Niebieski długopis

Niebieski długopis„Co poniektórzy wciąż używają niebieskich długopisów!”

Powyższe słowa wyrwały Grzesia z przyjemnych medytacji o seksownej stażystce Nicky. Na twarzy plątał mu się marzycielski uśmieszek, a w głowie powstawała spryciarska strategia uwodzicielska, gdy gruba przełożona ucięła brutalnie konstruktywne aktywności. Nie wytrzymała: musiała zaakcentować swój pożytek dla szpitala poprzez poruszenie kwestii kardynalnej, mianowicie koloru notatek doktorskich.

Przerażająca większość osobników na stanowiskach kierowniczych utożsamia elokwencję z czczą gadaniną. Pozycja władzy na skraweczku piętra, w budynku małej organizacji, daje im okazję do wywnętrzenia szczytowych produktów długotrwałego procesu myślowego. Reszta pokornie słucha, spętana herarchiczną subordynacją, co utwierdza autora wypocin mózgowych w przekonaniu o władaniu inteligencją.

Lata praktyki nauczyły Grzesia sztuki hibernacji w czasie nudnych zebrań. Niełatwo było go ocknąć ze stanu odrętwienia, lecz sprawa poruszona przez otyłą siostrę uderzyła w czułe miejsce. Ponad 20 uczestników spotkania wbiło w nieszczęśnika oskarżycielski wzrok: oto zanieczyszczał historie chorób pacjentów błękitnym atramentem, gardząc utartymi zasadami stosowania czarnych pisadeł.

Nasrożył się jak kwoka broniąca piskląt. Przyzwyczajenie wyniósł z kraju rodzinnego, gdzie praktycznie każdy korzystał z niebieskich długopisów (przynajmniej w jego czasach). Papier pokryty znakami ziomków oplizował głębokim granatem morza, natomiast jaśniejsze tinty roztaczały przed obserwatorem niebiański bezkres – miałby efekty takiego kalibru przehandlować za kartki umorusane sadzą?! O, takiego! Nigdy! Krew zawrzała, spojrzenie zhardziało, serce zabiło narodową dumą: czego chceta, agresory?! Niby jaka jest przyczyna dyspozycji dotyczącej odcienia stosowanego tuszu?!

Napastnicy zawyli gromko: w szczególnych przypadkach prawo wymaga reprodukcji dokumentów, a fotokopiarki nie odbiją lazurowych gryzmołów!

Wyszczerzył patriotyczne kły, napiął słowiańskie mięśnie: bzdura! Ględzą o zamierzchłych czasach Noego, kiedy gromadzono duplikaty w formie nieczułych na tonacje, czarno-białych mikrofilmów. Nowoczesne urządzenia odbiją nawet pastelowe obrazki, zaostrzając doskonale kontrast. Butnie zaproponował przechadzkę do najbliższego powielacza w celach demonstracyjnych.

Sugestię skwitowano szyderczym śmiechem: bujdy na resorach! Poza tym istnieją wyraźne instrukcje co do barw notatek, więc dyskusja jest zakończona!

Cooo?! Siłą na Polaka?! Urojonym butem administracyjnym chcą kopać w zęby?! Pytluje ich językiem, spędza Boże Narodzenie w 40-stopniowych upałach wśród czarnych świętych mikołajów, jeździ jak wariat po lewej stronie ulicy, toleruje brak śniegu, nastraja styl życia do setek innych zwyczajów oraz praw, zaś teraz ma dobrowolnie oddać ostatni etniczny totem – niebieski długopis?! Po jego trupie! Proszę potwierdzić urzędowym papierem, że połudiowoafrykańska służba zdrowia dostała rzeczywiście formalny rozkaz kaligrafowania wyłącznie na smolisto.

Pogrożono palcem; fuknięto ze złością; zaprzysiężono przynieść dowód rzeczowy. Partie rozeszły się, prychając jedna na drugą impertynencko. Zobaczymy!

Na następnej zbiórce rzucono mu na blat rękawicę: wydruk e-maila od samego radcy prawnego. Korespondencja z głównego zarządu, proszę pana mądralińskiego! Niech poczyta, przetrawi, grzecznie przeprosi, zmieni wkłady w mazakach na hebanowe, przestanie podskakiwać.

Krótki tekst stwierdzał istotność prowadzenia wyczerpującego, czytelnego tudzież starannego rejestru poczynań medycznych (wywiad, badanie, diagnoza, plan działania, obserwacje, wyniki laboratoryjne itd.). Podkreślono znaczenie protokołowania daty i godziny. Sugerowano utylizowanie czarnego atramentu.

Wroga sfora obserwowała z żenadą haniebną klęskę przybysza z Europy Wschodniej. Delikatnie zaoferowano rozejm, który pokonany miałby przypieczętować wyrazami skruchy.

Grzesio wstał z włosami nastroszonymi niczym husarskie pióra. Bałwana z niego lepią?! Cież poczta jedynie proponuje fason kruczy – to nie dyrektywa, jeno podszept! Podstępem pragną wyłuskać z jego prawicy nacjonalistyczny, szafirowy miecz! Obce ręce precz od ojczyźnianego insygnium! Przestańta wnerwiać, bo na zielono pocznę smarować! Zabierzta – ino migiem – faryzejską bumagę!

Odtąd każdy mógł rozpoznać grzesiowe kulfony: nie po charakterze pisma, lecz po kolorze.

—————————————————–

Wiele tzw. przepisów w miejscu pracy nie znajduje odzwierciedlenia w oficjalnych rozporządzeniach. Chwilowe regulacje ulegają nagminnie metamorfozie (dzięki wierze zatrudnionych) w dogmy – do stopnia kiełkowania grupkek strażników organizacyjnych „tradycji”. Indywidua o małej kompetencji zostają samozwańczymi wykidajłami instytucji, gotowymi prać współpracowników kontestujących logikę wybranych prawideł.

Warto dociekać źródeł oraz służbowej afirmacji bezsensownych wytycznych, w imię dobra wszystkich marnujących czas. Egzystencja absurdów jest często możliwa tylko ze względu na ślepą karność podwładnych, kontynuujących rytuały – wręcz natręctwa – wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Niech żyje niebieski długopis!

Niebieski czy czarny długopis?

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Publikacja umieszczona w kategorii KRÓTKO | Format PDF (0.6 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Niebieski długopis w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

3 Responses to Niebieski długopis

  1. ugoldenbrown says:

    Przypomniał mi się taki stary dowcip o korespondencji z Sowietskowo Sojuza, gdzie umówiono się, że to, co nieprawdziwe, dziennikarz będzie pisał na zielono. Dziennikarz pisał listy niebieskim atramentem, pisał różne rzeczy o dobrobycie, wysokiej kulturze, bogactwie. A po przyjeździe wszyscy dziwili się, że tak tam jednak wspaniale. Na co dziennikarz mówi – „Nigdzie nie mogłem dostać zielonego atramentu..”
    Ciekawe, że kolor atramentu ma większe znaczenie, niż to, co się pisze.. ;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: