Vive la France! (Część II)

Vive la France!Od samego rana, ku osłupieniu Jacka, tryskał optymizmem, humorem i energią. Zafundował latorośli garnitur, woził taryfami (co tam metro!), sypał dowcipami – nad wyraz szczodrobliwy stary o swawolnym usposobieniu!

Po zmierzchu zalecił, nieoczekiwanie, relaks na kwaterze. Dlaczego tak fanatycznie ganiają po aglomeracji? Należy rozluźnić członki, pogadać, oglądnąć śmieszne kawałki na YouTube. Syn nie protestował, bo dostał konfekcję za frajer.

Nie minęła minuta od powrotu, gdy Grzesio pierzchnął do łazienki z laptopem zakamuflowanym pod pazuchą. Tam, siedząc na klozecie, rozdygotany z przejęcia, rozwarł wrota wirtualnego sezamu lubieżności.

Szalenie popularny profil randkowy Grzesia Polaka

Ha! Strategia zadziałała bezbłędnie! Kto głosi, że pieniądze szczęścia nie dają? Kretyńskie porzekadło! Oto ewidentne – wyrażone w bajtach – świadectwo olbrzymiego wpływu gotówki na rozkosz egzystencji! Wielki, czerwony anons zachęcał: „Zobacz, kto pragnie się z tobą spotkać! Kliknij tutaj!”. Z opanowaniem niesposkromionego rycerza, pewnego swojej przewagi nad rywalami, wkroczył do oazy pełnej nimf.

Paryżanki na portalu randkowym

Skamieniał… Słumił wrzask rozpaczy, ponieważ syn urzędował za ścianą.

Ogarnęło go poczucie własnej marności – ujrzał wyraźnie, czego był wart.

W panice gmerał w stosach multimedialnych mrugnięć, graficznych darów, programowanych skojarzeń, zaproszeń do czatów. Zraniona duma wyła o solowy zwiastun przychylności ze strony normalnie wyglądającej palaczki. Niestety, po ekranie ślizgały się wyłącznie upiory.

Dziewczyny z francuskiego portalu randkowego

Złodzieje! Okradli go z euro, wtryniając durne boosty, iżby zalać skrzynkę pocztową wykazem lokalnych maszkar!

Wyobraźnia podsunęła przeraźliwą wizję: przebiegłe baba-jagi wykopią skądś jego adres! Zrobią zlot na miotłach przed hotelem! Zaczną nakłaniać do przyjęcia honorarium za seks! Będzie wstyd i hańba! Syn pogardzi ojcem na amen! Chyryste Panie, pomocy!

Zatrzasnął pokrywę przeklętego laptopa, spuścił wodę dla pozoru, wyleciał z ubikacji jak z procy.

– Wyjdziemy na spacer? – rzucił nerwowym pytaniem w kierunku Jacka. Ten spojrzał na ojca ze zdziwieniem.

– Dopiero co przyszliśmy… – wydukał.

Głos Grzesia przybrał tonację melancholijno-przygodową.

– Ech, gnuśniejemy przed telewizorem, gdy zza okna nęci Paryż nocą!

– Przecież byłeś zmęczony. Mieliśmy odspnąć, pogadać…

– Pogawędzimy na zewnątrz, w fajnej restauracji – zapraszał uporczywie tata.

– Wolałbym zostać, odprężyć się…

– Zawsze utrudniasz! – wysyczał Grzesio. – Uszanuj radę rodzica! Lepiej latać na świeżym powietrzu, niż gnić w ciasnej klitce! Zresztą zobaczysz, pożałujesz decyzji!

Jacek zdębiał.

– Dlaczego?!

– Nie kwestionuj zdania starszego! Kupiłem tobie garnitur, czy nie kupiłem, hę?! Odmawiasz kochającemu ojcu, który… który nigdy ci nie odmawia. Śmigamy natychmiast, póki ten… No, dopóki wieczorowa pora trwa.

Jacek narzucał już kurtkę.

– Spokojnie, tata! Nie ma sprawy. Co jest grane?

– Nic nie jest grane! Idziemy!

Przez dwie doby konsekwentnie zabiegał o kontakt z lepiej prezentującą się fanką nikotyny. Wysyłał skopiowaną wiadomość w nieskończoność: „Cześć! Mam na imię Grzesio. Miałabyś ochotę porozmawiać, wyskoczyć na kawę, wypić drinka? ;) Proszę odpisz. Ciao!”.

Wreszcie odniósł sukces, aczkolwiek poziom angielskiego pierwszej kandydatki do amorów był praktycznie zerowy. Operowała pod obiecująco brzmiącym kryptonimem Sexy Star. Przydybał ją na czacie.

Dziewczyna z francuskiego portalu randkowego– Dobry wieczór Sexy Star! :)

– Cześć.

Co teraz?!

– Jak leci? Co robisz? ;)

Sexy Star przeszła z kopyta do rzeczy.

– Profila prawdziwa?

– Przepraszam, nie rozumiem…

– Czy twój profila jest prawdziwa?

Podejrzewała go o fałszowanie informacji na witrynie?! Zwariowała baba!

– Mój profila jest prawdziwa.

– Kto ty?

Wszak napisał minutę wcześniej, w zaproszeniu na rozmówki! Może ona pijana? To dobrze – będzie łatwiej.

– Ja Grześ.

– Ty doktor?

– Ja doktor. Ty kto?

– Chwila. W Paryżu ty robiła co?

– W Paryżu ja robiła widzieć zabytek. Ja turystyka tutaj. Co ty robiła?

– Chwila. Kapsztad na profili.

– W Kapsztadzie mieszkała, w Paryżu ja wizytowała.

– Chwila. Profila Polska pisało ty.

Nie wytrzymał durnego przesłuchania.

– Dosyć chwila. Pisało ty nic na profili, a pyta o moja profila. Adios amigo, ty pusta profilo!

Interlokucja o takiej głębi spowodowała utratę zdolności standardowej ekspresji w mowie na parę godzin.

Skusił kolejną aspirantkę o identyfikatorze Sweet82.

Dziewczyna z francuskiego portalu randkowego– Halo Sweet82. Widziała twojego profilę. Ty w moja gusta.

– Dobry wieczór, tutaj Inès. Nie mówisz po angielsku? Myślałam, że stacjonujesz w Kapsztadzie.

O cholera!

– Przepraszam Inès. Ładne imię :) Peroruję z wprawą rasowego Brytyjczyka. Chochliki przekręciły tekst.

– Hmm… Ciekawe. Co porabiasz w Paryżu?

– Wypoczywam na wakacjach: dziesięć dni w stolicy, potem narty przez dwa tygodnie.

– Tak, czytałam na twoim profilu.

Jak studiowała dane, to po kiego dodatkowo egzaminuje?!

– Aha…

– Faktycznie masz posadę lekarza? Czy Twój profil jest prawdziwy?

Apiać to samo! Sceptyczne te Francuzki…

– Oczywiście, Sexy Star.

Sexy Star?!

Ratunku!

– Wybacz mi Inès. Informacje na portalu są rzetelne.

– Piszesz jednakże, że pochodzisz z Polski?

– Tak. Proszę, rzeknij cokolwiek o sobie. Twój profil zieje pustkami. Studiujesz?

– Momencik. Jak mam być pewna zgodności twoich obwieszczeń z rzeczywistością?

Ewidentnie, papierochy przepaliły ostatki synaps mózgowych tych lasek.

– Podaj jeden pragmatyczny powód, dla którego bym kłamał. Powątpiewanie szczerości rani.

Najlepsza rada na osiągnięcie przekonania co do moich słów to ufność. Równie dobrze mógłbym kwestionować szczegóły twoich opowieści, aczkolwiek nie potrafię znaleźć sensownej przyczyny tego rodzaju podejścia.

– Elokwentnie pytlujesz. Wkleiłeś gotowy paragraf? Francję atakuje mrowie emigrantów żebrzących o obywatelstwo, więc kobiety muszą wykazywać przezorność. Medyk z Polski, rezydujący w Kapsztadzie, wizytujący Francję, o idealnych cechach, prezentujący bukiet odlotowych fotek, znienacka szuka dziewczyny poprzez internet. Sieciowy książę z baśni! Sugerujesz, iż powinnam zawierzyć podobnej gawędzie? Posiadasz w ogóle wady?

– Epizodycznie chrapię, ukradkiem dłubię w nosie, ulegam dystrakcji grając Tumble Bugs względnie Quake III Arena, wcinam maniakalnie czekoladę – parę potencjalnych defektów na rozgrzewkę. Nikt nie wylicza ponurych aspektów charakteru celem zwabienia płci przeciwnej w ramiona. Na pewno obgryzasz paznokcie, przemilczając nałóg w obecności adoratorów.

– Ależ ja nie obgryzam paznokci!

– Skąd mam wiedzieć, szanowna pani? Przypuszczalnie żujesz zrogowaciałą tkankę zagorzale, nie puszczając pary o obsesji. Nie dziwię się zupełnie: indywidualne niedoskonałości są względne, zależne od preferencji, tolerancji, światopoglądu itd. Nawiązując do zagadnień narodowościowych, obywatelstwa francuskiego nie potrzebuję, ponieważ dzierżę polskie oraz południowoafrykańskie – ile paszportów mam taszczyć?! Dźwiganie dwóch dokumentów już stwarza kłopot dla człowieka nieznoszącego papierów. Okaż odrobinę nadziei w rodzaj ludzki i daj się porwać na crêpe – okazja do kontynuacji debaty z Księciem WWW Pierwszym.

– Ha ha! Rozbawiłeś mnie. OK, zaryzykuję. :)

– Świetnie. W jakiej dzielnicy mieszkasz?

– Compiègne. Kiedy mógłbyś przyjechać?

– Natychmiast! :D W której części Paryża jest Compiègne?

– To miasto, oddalone około osiemdziesięciu kilometrów od Paryża.

Przekroczyła czerwoną linię, bowiem wpisała „Paryż” niby swoją lokalizację. Oszukiwała. Dał jej ostatnią szansę.

– Inès… Nie wypożyczyłem samochodu, nie znam terenu, nie władam tutejszym narzeczem. Preferowałbym schadzkę w Paryżu.

– Typowe! Bla bla bla, jednak na godzinną przejażdżkę nie starcza kasy! Jeżeli nie pofatygujesz się do mnie, zapomnij o spotkaniu!

Tupet gówniary przerósł dyplomatyczne smykałki Grzesia.

– Na zakończenie podsumuję naszą przemiłą dyskusję. Afrykański uchdźca ani chybi pognałby boso do Compiègne, zauroczył Inès kutasem rozmiarów komina, wycyganił prawo do stałego pobytu. Intelekt podsuwa ten nader szablonowy scenariusz, wiesz? Schizofreniczna ostrożność albo doprowadziła do zaników twojej kory szarej, albo odzwierciedla tanie taktyki propagandowe osamotnionej bżdziągwy. Przeleciałem pół globu, zatem wypada pokonać dla mnie odcinek ponad stukrotnie krótszy. Masz prawo powiedzieć „nie”, gardzić wizerunkiem faceta, zignorować go totalnie, ale obrażanie nieznajomego świadczy o braku wychowania w pierwszym, polotu w drugim, klasy w trzecim rzędzie. Nie dysponujesz talentem ogarnięcia pozostałych wywodów. Żegnam ozięble!

Kilka konsekutywnych czatów odbiło echem poprzednie: bezpardonowa indagnacja zakrapiana niedowierzaniem z opryskliwością. Literalna deskrypcja Grzesia manifestowała niby bujdę na resorach. Nie był tym, kim był, tylko tym, kim one chciały, aby był.

Palą, a głupie!

Czego szukały w bajtowych gąszczach? Kserokopii kinematograficznych herosów? Nieodparta konkluzja: internautki łaknęły blagi, sensacji, dewiacji. Śleczenie nad klawiaturą spaczyło postrzeganie otaczającego świata: normalność to nierzeczywistość – nienormalność to rzeczywistość. Miarodajny portret absztyfikanta, ubiegającego się o lawinowe powodzenie, winien obowiązkowo zawierać pikantne szczegóły rodem z chorej fantazji.

Profil randkowy Grega Zbiega

Tym samym, osobnicy społecznie zwichrowani mają zagwarantowane automatyczne uznanie.

Profil randkowy Grzecha

Plastikowa renoma, plastikowe grono, plastikowe przeświadczenia. Zlikwidował konto z przemożną ulgą. Optował za niewirtualnym Grzesiem, z którym funkcjonowało mu się wygodniej. Poza tym pochwycił raz jeszcze, dobitnie, intencję wypadu do Francji, czyli frajdy interakcji z synem, satysfakcji uczestnictwa w jego edukacji kulturowej, wybryków, crêpe, nart…

Na nartach we Francji

Flirciarski eksperyment nie poszedł na marne: nabyte boosty doładowały, ścichapęk, błyskotliwość umysłu.

Zrozumiał także istotę swojej niekompatybilności z portalami randkowymi: był zbyt autentyczny.

Odsłona 36 - Vive la France - Część I Czytaj część I

Publikacja umieszczona w kategorii MIGAWKI | Format PDF (3.6 MB) – 2 części Pobierz 2 części publikacji Vive la France! w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

9 Responses to Vive la France! (Część II)

  1. Angie says:

    Hahaha, dobre! Kontakty wirtualne damsko- męskie( w bardzo ogólnym ujęciu) czasem wnoszą ..tyle radości ;)
    Pisałam kiedyś książkę o moich znajomych z sieci. (Oczywiście książka leży gdzieś niedokończona w przepastnych archiwach mego pc ;))
    Tu linki do dwóch moich przygód:

    http://angiewitch.wordpress.com/2013/01/27/wirtualne-romanse-czyli-santana-z-prosiakiem-w-tle/

    http://angiewitch.wordpress.com/2011/09/15/einen-stern-czyli-o-angie-co-nie-chciala-niemca/

    • Może jest to książka podobna do “Samotności w sieci”?

      Z medium rozpowszechniającego wiedzę, internet stał się kopalnią rozrywki tudzież zamrażalką, utrwalającą osobiste idealizmy w zapisach zero-jedynkowych. Portale randkowe – podobno – są dla niektórych efektywne. Aż boję się myśleć, dla kogo :)

      • Angie says:

        Jeśli podobna do ” Samotności w sieci” ,to chyba tylko przez ” miejsce akcji” :)
        Moje cudeńko, to pisane z dość dużym( mam nadzieję!) dystansem tak do siebie, jak i sprawy ,opowiadanka o mężczyznach, których poznałam w sieci.Linki, które podałam, to dwa rozdziały tej książeczki ;)
        Co do portali randkowych: nie cierpię! Oczywiście musiałam kiedyś sprawdzić co to jest i nic, prócz ” wielkie targowisko próżności” lub/ i ” totalny burdelik” nie przyszło mi na myśl.
        Ale znam osoby( obu płci), które z wielką rozkoszą korzystają z takich stron. Śmiało przenoszą wirtualne znajomości w świat realny.Konsumują je szybko i z rozkoszą, w myśl zasady ” a ileż ja mam tej przyjemności w życiu?” . Choć jestem odważną osobą, coś takiego mnie ani nie przekonuje, ani nie pociąga.

  2. Kamilalila says:

    Dlaczego Grześ wybiera internet a nie rzeczywistość?

    • Dziękuję za pytanie.

      Kiedy tchórzy, ucieka w czeluści www, aby natychmiast przestać tchórzyć. Sieć nie jest jego przewodnią areną życia – spędza tam zazwyczaj znikomą cząstkę czasu, pominąwszy bulimiczne ataki (jak w przypadku Francji). Nie, internet nie jest jego wyborem :)

  3. Kurcze, ale miałeś przejścia… A ja swojego męża poznałam na Love2Meet ;-) w RPA łatwiej?

    • To zależy dla kogo łatwiej :) Nachodzą mi na myśl 2 kwestie: po pierwsze, bardzo krótko gościłem na witrynie swaciarskiej, a powinienien zrobić dokładny przegląd (nie polować na oślep, bo na to są inne sposoby); po drugie, oprócz pośpiechu, przeprowadzałem eksperymenty na obcym terenie (u siebie byłoby łatwiej, no i więcej czasu). Nie twierdzę, że tego rodzaju witryny nie pracują w ogóle – to JA miałem problemy. Może pewni ludzie mogą, a inni nie? Coś spartaczyłem…

  4. ugoldenbrown says:

    Myślę, że postawiłeś prawidłową diagnozę: byłeś zbyt autentyczny.

    Czasem takie portale swatkowe przypominają mi konkursy na najpiękniejszą klacz i najlepszego ogiera. Zachwalanie „towaru” i tyle;)
    Ale przygoda znakomita i najważniejsze, że podchodzisz do tego z dystansem:)

    • Ha ha! Dziękuję za trafne porównanie. Rzeczywiście, amanci i amantki chwalą się tylko najlepszymi stronami – demonstrując pięknie wyczesaną sierść, kłusując dostojnie w kręgu, podrzucając zalotnie grzywkami, dziobiąc skromnie kopytkami ziemię. Owies wychodzi z worka dopiero na pierwszym spotkaniu :)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: