Profesorze! Profesorze!

Profesorze! Profesorze!– Profesorze! Profesorze!

Grzesio kontynuował marszrutę korytarzem zachodząc w głowę, co w oddziale przedporodowym porabia ordynatorka? Godzinę temu zapowiadała wypad na zebranie, aczkolwiek nawoływania pacjentek sugerowały, że profesorka przebywa gdzieś w okolicy.

– Profesorze! Profesorze! – tym razem poczuł szarpanie za rękaw. Po prawej stronie ujrzał czarną ciężarną o gabarytach czołgu. Dopadła go od tyłu, poczęła męczyć. – Mam pytanie! Mógłby Pan Profesor rzucić okiem na rezultat mojego ultrasonografu? Jestem pełna obaw, ponieważ indeks płynu owodniowego spadł z 3 na 1!

Wyszczerzył ząbki, mile wytłumaczył: on żaden profesor, a zwykły lekarzyna. Obywatelka pomyliła go z kimś innym. Niech czeka, aż przyjdą spece z wyższej półki.

– Ależ ja ciebie znam z przychodni podmiejskiej, Profesorze! Widziałeś mnie miesiąc wcześniej, poradziłeś wizytę w szpitalu, krzyczałeś na mnie za otyłość. Bardzo proszę spojrzeć na ten raport, bo nerwy zżerają… (Pamiętajmy: w języku angielskim zwracanie się na „ty” wobec kogokolwiek należy do normalności.)

Przestał protestować, bo babsko mogło zmieść człowieka z powierzchni ziemi machnięciem dłoni.

Poczłapali do jej łóżka. Grzesio zanalizował historię brzemienności, przeczytał wyniki, wytłumaczył, uspokoił. Kobieta-gigant podziękowała z wielkim uśmiechem.

Chciał czmychnąć, lecz inna kuracjuszka zagrodziła drogę ucieczki.

– Profesorze! Zasugerowałeś, abym podwiązała jajowody z uwagi na wracające z każdą ciążą stany przedrzucawkowe, natomiast doktory odmówiły ze względu na mój młody wiek. Doprawdy, nie reflektuję na więcej dzieci, więc może Pan Profesor zamieniłby parę słów z kolegami, przmówił im do rozumu? Dlaczego skazują mnie na groźbę zapłodnienia po raz 4 przed trzydziestką?

Zwariowały doszczętnie! Hormony łożyskowe pomieszały babom zmysły! Stanął pośrodku sali hucząc, iż ani nie posiada tutułu profesorskiego, ani nie zamierza takowego zdobyć. Popełniają błąd terminologiczny. Uprzejmie nawołuje do opamiętania oraz zwania go „doktorem”, zaś jego zwierzchniczki „profesorem”.

Oczekiwał karnego spuszczenia oczu, przeprosin, przysiąg poprawy na przyszłość, tymczasem pomieszczenie wypełnił figlarny chichot! Niewiasty oświeciły poddenerwowanego Grzesia o fakcie wabienia go „Profesorem” wśród lokalnej populacji, niezależnie od wymagań natury zawodowej. Z kolei szefową szpitala społeczność ochrzciła „Czupiradło”, ze względu na notoryczny bezład jej bujnej fryzury.

Od tamtego dnia aprobował ksywą nadaną przez lud, dumając często nad korzeniami konceptu. Czyżby często gadał dużo i bez sensu, zatem od strzału „Profesor”?

Akceptacja ma ściśle określone granice, wytyczone bezlikiem praw, tradycji, umów, a zwłaszcza osobistych żądz kontroli. Z powodu obwarowania rzeczywistości mniej lub bardziej oficjalnymi dekretami, tolerancja stanowi mrzonkę naiwnych, o czym przekonano Grzesia na dywaniku w gabinecie pryncypałki.

Otóż rozkazano nieborakowi porzucić brudną robotę przy chorych i przygalopować na ważkie posiedzenie. Tam zespół składający się z szefowej, 2 specjalistek plus 2 sióstr przełożonych zaintonował oskarżycielskie miauczenie: podobno polski medyk sprzeniewierza stanowisko profesorskie, co jest wykroczeniem niebagatelnym. Wyłuszczono głuptasowi, ile katuszy przechodzi osoba, która poprzez dekady poświęceń osiągnęła szczytową rangę naukową, by na końcu doświadczać kpin marginalnych znachorów – podstępnych złodziei tytułów.

Zażądano zaprzestania procederów uzurpatorskich, wyrażenia skruchy, ogólnego pantoflarstwa.

Zakipiały słowiańskie geny! Roziskrzyły się synapsy samczymi odruchami antyfeministycznymi! Czego znowuż chceta, anglosaskie mąciwody?! Co on wienien, kiedy miejscowi spontanicznie asygnują pseudonimy?! Szanowne matriarchalne grono pragnie cudu – wyegzekwowania respektu dla sztywnego mianownictwa od przeciętnych zjadaczy chleba. Powodzenia w misji o kryptonimie „Fiasko”!

Pacjentki mogą go zwać „Bąbelkiem”, „Słupem Telegraficznym”, „Świszczącym Piorunem” bądź „Szumiącym Oceanem” – dopóki są zadowolone ze świadczonych usług, mu to zwisa. Wybrały – w niewyjaśnionych okolicznościach – szyld „Profesor”, wprowadzając niechcąco zamieszanie hierarchiczne, co doskwiera wyłącznie zakompleksionym idiotom, przeżywającym w efekcie nocne koszmary, później knującym brutalną zemstę, w epilogu utrudniającym funkcjonowanie szlachetnych ludzi maniakalnym ględzeniem.

Znany ProfesorSzczepan SadurskiZresztą pole do popisu otwarte: przystoi skonfrontować klasę robotniczą, walnąć wykład na temat klasyfikacji eskulapów, zmusić batami do kindersztuby. Grzesio próbował, teraz kolej na maksymalnie utytułowanych.

Ostentacyjnie wymaszerował, pozostawiając żeńską zgraję na pastwę histerycznych biadoleń.

Ten, kto autentycznie wdraża nabytą wiedzę, podciąga technikę, służy innym, uchodzi za „Pro”, czyli w mniemaniu mniej światłych za „Profesora”.

Ten, kto egzystuje w teorii, wiecznie przeredagowywuje dane, stroni od praktyki, zostaje „Czupiradłem”, pomimo zajmowania najwyższego szczebla akademickiego.

Słowem, opinia publiczna utylizuje prostsze kryteria nomenklaturowe niż te implikowane systemowo – ku cichej satysfakcji Grzesia!

Publikacja umieszczona w kategorii KRÓTKO | Format PDF (0.4 MB) – pobierz Pobierz publikację Profesorze! Profesorze! w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: