Listy do Polski 9: „Czy interesuje nas istnienie Polski?”

Listy do PolskiRodacy!

Nadszedł czas akcji, bowiem byliśmy zadumani zbyt długo.

Odbijam echem zdanie większości ziomków, przytaczając trzy paradoksy, wołające o konkretne kroki zaradcze:

  1. Wewnętrzna dezintegracja

Polska, kraj w zasadzie zgrany etnicznie (prawie sto procent białych katolików, pytlujących jednym językiem), o ponad tysiącletniej tradycji, cierpi na brak jedności narodowej. Problem, nad którym ubolewają zwyki zjadacze chleba, dzielniejsi mężowie stanu, nieprzekupione kręgi akademicke, rodacy zamieszkali za granicą.

  1. Masowa rejterada

Polska, trzeci co do obszaru kraj Europy, zlokalizowany w centrum kontynentu, władający wyedukowaną populacją, surowcami mineralnymi, wachlarzem atrakcji turystycznych, dostępem do morza, potencjałem przemysłowym, produkcyjnym i usługowym plus wieloma innymi atutami, traci setki tysięcy wyszkolonych, chętnych do pracy obywateli, dla których powrót do ojczyzny jest tym bardziej skomplikowany, im dłużej przebywają za miedzą.

Odpływają młodzi ludzie, dysponujący energią, pomysłami, nadzieją, ochotą – pakietem niezbędnym do, nomen omen, tak pożądanego scalenia społecznego. Wycieka najlepszy materiał genetyczny – lepiszcze nacji, budulec postępu.

  1. Więdnąca niepodległość

Polska, kraj wymęczony rozbiorami, wojnami oraz komunizmem, po dekadach członkowstwa w sztucznie zmontowanym bloku wschodnim, łaknąca niezależności niczym powietrza, chyłkiem wkracza w kolejny alians, tym razem ze zdecydownie silniejszą gospodarczo ligą. Zmieniamy jeno frazeologię: Układ Warszawski na NATO, sojusz na unię, zjazd na parlament, towarzysza na partnera. Kółeczko gwiazdek zastąpiło sierp skrzyżowany z młotem, zaś kolor niebieski wyrugował poprzednio lansowany czerwony.

Czyżbyśmy mieli trudności z zaakceptowaniem i wspieraniem naszej tożsamości? Wymagamy podpórek w formie cudzej administracji, symboli, wkrótce waluty?

Eurosceptycyzm niekoniecznie polega na niechęci do enklawy wolnego handlu, wymiany doświadczeń bądź bezwizowego hycania z kąta w kąt. Obiekcje rodzi absencja mechanizmów, zapobiegających osłabieniu jednego państwa na rzecz drugiego, na przykład poprzez pozornie nieskrępowaną migrację.

Otwieramy rogatki na oścież wiedząc doskonale, że nie nastąpi proporcjonalne wymieszanie ludów czy talentów: naszych pociągnie dobrobyt, ale ich nie skusi wizja egzystencji nad Wisłą. Taktyka doprowadza do nieuchronnego drenażu najwartościowszego narybka (odważnego, zdeterminowanego, wykształconego). Trend aktywnie napędzają oficjalne umowy, sprawiając wrażenie ukartowanej roboty.

Jeżeli ostatnia dygresja cuchnie tanią, konspiracyjną sensacyjnością, to jaką profilaktykę, w obliczu kruszenia fundamentów rozwoju Polski, czyli naszej struktury demograficznej, proponują brukselscy dyplomaci? Na razie bezczelnie afiszują tendencyjność, na przykład w pociągnięciach płacowych (wynagradzanie uchodźców trzykrotnie lepiej w firmach za Odrą niż w placówkach identycznych firm na wschodzie). Szwindel, panie! Idiota pokapuje końcowy rezultat: migrację w jedną stronę (ergo, pozornie nieskrępowaną migrację).

Jak postąpiliby Niemcy, Szwedzi czy Francuzi, widząc systematyczne okradanie macierzy z najprzedniejszych rezerw ludzkich? Siedzieliby biernie kibicując, czy raczej zareagowaliby bezlitośnie, z poświęceniem, patriotycznie, lekceważąc jakiekolwiek traktaty rujnujące im przyszłość? Skoro kochamy zachodnie cywilizacje całym sercem, może wypadałoby zwrócić uwagę nie tylko na ich kasę, lecz również temperament?

Oddajemy podzespoły Syrenki, które są przetwarzane, a potem montowane w Mercedesie, za co otrzymujemy pożyczki na benzynę do Syrenki. Tym sprytnym sposobem liczymy na uzdatnienie Syrenki do poziomu Mercedesa. Ignorujemy możliwości unowocześnienia Syrenki, do szczebla miażdżącego merca, we własnym zakresie.

Nie wierzymy w siebie – gloryfikujemy poddańczość.

Krajany najdroższe! Statystyki, opinie tudzież czysta obserwacja dobitnie afirmują powyższe zjawiska: wewnętrzną dezintegrację, masową rejteradę, więdnącą niepodległość. Alarmistyczność jest wskazana, ponieważ jeszcze żadna wspólnota na świecie, prezentująca takie walory, nie zaszła daleko.

Pytanie zasadnicze: czy w ogóle interesuje nas istnienie Polski? Zaiste, przy obecnym tempie fuzji z urzędowym molochem o kryptonimie UE, trzy generacje wystarczą na wymazanie szczepu Lachów z pamięci. Być może, zniechęceni wiecznym fiaskiem pozyskania koninktury, pogrążeni we wstydzie, wolelibyśmy wyparować w kosmos?

Ośmielam się suponować, że nie. Nawet w dobie galopującej globalizacji, wszyscy pragniemy funkcjonowania swojskiego domu, gdzie znajdziemy wygodną odrębność kulturową. Walczyliśmy z monotonią socjalizmu właśnie gwoli zasmakowania różnorodności, więc nie pozwolimy na biurokratyczne wycofanie naszego indywidualizmu z międzynarodowego asortymentu. Ponadto mamy chrapkę na Polskę silną, obfitą, progresywną, nęcącą, modną.

Przyznajcie mi prawdę: tego chcemy! Niezależnie od aktualnych paktów europejskich, zaciągniętych długów, kazań niedzielnych, nacisku rządu, propagandy, rozrostu korporacji, położenia geograficznego, osobistych poglądów, kwalifikacji, zdania babci, orientacji seksualnej – w głębi dusz, jak jeden mąż, potrzebujemy kraju do pozazdroszczenia, z którym rozstanie byłoby koszmarem nie do zniesienia, a obywatelstwo którego widniałoby na liście każdego ziemianina!

To co zrobić, do diaska?!

Znamy nasze aspiracje i przeciwdziałające ich dopięciu mechanizmy (wyszczególnione na początku listu), zatem teoretycznie nie powinniśmy mieć kłopotów z naszkicowaniem ramówki operacji „Sukces”, zakasaniem rękawów, roztrzaskaniem przeszkód, uskutecznieniem zamiarów. Sęk w naszym defekcie – niezdolności do spontanicznej, powszechnej mobilizacji. Wyłącznie atak wroga postawi Polaków na nogi (fakt, odnotowany wielokrotnie w historii), gdyż w okresach pokoju wykazujemy niespotykaną nigdzie krnąbrność.

Warto podać przykłady demotywujących zachowań (jakże rodzimych, niestety): lekceważenie, sarkazm, ekstremizm, wulgaryzm, formalizm, agresja, upór.

„Uczył mnie będziesz?! Bzdety opowiadasz! (wzruszenie ramionami). Odpowiada mi to, jakim jestem, kaznodziejo! (ręce lądują w kieszeni). Namawiasz do wizyty u psychiatry?! Zara ci łeb ukręcę!” Brzmi znajomo? Poniekąd przyjęte w otoczeniu riposty (nierzadko wzbudzające radochę), uśmiercają szanse na międzyludzkie przymierze. Sami siebie deprymujemy, kreując atmosferę chronicznego kpiarstwa. Śmiech to zdrowie, ale nie nad państwem w rozbiórce.

Dobrze jest być Polakiem!

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Wada nie musi być absolutnym neutralizatorem postanowień, pod warunkiem świadomości jej posiadania oraz inklinacji do poddania się terapii. Leczenie wstrząsowe, powiedzmy poprzez nakłonienie Białorusi do zbrojnego konfliktu, odniesie natychmiastowy skutek duchowy (da natchnienie do zjednoczenia), aczkolwiek poczyni szkody materialne (wszak tkwimy po uszy w kredytach). Poza tym Amerykanie przylezą, namieszają, nastawiają wyrzutni rakietowych, wciągną w wojnę z Rosją, zużyją pszenicę na hamburgery, pochłoną zapasy paliwa itd.

Spokój, otwartość, elastyczność, uprzejmość, szacunek, dowcipność z klasą – przyznajcie uczciwie: nie słyniemy z analogicznych nawyków behawioralnych, a przystoi takowe nabyć, jeżeli wzdychamy do pojednania i wawrzynów.

Asertywne usposobienie jest do osiągnięcia (kwestia skoordynowanego treningu), pod warunkiem wsparcia sfer wyższych, o czym napiszę już wkrótce! Wszkaże czym byłyby namowy do akcji bez zasugerowania planu? Próżną gadaniną – ot czym!

Serdecznie Was pozdrawiam!

Grzesio Polak

Listy do Polski 8 - Emigranci to najwięksi patrioci #8 – Emigranci to najwięksi patrioci | #10 – Polska najatrakcyjniejszym krajem na świecie! Listy do Polski 10 - Polska najatrakcyjniejszym krajem na świecie!

Publikacja umieszczona w kategorii LISTY DO POLSKI | Format PDF (0.5 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Listy do Polski 9 - Czy interesuje nas istnienie Polski? - w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: