Idziemy trzy dżi! (Część I)

Idziemy trzy dżi!Znienacka, apartament Grzesia odwiedziła delegacja złożona z Ann, jej męża Johna oraz ich wrednej – wiecznie poszczekującej – suki Dzikuski. Zakomunikowali mu reformy internetowe: otóż likwidują telefoniczną linię stacjonarną, podążając z duchem modernizmu komórkowego.

Dotychczas hasał po sieci dzięki połączenieniu z modemem właścicieli wynajętego mieszkania, za co sumiennie płacił swoją dolę. Praktyczny dla niego układ trafiał szlag: albo zlekceważy kontakt ze światem multimedialnym, albo wykupi abonament na własną rękę. Nie przepadając za podpisywaniem jakichkolwiek kontraktów w RPA, stanął wobec trudnej sytuacji decyzyjnej.

Poprosił grzecznie o wyjaśnienie powodów nagłej zmiany orientacji cybernetycznej. „My idziemy trzy dżi!” – zakomunikowała z wyższością Ann. Mróżąc pewniacko oczy, John potwierdził: „Tak! Idziemy trzy dżi!”. Dzikuska szczeknęła aprobująco parę razy.

„Że co?!” – wykrztusił zbaraniałym głosem Grzesio. Ponownie usłyszał: idą trzy dżi („We are going 3G”).

Słowem, starcy uradzili wykorzystać pakiet firmy komórkowej, co oznaczało nabycie smartfonów. Opłaty były tanie niczym barszcz, natomiast 24-miesięczna umowa zapewniała szybkie, bezprzewodowe połączenie typu 3G. Taniej, wygodniej, postępowo.

Widzieli ulotkę, czytali informacje na witrynie, podjęli nieodwołalny werdykt: idą trzy dżi. Sąsiedzi idą trzy dżi! Świat idzie trzy dżi! Dzikuska ujada, wszyscy wniebowzięci, Grzesio smutny.

Ostrożnie zauważył, iż połączenia tego typu oferują zazwyczaj skąpą przepustowość – za każdy dodatkowy megabajt przekazu danych trzeba słono płacić. Zapytał o pułap limitu. „Oczywiście: trzy gigabajty. Przecież proponują 3G!” – zaskrzeczała arogancko Ann. John przyklaskiwał jędzy, powtarzając idiotycznie: „Idziemy trzy dżi! Idziemy trzy dżi!”.

Grzesio delikatnie wyłożył znaczenie terminu „3G” – skrótu od „3rd generation”, technologii telekomunikacyjnej trzeciej generacji. Nie „3 Gb” (trzy gigabajty), lecz „3G”. Przypuszczalnie wypada postudiować alternatywne źródła wiedzy na temat kontraktu, zanim obwiążą szyjki pętelkami na dwa lata?

Następne „trzy dżi” zamarło na wargach Johna. Dzikuska zamknęła mordę.

Pobici grzesiowymi rewelacjami, pomaszerowali z powrotem na górę do swojego lokum by zgłębić zagadnienie.

Po paru godzinkach ktoś zapukał do drzwi – w progu stała zdecydowanie mniej entuzjastyczna Ann. Wymruczała: postanowili nie iść trzy dżi, ino kontynuować utylizację linii stacjonarnej. Po tym poniekąd kapitulacyjnym obwieszczeniu, bezszelestnie zniknęła.

Zachodził w głowę, dlaczego małżeństwo w podeszłym wieku nabrało apetytu – ni z gruchy, ni z pietruchy – na smartfony obarczone długaśnym abonamentem, rezygnując z dogodnego na ich warunki, kablowego ADSL plus zwykłych telefonów komórkowych? Krótka dyskusja sugerowała, że kombinowali obniżyć koszta związane z użyciem internetu. Nie wspominali o komunikacji audiowizualnej na życzenie (kluczowej zalecie 3G) – nie podkreślili takowej potrzeby. Nie przypominali zapalonych serfiarzy, chociaż kto wie?

Pozory mylą… Może obserwuje zboczoną parę, uwielbiającą seanse porno, oglądającą erotyczne kawałki w towarzystwie Dzikuski? Satelitarna logistyka pozwoli na rozpustę także w terenie, w okresie wspólnych wyjazdów wakacyjnych…

A nuż wchodzą w skład brygady rebeliantów, gustując w filmach czy wiadomościach natury anarchistycznej, pałając ochotą wymiany zdań na bieżąco z pozostałymi buntownikami, rozsianymi po globie?

Obsługują szalenie aktywne konta na Facebooku?

John strzela sobie fotkę w ogrodzie. Odpala WhatsApp, wysyła selfie do X, załącza tekst:

JOHN: Czyszczę basen. Stara w robocie. Co u ciebie? 3maj się!
X: Hej Misiu! Zmieniam majteczki. Chcesz zobaczyć?
JOHN: :D
X: 4U!
JOHN: Cool! Zajebisty wzorek! Co pod spodem :P
X: Brzydal! Później zobaczysz ;) Wpadniesz o 4?
JOHN: Nie. qrwa zarządziła kolację z dziećmi :/
X: :(
X: Odwieczna, zdarta płyta! Mam dosyć!
JOHN: Pracuję nad tym.
X: Albo qrwa, albo ja!
JOHN: Spokojnie, maleńka. Czekam na odpowiedni moment.
X: Przez ostatnie 3 lata?!
JOHN: :)
X: Przestań czarować! Nad grobami stoimi! Czasu nie mamy!

3G versus 3D

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Nie, nie… Prawda jest prostsza: John i Ann wegetują w sterowalnym społeczeństwie, co wykrył na początku zeszłego wieku niejaki Edward Bernays.

Szczycił się on pokrewieństwiem z nie byle kim – z samym Zygmuntem Freudem, ojcem psychoanalizy. Edzio zaaplikował ogrom erudycyjnej spuścizny wujka w celach zarobkowych – stworzył podwaliny nowoczesnej promocji.

Mniemał mianowicie, że elektorat przystoi indoktrynować poprzez niewidzialne – uprzywilejowane – zastępy, zapobiegając erupcjom nieokiełznanych, inheretnych ludzkich popędów. Ślepe żądze sieją destrukcję, więc gwoli bezkonfliktowego bytu populacji należy narzucić trendy, przekonania, wartości, sposoby zachowania – inteligentnie spreparowana, otumaniająca mieszanka, oblepiająca lud skorupą pragnień i wzorów do naśladowania, pod czujnym nadzorem sfer oświeconych.

Prawidłowy tytuł dla opisanego scenariusza brzmi „Propaganda”. Ze względu na negatywne skojarzenia terminu, Edzio zmienił go na lepszy do strawienia: public relations (kształtowanie wizerunku firmy, linii politycznej rządu, zapatrywań organizacji itd. dla obywateli).

Na dobitkę przypadł mu do gustu rosyjski uczony Iwan Pawłow, protagonista oduchu warunkowego. Pies zaślinia mordkę na zapach pokarmu (odruch bezwarunkowy), jednak gdy jedzonko wcześniej zasygnalizuje dzwonek, ślinka poleci ostatecznie na dźwięk dzwonka (odruch warunkowy: sobaka kuma nadchodzące żarcie z wyprzedzeniem).

Powiązując spostrzeżenia wybitnych mózgów – Freuda w duecie z Pawłowem – Edzio skonstruował sprytne metody sterowania namiętnościami (czytaj: odruchami) ciżb.

Na przykład, kobiety zaczęły palić w miejscach publicznych po zorganizowaniu nowojorskiego marszu w 1929 roku, w ciągu którego dziewczyny (na polecenie Edka) dzierżyły w ustach papierosy Lucky Strike, nazwane buńczucznie „pochodniami wolności”. Zadziorny gest nie zaskarbił im krztyny ekstra autonomii, za to mogły zajarać gdziekolwiek (wzorem facetów). Sprzedaż fajek, bezspornie, wystrzeliła w górę. Ponadto manifestację uwiecznili zaproszeni dziennikarze – potencjał oddziaływania sensu stricto reklamy zwiądł, wobec newsów na czołowych szpaltach gazet.

Chcesz wyzwolenia? Leci ślinka na swobodę?

Pokaż „pochodnię wolności”, przeto peta (sygnał)
w toku manifestacji na rzecz emancypacji niewiast (utożsamienie)

Ślinotok na widok (myśl o zakurzeniu) papieroska (obiecuje wyzwolenie)

Fortel zakrzepł w strategiach agitacyjnych do dzisiaj, wabiąc nęcącymi frazami: „Decyduj sam!”; „Bądź niezależną!”; „Ster przeznaczenia w twoich rękach!”; „Ty wybierasz!” itd.

Jajeczko z boczkiem o świcie nie wynika z fizjologicznych nagabywań organizmu, jeno z wydajności kampanii Edka. Po przeprowadzeniu sondażu 5000 lekarzy wyniknął wniosek niezaprzeczalny: otóż treściwe śniadanko stanowi o niebo zdrowszą opcję niż lżejsze warianty!

Osąd bandy doktorów – bez dwóch zdań – przekona najbardziej zatwardziałych niedowiarków. Zastąpiono jedynie zwrot „syte śniadanie” na obrazek jaja z bekonem, naginając tym samym niegramotne masy do wcinania wysokotłuszczowych, wysokocholesterolowych, wysokokalorycznych potraw na dzień dobry.

Chcesz zdrowia? Leci ślinka na witalność?

Pokaż zdjęcie jajecznicy z boczkiem (sygnał)
z opinią medyków na temat zalet tuczącego śniadania (niepodważalny autorytet)

Ślinotok na widok (myśl o spałaszowaniu) jaj z bekonem (gwarantują zdrowie)

W telewizji popularyzują przeróżne strawy (niektóre wyjątkowo posilne), wsparte dowodami naukowymi na korzyść ich konsumowania. Plejada jędrnych, hożych, nad wyraz urodziwych osobników młóci kopami dane wiktuały. Grzesio pałaszował faworyzowaną żywność z przeświadczeniem o rychłym pozyskaniu aparycji kulturysty. Opamiętanie nastąpiło dopiero po utuczeniu do wagi 96 kg.

Edzio nie wiedział, acz przypadkowo strzelił w dziesiątkę na bazie empirii, o ośrodku nagrody w mózgu, automatycznie przyzwyczajającym człowieka do wielorakich czynności.

Działanie układu przyjemności, w dużym skrócie, zależy od współdziałania dwóch neuroprzekaźników: dopaminy i serotoniny.

Wzniecające zadowolenie zajęcia powodują wydzielanie dopaminy, upamiętniającej ekstatyczne doznania. Szepcze nam ona namiętnie w ucho: „To było dobre! Zrób to raz jeszcze! No dalej, proszę cię!”.

Serotonina, dla odmiany, alarmuje o nasyceniu – mamrocze przestrogi w postaci: „Już dosyć! Koniec z tą rozpustą! Ostrzegam!”. Anioł stacza codzienną walkę z szatanem o nasze względy, nawołując do ograniczeń, ale przegrywa z reguły sromotnie.

Dopamina zalewa mózg podczas palenia, picia alkoholu, zażywania kokainy, jak również w trakcie wsuwania sytego schabowego z kartoflami, polowania na gadżety, oglądania telewizji – nawet odbierania SMS-a. Naturalne bodźce (spacerek, pogawędka z mamą, lektura, lekkie jedzonko) wyzwalają neuroprzekaźnik w przerażająco zwolnionym tempie, padając na starcie w konkurencjach z czynnościami, które otwierają dopaminowe wodospady: grą komputerową, popcornem w kinie, aktualizacjami z Facebooka, zakupem na kredyt obiektu ponad możliwości finansowe.

Chęć powtarzania kojących rytuałów nazywamy nawykiem, co brzmi łagodnie, ponieważ od maniery można odstąpić po napomnieniu, pogrożeniu paluszkiem, refleksji w zaciszu. Frazeologiczne pląsy zagrzebują prawdę o uzależnieniu, zagwozdce dalece poważniejszej…

Czytaj dalej: Część II Odsłona 28 - Idziemy trzy dżi! - Część II

Publikacja umieszczona w kategorii FILOZOFIA | Format PDF (1.0 MB) – pobierz Pobierz 2 części publikacji Idziemy trzy dżi! w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: