Mandela

Nelson MandelaPrzez pierwsze miesiące pracy w RPA jako stażysta, Grzesio wykazywał zaangażowanie, pilność, posłuszność, punktualność oraz cokolwiek, co składa się na obraz pierwszorzędnego lekarza. Służba w kapitaliźmie, panie! Nie wypada zbijać bąków czy robić złego wrażenia o polskich medykach!

Ten dzień należał do specyficznych: odczuwało się inną atmosferę. Jadłodajnia świeciła pustkami, ponieważ wszyscy siedzieli podekscytowani przed telewizorem. Tradycyjnie, pomieszczenie znikło w kłębach papierosowego dymu. Następny mecz krykieta, trwający całe doby? Nieważne! Grzesio spałaszował śniadanko, po czym wyrwał cwałem do izby przyjęć, a poły fartucha powiewały za nim niczym flagi na wietrze.,/p>

W poczekalni tkwili na twardych ławach smutni pacjenci. Niektórzy pojękiwali cichutko, co wcale nie odrywało grupy pielęgniarek od ekranu TV. Gdy któryś z poszkodowanych biadolił zbyt głośno, bo na przykład krwawił, masywna położna z grupy widzów groziła pięścią, nakazywała ciszę urwanym rozkazem, powracała do pilnej obserwacji programu. Czasami klaskano, wznoszono okrzyki, tupano nogami w rozkoszy – nawet śpiewano!

Czarne siostry sympatyczkami męskich, białych spektakli sportowych?! Nagle zostały kibicami profesjonalnego palanta, ewentualnie oficjalnych rozrób na boiskach zwanych rugby?! Kompletnie oszalały w apartheidzie? Toż nawet on, Europejczyk pełną gębą, o licu jasności śniegu, gardził kolonialnymi zajęciami fizycznymi.

Przybliżył się do ściśniętych w zwartą kupę fanek. Monitor ukazywał starszego gościa z chyba połowicą, albowiem wisiała na jego ramieniu jak torebka. Małżeństwo było rasy afrykańskiej. Machali rączkami, dażyli tłumy uśmiechami, szturmowali powolutku zbite, rozszalałe ciżby. Ślub? Ona nie miała welonu… Może ceremonia z innej parafii? Tutaj tyle wyznań, ile psów na ulicach… Jakiś murzyński kościół, nakazujący żeniaczki z gołą głową?

Nic nie umiał wykombinować, więc rzucił pytaniem:
– Co to się tutaj dzieje?

Ze 20 par oczu popatrzyło na niego bardzo wrogo. O co chodzi, do cholery?! Jedna z pielęgniarek wycedziła przez zęby:

– Wypuszczono z więzienia Nelsona Mandelę!
Wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.

– A kto to? – zagaił ostrożnie, wyjątkowo grzecznie. Od razu zauważył agresywność w postawach czarnych kobiet.

– Nie wiesz?! Pełnisz obowiązki w Południowej Afryce, zaś masz podstawowe, edukacyjne braki?! On spędził prawie 30 lat za kratami!

Grzesio zwiał, przerażony nie na żarty, prawdopodobnie unikając ukamieniowania. Za co facet tak długo siedział w ciupie? Dlaczego tłumy wiwatują, kiedy powinny płakać i drżeć w strachu na wieści o kryminaliście na wolności?

Miał następne 20 lat, aby poznać dogłębnie wybitną postać Nelsona Mandeli.

Został wywieziony na Robben Island (wysepka widoczna z brzegów plaż Kapsztadu) w 1964, czyli wtedy, kiedy przyszedł na świat inny nieprzeciętny osobnik, mianowicie Grzesio Polak. Na skrawku lądu władze zorganizowały obóz pracy w kamieniołomach dla niegrzecznych. Mandelę skazano za zdradę stanu, pomimo nie nie posiadania pełnych praw obywatelskich ze względu na nieodpowiednią rasę. Znaleziono haczyki prawne, by człowieka o enigmatycznej narodowości przydybać za nielojalność państwu, które sensu stricto nie uznawało go za prawowitego członka społeczeństwa.

Zawsze pozostał liderem organizacji politycznej o nazwie African National Congress, do dzisiaj największej partii w RPA. Po oswobodzeniu oraz pierwszych prawdziwie niezależnych wyborach (przedtem do głosowania dopuszczano wyłącznie bladoskórych), nominowano go jednogłośnie na prezydenta.

Niniejszy tekst nie jest rozdziałem podręcznika z historii, lecz wysiłkiem uzmysłowienia innym wspaniałości pojedyńczej persony dla losu całego kraju. Tym samym, Grzesio, człek poczciwy, zaznacza z całą stanowczością, iż ocenia ludzi na podstawie czynów, zwykłej obserwacji (fałsz można wywąchać na odległość), tonu głosu, dotrzymania przyrzeczeń, uważając kwalifikatory w postaci orientacji (partyjnej, religijnej, seksualnej itd.) za wyjątkowo złudne.

Drżący o swój los pracownicy rządowi nie utracili posad. Wręcz przeciwnie: Mandela wyraził oburzenie na widok białych urzędasów zwijających manatki. Otwarcie wyjawił niekompetencję nowych – na pewno czarnych – kadr. Poprosił grzecznie o pozostanie na stanowiskach, zaprzestanie robienia kupek w majty z obawy o rozstrzelanie za rasizm, pomoc w budowie przeobrażonej republiki.

W tym miejscu wyobraźmy sobie zwycięską Solidarność, apelującą do rzesz PZPR o nieopuszczanie pozycji, wsparcie doświadczeniem, dalsze sprawowanie funkcji w imię korzyści narodu.

Po otrzymaniu pierwszej pensji, Mandela ział oburzeniem. Spietrany orszak mniemał, że boss wyraża niezadowolenie z powodu niskiego wynagrodzenia, tymczasem o furię przyprawiła go wysokość honorarium. Bezzwłocznie nakazał obciąć prezydenckie wynagrodzenie o połowę – na coż ma wydać tak niebotyczną sumę pieniędzy, podczas gdy masy ciepią głód, brak wykształcenia, bezrobocie? Zarządał przekazania nadwyżki na cele charytatywne.

Grzesio błaga o wskazanie dygnitarza, znanego czytelnikom, dobrowolnie oddającego 50% płacy na wymiętolonych szaraków. Niełatwa sprawa, zwłaszcza w obliczu zarabiania 20-kronie więcej niż szmaty z ulicy.

Kochał każdego, ale nade wszystko dzieci. Widział przyszłość ojczyzny w doskonałym szkolnictwie, wolnym dostępie do dydaktyki, poświęceniu nauczycieli. Założył fundację, uiszczającą stypendia najbardziej obiecującym uczniom bądź studentom (nie najczarniejszym, wyjątkowo uciśniętym, aparatczykom itd., tylko najzdolniejszym).

Ile razy widzimy stowarzyszenia dobroczynne albo systemy polityczne, promujące jednych nad drugimi? Segregacja według maści, pochodzenia, przynależności organizacyjnej, fizjonomii, ilości znajomych na Facebooku? Trudno posiąść dar czystej tolerancji, głównie po doznaniu niesprawiedliwości z rąk ziomków.

Miał niespotykany posłuch całego rządu. Nie dziwota, skoro buchał uczciwością. Nieprzekupny, prawy, nieustannie szczerze uśmiechnięty, lojalny wszystkim, dający niezmordowanie przykład skromności i służby rodakom. Zaraz na początku wywiadu z Oprah zaciekawił się, co jest gwoździem programu? Autentycznie nie dochodził do niego fakt bycia kimś szczególnym, czym porywał serca milionów.

Mandela udowodnił, iż siła, układy, trzymanie za mordę, karanie przeciwników, pajacowanie w klejnotach, lobbowanie, napinanie mięśni żuchwy plus pozostałe taktyki dyplomatów są niczym w zestawieniu ze zwykłą szlachetnością. Wytarczy porównać jego zdjęcia z pozowanymi fotkami wielu ministrów lub premierów: on zionie otwartością, nieprzymuszoną radością, a oni duszą sztucznością.

Nelson MandelaSzczepan SadurskiCzy jest ważnym, za co dostał wyrok? Dla ślepego – tak. Dla prawdziwego przedstwiciela homo sapiens istotnym jest, kim Mandela się stał – nie kim był. Kto potrafi powstać z trumienki przeciętności czy zła, żeby wyrosnąć na natchnienie, nadzieję, nieskazitelne dobro, zaufanego wodza?

Wczoraj, 5 Grudnia 2013, Nelson Mandela zmarł. Grzesio nie jest powiązany z nim afektem, dorównującym emocjonalności w stosunku do papieża Polaka, niemniej jednak owiał go smutek na myśl o odejściu oazy ofiarności, godziwości tudzież spokoju. Jego miejsce już dawno zajęli indywidua oddane kultowi mamony, bezceremonialnie plądrujące kraj, bezczelnie kłamiące przy każdej okazji, wyglądające przy Mandeli gorzej od skończonych wypierdków.

W Grzesia wstąpiła żyłka cwanego handlarza – kupił specjalne wydanie „Cape Times”, z wielkim portretem cnotliwego przywódcy na stronie tutułowej. Cież taka gazeta będzie warta tysiące za parę lat! Ma się tą głowę na karku, węch do interesów!

Podumał potem: tylko tyle nauczył się od Nelsona Mandeli? Napchać kiesę dzięki komuś, kto rezygnował z własnych luksusów dla innych – pośrednio też dla Grzesia? Chce, niby lisek chytrusek, zarobić na symbolu nienaganności?

Wyrzucił gazetę…

Życzy sobie, jak i rodakom, polskiego Mandeli. Tak.

Publikacja umieszczona w kategorii MIGAWKI | Format PDF (0.5 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Mandela w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

3 Responses to Mandela

  1. ugoldenbrown says:

    Dziekuję za ten wpis, Grzesiu. Wiele się dowiedziałam.

    • Bardzo dziękuję! Niestety, widzę z komentarzy pod przeróżnymi artykułami w sieci, zawiadamiającymi o śmierci Nelsona Mandeli, że ten człowiek jest mało znany w Polsce, lub (powiedzmy) niewiele osób dokładnie zdaje sobie sprawę z humanitarnego kalibru Mandeli. Szkoda, ponieważ dla Południowoafrykańczyków ma on takie znaczenie, jak papież Jan Paweł II dla Polaków. Mało tego, szacunek dla niego jest jak najbardziej autentyczny, niewymuszony, spontaniczny, od wszelkich grup rasowych. Nazwali go Tata Mandela, czyli Tatą Narodu. Nie on nadał sobie to imię (jak wielu autokratów w innych krajach), tylko ludzie wspólnie ochrzcili przywódcę swoim ojcem. To mówi tony…

      • ugoldenbrown says:

        To, co mocno martwi, to upadek autorytetów. Młodzi ludzie gubią się w tym, nie mają idoli (nie mówię o artystach ;). A ktoś taki, jak Mandela, czy niegdyś Ghandi to trochę jak okaz muzealny. I nie młodzi są tu winni, ale my, dorośli, że za mało wpajamy naszym dzieciom uniwersalne zasady. Eh, ta pogoń za mamoną..
        Wybacz za uogólnienie.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: