Świadomość

Bądźmy świadomi!Jasio i Małgosia dostali 1 jabłko. Ile jabłek przypada na każde z nich?

„Pół!” – wykrzykniesz. Masz rację bezdyskusyjną: połówka na twarz.

Co się jednak stanie, kiedy Jasio wywali osobisty przydział na śmietnik, czyli pogardzi konsumpcją witamin, wybierając hamburgera? Teoretycznie, indywidualna racja na łeb pozostaje wciąż ta sama – nawet po zmarnowaniu 50% jadła!

Przypuśćmy, że Gocha poszła w te same ślady, chcąc się przypodobać kawalerowi – bezceremonialnie wyrzuca zdrowy prowiant, zaś zasuwa czekoladę. Matematyka nie daje za wygraną: pomimo roztrwonienia 100% towaru, norma osobista wynosi tyle, co poprzednio: 50% jak w pysk strzelił!

Idźmy dalej i załóżmy istnienie osobnika, który obiecany rajski owoc ukradł potajemnie dla siebie. Dzieciaki otrzymały figę z makiem, lecz wyliczenia są nieubłagalne: przewidywany rozrzut na głowę utrzymuje poziom 50%.

Bliźniaczą sytuację widzimy w przypadkach, gdy jabłuszko ulegnie zgniciu, zżarciu przez robale, wysyłce do milusińskich z sąsiedniego podwórka, zatruciu przez naukowców. Nasze smyki mają w rączkach nic, natomiast rachunek wskazuje jednoznacznie na zadawalającą dawkę pożywienia dla nich obojga.

Magia statystyki: rachowanie przeciętnej bez uwzględnienia zakulisowych rozgrywek.

„Zaraz, zaraz!” – wykrzykniesz z oburzeniem. „Wszakże mamy dane dotyczące spożycia, zepsucia, zwrotów, eksportu, smaku, czerwoności. To nie takie proste, proszę szanownego pana mądrali!”

Oczywiście, kalkulacje średnich populacyjnych należą do bardziej skomplikowanych. Powyższy tok dedukcyjny przedstawia jedynie trywialny przykład na niezmienność pomiaru w różnych okolicznościach. Niezależnie od zagmatwania algebraicznego wzoru, rezultat końcowy niekoniecznie znajduje odbicie w rzeczywistości. Innymi słowy: Jasio i Małgosia doświadczają głód, aczkolwiek widzą materiały dowodowe przekonywujące o ich nasyceniu. Wiedzą podświadomie, iż coś nie gra, ale nieprzerwanie wierzą profesjonalnym prognozom. No: żyją w nadziei na rychłą poprawę, zatracając zaufanie w swoje postrzeganie.

Czyż nie atakują cię codziennie lawiny wykresów, liczb oraz diagramów, ze wskaźnikami prującymi w górę pędem rakiet? Instytucje, organizacje, politycy itd. karmią nas optymistycznymi statystykami.

Pytanie brzmi: jaka część tego bogactwa spada pod nasze nogi? Ile jabłuszek na talerzyk? Widzimy jabłuszka? Gdzie nasze jabłuszka? Czy faktycznie czujemy poprawę? Jest lepiej? Gorzej?

Optymistyczne statystyki

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Zazwyczaj jest kiepsko…

Wewnętrzny głosik nigdy nie zwodzi. Jeżeli instynkt sugeruje odmienność realiów egzystencjalnych od tych nagłaśnianych publicznie, zatem wypada go zaakceptować, wysłuchać, podążyć za nim. Pierwszy krok, zapobiegający kompletnej indoktrynacji przez… Hmm, w czasach PRL-u taktyka nosiła miano „propagandy sukcesu”.

Drugi etap polega na wyeliminowanie klasycznej riposty w momentach przebudzenia: „I tak nic z tym nie mogę zrobić!”. Bzdura! Tragicznie zły początek, na którym żerują oportuniści. Tymczasem masz opcję podzielenia się wrażeniami z innym śmiertelnikiem. Z reguły uzyskasz natychmiastowe zrozumienie, wzmagające obopólną empatię, wiarę w siebie, entuzjazm do inicjatyw zmian, optymizm.

Parka cichych powstańców upowszechnia spostrzeżenia wsród większego grona, potęgując siłę prawdy. Bez awantur, rośnie letalny wróg nieprawości: świadomość społeczna.

Fenomen nie musi natychmiast poskromić odpowiedzialnych za bałagan, chociaż z pewnością zreformuje automatycznie zwyczaje buntowników: zainicjują poszukiwania innych źródeł wiedzy; niczym spiskowcy rozszerzą wewnętrzną edukację rodzinną; zmodyfikują styl życia; przefiltrują demagogiczny słowotok. Małe korekty, wywołujące w efekcie lawinę przygniatającą oficjalne dogmy.

„Utopia! Idealizm! Populizm! Rewolucja!” – spektakularnie argumenty dyletantów, zasłyszane w telewizji, przeczytane w prasie, wybąkane przy piwie. Odruchowa reakcja ludzi, wybierających stagnację nad aktywnością. Podporządkowanie się zdrowemu roządkowi nie jest przecież abstrakcją bądź namową do rozbojów, jeno samodoskonaleniem poprzez kwestionowanie.

Spróbuj zaufać sobie, po czym znajdź piewszą bratnią duszę. ZRÓB COŚ SAM – przestań wiecznie oczekiwać, jak mass media uczą (KTOŚ załatwi, pomoże, naprawi, zainterweniuje – będzie fajnie, tylko siedź milczkiem). Trwanie w inercji oświatowo-myślowej to straszna choroba – wirus powodujący degradację narodu.

———————————————————————————

(Powyższy tekst nie kwestionuje arytmetycznej poprawności wyników statystycznych, będących rezultatem nadzwyczaj zawiłych formułek, lecz ich konkretnej korzyści dla obywateli. Stąd angielski termin shadow stats, czyli statystyki ukryte – nieznane zjadaczom chleba, a obrazujące realność odmienną od tej formalnie apostołowanej. Tak, tak: mizerniejszą realność.)

Publikacja umieszczona w kategorii KRÓTKO | Format PDF (0,6 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Świadomość w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

3 Responses to Świadomość

  1. ugoldenbrown says:

    Świetne spostrzeżenia! Zostaliśmy otumanieni, ogłupieni przez statystyki, wmawiające nam, że mamy się całkiem nieźle, że średnia zarobków jest dobra i pnie się w górę, że nie mamy co narzekać, bo jesteśmy wzorem dla innych.
    Na stronie nowaatlantyda.com czytałam wpis o pokoleniu zombie – posłusznym, bezwolnym, oczekującym, bez inicjatywy. Poczytaj o pewnym ciekawym eksperymencie, jaki przeprowadzono w USA. http://nowaatlantyda.com/2013/09/11/pokolenie-zombie/
    I teraz czytam u Ciebie o podobnym zjawisku, o ludziach wyczekujących i bezmyślnych, którzy pozbawili się, czy może których pozbawiono zupełnie woli podejmowania decyzji, dokonywania wyborów, którzy oczekują, że ktoś im wskaże, co mają robić, jak myśleć, jak się zachowywać. Do takich ludzi najłatwiej trafiają wszelkie wykresy, osiągnięcia, zielone wyspy, wzrost PKB…
    Dwóch Autorów – jeden z RPA, drugi z USA, dwa światy, ale refleksje takie same..
    Tylko jak włączyć zapalnik bomby uruchamiającej myślenie? Jak dokonać tej inicjacji bez naruszenia struktury szarych komórek szarego człowieka..?

    Bardzo podoba mi się też jeden z komentarzy pod wpisem Chrisa, który napisał Racjonalista:
    „Współczesny człowiek bezmyślny, bezrefleksyjny to efekt wielowiekowej pracy inżynierów społecznych. Człowiek taki to niewolnik idealny, niezdolny do buntu, bo nieświadomy tego, że należy się buntować. Nowy Wspaniały Świat ma być właśnie wypełniony takimi ludźmi. Stworzenie takiego człowieka planowano już w XVIII wieku… jeśli nie wcześniej. Dziś obserwujemy efekty tej mozolnej pracy i są one zdumiewające. Nikt by nie uwierzył, gdyby tego nie zobaczył.
    by Racjonalista”.

    • Dziękuję za konstruktywny komentarz.

      Świadomość powoli rośnie, jednocześnie zatrważając. Co nam zrobiono? Kto? Dlaczego? Żądza władzy, kontroli i dostatku jest charakterystyczna dla ludzi z prymitywnymi odruchami, a dzisiejsze systemy polityczno-administracyjne właśnie takich ludzi wpierw w przyciągają, później promują. Pragnienie dominacji nad bliźnim, połączone z brakiem empatii, jest psychopatią. Ludzie bierni wspomagają ten tragiczny układ, nie mając pojęcia o jego faktycznej sile rażenia w nich samych.

      Jak to błędne koło przerwać? Jedynie przeciągnięciem zarażonych inercją na swoją stronę. Czy jest to możliwe? Absolutnie! Sam Grzesio przekonał się o łatwości przekonania innych o atrakcyjności czegokolwiek. Mimowolnie skonsolidował grupę wielbicieli uczestniczenia w pogrzebach – można o tym przeczytać w odsłonie zatutułowanej Siniak. Komiczne, ale jakże trafne, porównanie do spraw tak poważnych jak duma narodowa, wiara we własne siły, dociekanie prawdy itd.

      Jesteśmy przyzwyczajeni do inicjacji niezadowolenia zaciekłą krytyką, wyrażaniem złości, obrzucaniem obelgami. Kontunuujemy utartym szlakiem narzekania na bezsilność, po czym skulaniem ogona pod siebie na tupnięcie nogą. Tymczasem należy zacząć odwrotnie: wyrazić optymizm poprzez robienie swojego. Ignorancja wyznawców konsumeryzmu to broń najstraszniejsza, gasząca ich główną namiętność do szpanu. Takie postępowanie zaciekawia pozostałych, którzy przecież też cierpią (nieświadomie) na zniewolenie. Kreowanie nowej mody, można powiedziejić, na normalność. Powalanie przeciwnika jego własną taktyką, tzn. powyższe sugestie nie należą do utopijnych, ale wręcz strategicznych.

      Tylko należy w to wszystko mocno wierzyć – tak mocno, jak oponenci wierzą w możliwość inżynierii społecznej (co jest na pewno utopią).

      • ugoldenbrown says:

        Tak właśnie uważam, jak napisałeś.
        Gdzieś spotkałam się z takim zdaniem, że zamiast tracić siły na tępienie zła, warto szerzyć dobro. W tym aspekcie zamiast tępić bezmyslność, zachowania anormalne i wszystko to, co sprawia, że ludzie są jak zombie, należy ich „szczepić”, by „załapali”, że warto zacząć myśleć, zacząć być niezaleznym, cenić wartości duchowe, kochać drugiego człowieka i być empatycznym. Potrzebne są autorytety, wzorce, ludzie, którzy udowodnią swoim życiem, że głoszone przez nich ideały nie są pustosłowiem.. I chyba o to najtrudniej teraz.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: