółko, eksponując napuszenie zawstydzające pawia. Oczywiście, przystoi oświeconego obsypać naszą mamoną, w przeciwnym wypadku facet wyzionie ducha w melancholii. Skąd nieszczęśnik wytrzaśnie gażę, skoro gospodarzy wiedzą obejmującą wyłącznie taktyki ściągania danin? Toć łaknie jachty, samoloty, wille, służbę, cygara, baseny, ogrody oraz pokrewne akcesoria, pomagające mu się skoncentrować, znaleźć natchnienie, pokalkulować, odsapnąć. Motłoch winien respektować wyrafinowane gusta.

Zdumiewające! Śnimy o łożeniu na arystokratycznych nygusów?! Grzesio akurat nie tryska ochotą oddawania pensji bractwu, faszerującemu sakwy poprzez transferowanie jego pieniędzy w łapki amatorów, ostrzących ząbki na przedsiębiorstwa, apartamenty, mebelki, iPady itp.

Logicznie rzecz biorąc, bank przejmuje rolę klienta, albowiem Grzesio – ciężko tyrając – bezsprzecznie utrzymuje tę rachującą ferajnę. Ani jeden atestowany spekulant – w żaden wyobrażalny sposób – nie partycypuje w rozwoju Grzesia na płaszczyznach umysłowej, twórczej, fizycznej, emocjonalnej, lub – nomen omen – komercyjnej. Napychając brzuszki na jego garnuszku, powinni cmokać chlebodawcę po stopach – to on udziela im pożyczki. Profit na jego kapitale zobowiązuje do oddania 90% marży Grzesiowi (zamiast marnych odpadków).

Tutaj ogarnęła go zaduma… Zaczynał kombinować w stylu krwiopijców – szacować potencjalne dochody z tutułu obrotu pieniądzem. Oprócz skłonności do rozpusty, kolejny mankament spacza mentalność: apetyt na darmową zamożność… Wtórna psychologiczna furtka, wykorzystywana przez chytrusów: „Wy też chcecie zarobić na kasie, hę? Odczepta się więc od nas, hipokryty!”

Obiektywność przeczy prywatyzacji banków. Nie nawoźmy płodami pracy pastwisk dla nierobów, przeżuwających trawkę przez nas posianą. Kredyt wyrósł na chorą idę, rujnującą rodziny i społeczeństwa (co widać gołym okiem na całym globie) – pozostaje zakazać go urzędowo, razem z możliwością zarabiania pieniędzy poprzez manipulowanie ich przepływem, niwelując tym samym patologiczne – wielotysięczne – różnice uposażeń i stabilizując wreszcie sztucznie spreparowane rozkojarzenie (zarejestrowalibyśmy kontrast pomiędzy dzikimi chcicami a rzeczywistymi potrzebami).

Rynek z cenami dostosowałyby się same do resuscytowanej normalności. Zapewne zmontowanoby smartfony, używalne przez ponad 2 lata; uszytoby buciki zdolne przetrwać generację; skleconoby niezniszczalne parasolki. Utopią jest życie w długu – nie bez długu – aczkolwiek aparat indoktrynacyjny konsekwentnie reklamuje przeciestawną tezę, zaczadzając alternatywy smrodem legislacyjnym, wyszydzając orędowników przytomnej realności.

Czy można uciułać na chałupę po 3 latach zaciskania pasa? Definitywnie! Pod warunkiem eliminacji pośredników…

Rozkręcenie frakcyjnego szwidlu woła o nie więcej kompetencji, niż wbicie gwoździa w deskę. Grzesio musiałby podejść z rączkami w kieszeniach do harmonijnie kooperującej komuny z propozycją, aby wszyscy oddali mu forsę pod opiekę, za co on rozparceluje 10 razy więcej (zapewni plastikowe karty z zakodowaną sumą) za taksą. Podżyrują scedowane cyfry ich dobytkiem – wszakże nic za frajer.

Receptura na nabicie każdemu kabzy do rozpuku, czyż nie? Do statusu krezusa awansowałby jedynie Grzesio, akumulując nieporównywalny nadmiar inwentarza, bez kiwnięcia wypielęgnowanym przez manicurzystkę paluchem w lakierku. Inicjatywa nie wzmożyłoby potencjału wspólnoty, niemniej jednak ambicje uległyby modyfikacjom: kooperację wyparłaby mordercza konkurencja o królującą kasę.

Czy potrafiłby wziąć oszczędności młodzieńca, celem wetknięcia ich matce tegoż osobnika – pod zastaw jej domu? Czy śmiałby zabrać jej potem mieszkanie, gdyby nie poradziła ratom ze względu na utratę posady na stare lata? Czy umiałby zawładnąć dobytkiem kobiety za wkład jej dziecka? Czy dałby radę przetłumaczyć powyższą eskalację dramatu nieodpowiedzialnością starowinki, ergo odchwaścić swą duszę z niepoprawnej litości? Sprostanie takiemu zadaniu woła o nie lada psychikę. Jednakże na matrycy wyjałowionego ze skrupułów diagramu kredytowego, narody doświadczają plądrowania, doznając przy okazji metamorfozy w populacje zakładników (niewolników) finansowych kolosów.

Zdał sobie sprawę ze smutnego faktu: nie podołałby sztamponowemu przedsięwzięciu obdzierania bliźnich. Ciężko westchnął: niestety, nie będzie bogaczem! Nie włada zdolnościami żerowania na konsumenckich obsesjach, tak samo jak nie sprzedałby narkomanowi kokainy. Zacząłby publicznie odradzać zagrzebywania się w cyrografach paskarskich – proponowałby beztroskie hasanie na poletku wolności. Głupol, gmatwa jasne kwestie, przeto oczywistego biznesu nie zrobi! Natura wyposażyła go w podrzędny zestaw genów, promujących poczucie sumienia.

Wykluczone, by krążyło po okolicach wielu eksponujących talenta lichwiarskie – hipotetycznie 0,1% na padole ziemskim?

Nie mam sumienia, więc mam pieniądze!

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Do klanu mocarzy nie należy – może jedynie działać według własnych przekonań: unikać kredytu plus zakupu zbędnych szpargałów. Wyrabia w synu paralelne poglądy. Niewykluczone, że w końcu go przydybią, obiją kolbami, zmuszą do debetu – inaczej umrą z głodu.

Dla skorych zbicia milionów – bez przesadnych kwalifikacji, w najprymitywniejszy sposób – sezam nieprzebranego dobytku stoi otworem: zabierz jednemu, użycz odpłatnie drugiemu! Wykaż odwagę – idź dalej z postępem: rozdawaj metafizyczne pieniądze pod zastaw chudoby infantylnych! Dochody murowane i, praktycznie, zero ryzyka! Zrób się sam magnatem!

————————————————————————————–

P.S. Każdy pojmie, że kąskowa hurtownia samochodów stanowi absurd. Auto obiecuje funkcje praktyczne (kierowanie, wożenie rodziny bądź szpargałów, pucowanie lakieru w weekendy do połysku itd.), nieosiągalne poprzez fotki nawet najlepszych sportowych bolidów. Fury nie sposób wyczarować z informatycznej otchłani – wymienić na wirtualny produkt. Stąd nikt nie zaufa, zanim nie dotknie, czyli wynajmie dopiero wtedy, kiedy usłyszy warczący silnik po przekręceniu kluczyka w stacyjce.

Tymczasem praktyczność pieniądza wyraża się w arytmetycznym symbolu – w liczbie, łatwej do wydrukowania na papierze czy uwidocznienia na ekranie komputera. Pożyteczność waluty zależy jedynie od wiary mas w jej siłę nabywczą, zatem można sprzedawać informatycznie zakodowane numery dopóty, dopóki istnieje przekonanie w ich stosowalność. Kwestia dewocji.

Przypomnijmy 2 współczesne aksjomaty:

kredyt = wykreowanie pieniądza

czyli

pieniądz = kredyt

Ponieważ oficjalni dystrbutorzy środków płatniczych w postaci elektronicznych cyfr (banki), nie zaakceptują nic innego w zamian za pożyczkę, oprócz artykułów posiadających wartość we włożonym już w ich fabrykację trudzie (dom, złoto), albo obiektów prezentujących kapitał sam w sobie (ziemia, obce dewizy w realnych banknotach), albo formalnych potwierdzeń niezaprzeczalnych zarobków (zatrudnienie), rozszerzmy rozumowanie o 2 następne – grzesiowe – równania:

kredyt = ty

czyli (koniec filozofii – czysta matematyka)

pieniądz = ty

Ostateczną walutą jest praca, ewentualnie inherentny (koniecznie namacalny) majątek ludzki. Wszakże nie zamierzamy zaprzeczać specjalistom finansowym, którzy pomimo oferowania fikcji (cyfr), żądają jednak w zamian konkretów. Któż byłby lepszym autorytetem w dziedzinie kwintesencji (definicji) pieniądza?

System nie należałby do złych, gdyby nie jeden szkopuł… Skoro fizyczna kasa w zasadzie zniknęła, zaprzestańmy retoryki na temat moralności generowania zysków na obrocie gotówką – przedawniony dylemat. Pogaworzmy raczej o ewidentnym handlu…

No właśnie: handlu czym?

pieniądz = ty

Na marginesie, Grzesio nie gani finansistów tak zupełnie. Biznes jest obdarty ze skrupułów, wykorzystując bezceremonialnie sytuacje sprzyjające koninkturze, włącznie z koniecznością stworzenia okoliczności, w których pączkują sztuczne potrzeby. Brutalne prawa komercji.

Wina spoczywa w uzależnionych tłumach, pozwalających się nabierać, unikających jak ognia introspekcji, preferujących zabicie kaca klinem zamiast mężnego przejścia okresu odwykowego.

Ostatecznie, eliminacja kredytów spowodowałaby wyrośnięcie dzikich lichwiarzy, bowiem człowiek nie dorósł jeszcze do funkcjonowania w umiarze. W związku z tym kontrola pożyczkowej bonanzy przez formalne instytycje wydaje się właściwym krokiem ku względnej stateczności. Temperowanie słabości dawkowaniem, w miejsce grożącej anarchią abstynencji. Wszyscy pamiętamy prohibicję – też nie pomogła.

Słyszymy głosy sugerujące regulację samych banków, gdyż manipulacje stopami oprocentowania, cenami kruszców, wysokościami premii itp. osiągnęły gargantuiczne proporcje. Z czasem przyjdzie pora na znormalizowanie aparatów regulujących banki, potem na uporządkowanie komitetów normalizujących aparaty regulujące banki.

Homo sapiens należy do gatunków wciąż ułomnych, wymagających dalszej ewolucji. W końcu natura wyreguluje nas sama.

Publikacja umieszczona w kategorii FILOZOFIA | Format PDF (0.8 MB) – pobierz Pobierz publikację Zestaw Magnat - zrób się sam! w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: