Geny, geny, nic nie wiemy…

Geny, geny, nic nie wiemy... Żądamy mapowania DNA dla każdego!Po pochłonięciu mądrej literatury tudzież wyczerpujących dniach dumania, Grzesio ma pomysł na uzdrowienie świata z melancholii. Otóż każdy obywatel powinien przejść obowiązkowe mapowanie DNA, aby poznać swe talenta oraz pasje!

Po cóż mamy wegetować w niewiadomej, kiedy można odkryć genetyczne karty i nakreślić szczęśliwą ścieżynkę do rajskiego jestestwa dla wszystkich?

Inspiracją do poniższego wierszyka była publikacja „Geny, geny…”.

Aby wykryć dyspozyzje,
Fakty, geniusz, erudycje,
Pan prezydent dał wytyczne
Sprawdzić wszystkich genetycznie.

Każdy człowiek w naszym kraju
Miał się poddać przebadaniu.
Bez wyjątku drogi panie:
Narodowe mapowanie!

Na bok wszystkie niejasności,
Dość już mamy wątpliwości!
Nie możemy wręcz usiedzieć:
Chcemy całą prawdę wiedzieć!

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Co umiemy? Co Możemy?
A pracuje to, niestety,
Jak rzut kostki czy monety…

Straszne w bloku zamieszanie:
Będzie dzisiaj testowanie.
Już komisja przyjechała,
Cały sprzęt porozkładała.

Tłumy biegną do piwnicy
Gdzie czekają testownicy.
Do kolejki, rezydenty:
Będą sprawdzać nam talenty!

Czuć się daje podniecenie,
Niecierpliwość, w sercach drżenie.
W żądzach jednak wszyscy zwarci –
Chcą dowiedzieć się, co warci.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Co przed nami? Gdzie zajdziemy?
Myślisz, gonisz, cierpisz, psioczysz:
Genom śmieje ci się w oczy!

Już z początku była gratka
Po wynikach pana Radka.
W DNA łańcuchu jego
Żeńskie geny tkwią, kolego!

Szlocha do swej żony Anny:
„Jestem homoseksualny!”
Tak! Tak myślał! Zawsze wiedział,
Ale nigdy nie powiedział!

Mdleje żona, ryczą dzieci,
A on do sypialni leci
I, jak przyszło na panienkę,
Wdziewa szpilki i sukienkę.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Co w nas siedzi? Czego chcemy?
W życiu myślisz: „Jestem szybszy!”,
Lecz genotyp cię przechytrzy.

A już nasza pani Marta
To dopiero miała farta!
Przecież żadna z niej krawcowa:
To aktorka zawodowa!

Teraz widzi, jak na dłoni,
Jak swe życie próżno trwoni:
Szyje, bida, w wielkim trudzie,
A jej miejsce w Holywoodzie!

Aby się przedstawić światu
Już dzwoniła do Polsatu.
Na pniu Martę zatrudnili
Gdy genotyp zobaczyli.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Co robimy? Jak żyjemy?
Kiedy my cierpimy strasznie,
Geny śmieją się rubasznie.

Doktor Kazio, ten z trzeciego,
Słyszy coś niemożliwego:
Lekarz z niego nieudolny,
Ale trębacz bardzo zdolny!

Okazało się niezbicie,
Że zmarnował swoje życie:
Nie pacjentów żalów słuchać,
Ale w trąbę winien dmuchać!

Ożywiony, w dwie minuty,
Ściągał z internetu nuty.
Jutro, zaraz po śniadaniu,
Odda się muzykowaniu.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Czy biegniemy, czy pełźniemy?
Chromosomy nam wirują,
W kółko psocą i figlują.

Lekarz położnik-trębacz

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Gdy test Zosia zakończyła,
To dopiero bomba była!
Z analizy, nomen-omen,
Wyszło, że jest astronomem!

Nieboraczka nie wiedziała,
No i w sklepie pracowała.
Zamiast zająć się gwiazdami
Ona w kasie z klientami.

Nie dziwota to więc była,
Że w horoskop tak wierzyła:
Geny przecież ma kosmiczne,
A nie jakieś prozaiczne.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Co w naturze swej niesiemy?
Jakaś mała gdzieś mutacja
I wychodzi rewelacja.

Przy Marianie były sceny,
Bo miał afrykańskie geny.
Już policję zawołali:
Będą go deportowali!

Lecz on był uradowany,
Nieprzejęty, roześmiany.
Myślał, że jest apatyczny,
A on murzyn genetyczny!

Po godzinie, rozogniony,
Miał już bilet wykupiony:
Do Afryki jutro bryka
I już w nosie miał kolczyka.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Kim jesteśmy? Gdzie zabrniemy?
Hokus-pokus, czary-mary:
Żywot barwny albo szary…

Co rusz nowe gdzieś odkrycie
Zmienia komuś całe życie.
Wojtek nie jest inżynierem,
Lecz prześwietnym wręcz bokserem.

Adwokatka, pani Ada,
To snajperka jest nie lada.
Pana Staszka aptekarza
Zamienili w dorożkarza.

Pani Jadzia, ta rencistka,
To wspaniała bilardzistka.
Mały Jasio, ten z pieprzykiem,
Musi zostać latarnikiem.

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Jaki los nasz? Co łakniemy?
Czy głodówka, czy wyżerka?
Genetyczna to żonglerka…

Lecz komisja zbezsilniała,
Gdy już Grzesia przebadała.
Wynik bardzo jednoznaczny:
Zestaw genów nieudaczny.

Żadnych darów czy skłonności;
Zero kunsztu; nic lotności.
Wyrok komisyjny pada:
Usuwamy darmozjada!

Płacze, błaga i biadoli!
Krzyczy, że ma siłę woli!
Furia jednak wszystkich wzrasta:
Bezgenowce precz i basta!

Mapowanie versus małpowanie

Ilustracja: Szczepan Sadurski

GENY, GENY… Nic nie wiemy…
Czy kwitniemy, czy więdniemy?
Gdy genotyp to fuszerka,
Szczęście w oczy ci nie zerka…

Czytaj o inspiracji do wierszyka: „Geny, geny…” część I i II Odsłony 5 i 6: Geny, geny... część I i II

Publikacja umieszczona w kategorii FILOZOFIA | Format PDF (1.0 MB) – 3 części Pobierz 3 części publikacji Geny, geny... w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: