Czy w ogóle warto czytać?

Czy warto czytać?Niejaki profesor Albert Mehrabian nie zajmował się w swoim życiu niczym innym, oprócz prób zrozumienia komunikacji międzyludzkiej. Po latach mordęgi doszedł do następującego wniosku: ładunek emocjonalny wiadomości, którą otrzymujemy, w 7% jest zawarty w słowach, w 38% w nucie głosu, zaś w 55% w mimice twarzy.

Jeżeli ktoś oznajmi „rybki były przepyszne” tonem markotnym, ze smutną minką i wyrazem cierpienia na twarzy, to nie uwierzymy. Identyczna aprobata kulinarna, wypiszczana w zachwycie, z mordką rozanieloną oraz z przytupem, wywoła ufność.

Profesor Mehrabian Ameryki nie odkrył, aczkolwiek przełożył na język matematyczny wpływ mowy ciała na reakcje otoczenia: 93% odczuć, po usłyszeniu czegokolwiek, nie zależy od treści, lecz od towarzyszących wygibasów plus akompaniamentu. Ważna nowinka, szczególnie dla firm marketingowych bądź polityków. Dyplomata w eleganckim garniturze, rozdzielający uśmiechy, pytlujący płynnie i rozczapierzający co rusz ramiona, porwie masy. „Idziemy!” – zachęci, a pójdą wszyscy, nie bacząc na kierunek wędrówki.

Nic złego w naśladowaniu zdeterminowanego lidera, pod warunkiem uczciwości jego intencji. Tym samym, fajnie zakupić produkt, którego jakość dorównuje przynajmniej w połowie walorom reklamującej go laski.

Instynktownie adaptujemy cudze uniesienia, przyjmując je za pewnik – zjawisko poniekąd normalne, nieszkodliwe, świadczące o empatii. Czy nie powinniśmy jednak zastanowić się nad potencjalną łatwością, z jaką nasze opinie mogą ulec manipulacji, zwłaszcza w świetle powyższych – publicznie dostępnych – wyników badań naukowych?

Internet potwierdza nasze preferencje: przekazy audiowizualne wypierają staromodną pisaninę. Faktycznie, po co marnować czas na pochłanianie długiego felietonu – przecież obraz jest wart tysiąca słów!

Doprawdy?

Oto fotka z przystani żaglowej:

Przystań żaglowa o zmierzchu

Poniżej autentyczne ujęcie, zrobione dziesięć sekund wcześniej (w trybie automatycznym, bez filtrów Photoshopa):

Przystań żaglowa w południe

Zadziwiająca różnica, skombinowana amatorsko! Tysiąc słów jest warte wyjaśnienie, jak doszło do przekrętu. Powyższy przykład uzmysławia natychmiastowe obdarcie wyobraźni z alternatyw po zaprezentowaniu kolorowego zdjęcia – podobnie piorunującego efektu nie sfinguje najkwiecistsza poezja.

Właśnie: „obdarcie wyobraźni z alternatyw”…

W trakcie czytania uruchamiamy:

  1. myślenie krytyczne (wychwalamy lub potępiamy autora na bazie osobistego punktu widzenia);
  2. konceptualizację (wyciągamy wnioski, formułujemy świeże idee);
  3. imaginację (unaoczniamy sobie scenę, okoliczności, warunki).

Malujemy unikatowy pejzaż emotywno-poglądowy (ilu czytelników, tyle pejzażyków).

Na planie filmowym aktor przybierze dramatyczną posturę, wysyczy sentencję przez zaciśnięte ząbki, walnie przy okazji pięścią w stół. Pobudzony telewidz też zawarczy „Tak! Dołóż mu! No dalej!” – miejsce dywagacji zajmuje mentalne współgranie. Po prostu, scenariusz wywiera rodzaj psychicznego nacisku, wymuszając specyficzne doznania tudzież konkluzje. Lektura – na odwrót – wzmaga niezależną gimnastykę mózgową, potęgując szanse na keatywność, spostrzegawczość, obiektywność, zwykły rozsądek.

Niestety, książki wypadają z fasonu. Jakob Nielsen przetestował 232 ochotników, którym założono specjalne okulary monitorujące ruchy gałek ocznych. Każdy z nich siedział przed ekranem komputera, studiując artykuły, wiadomości czy wpisy na blogach. Okazało się, że przerażająca większość ślizgała wzrok po tekście w sposób przedstawiony na diagramie:

Schemat odczytywania publikacji internetowej

Literka „F”, odwzorowująca schemat lustrowania elektronicznych publikacji, symbolizuje wyraz „Fast” (polskie propozycje: „Fragmentarycznie”, ewentualnie „Fretycznie”).

Ponoć internauci są wyśmienitymi tropicielami (potrafią wyszperać kawałek potrzebnej informacji w trymiga), ale posiadają żałosne smykałki dedukcyjne (bez wyraźnych wskazówek nie sprostają rozwiązaniu zagadnienia). Cóż, przeciętnie przebywają na stronie portalu kilka do kilkunastu sekund, rejestrując maksymalnie… 18% przedstawionej zawartości – osiągnięcia sugerujące, że skupienie uwagi nie należy do ich zalet.

Przedstawiciel nowej generacji F, czyli Fragmentarycznej

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Rośnie w miliardy generacja klientów doskonałych, z super posłuszeństwem wyegzekwowanym na kanwie najbazalniejszych odruchów wobec bodźców audiowizualnych. Grono „F” nie napawa przesadną nadzieją.

Generacja Fretyczna

Przed wpadnięciem w sidła fatamorgany uchroni nas przezorność, a tą trudno wyrobić bez zbalansowania życia systematycznym, najprostszym treningiem: czytaniem.

(Kto dotarł do końca, podejmie indywidualne decyzje co do odpowiedzi na pytanie postawione w tytule…)

Publikacja umieszczona w kategorii KRÓTKO | Format PDF (1.5 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Czy w ogóle warto czytać? w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

2 Responses to Czy w ogóle warto czytać?

  1. futrzak says:

    W istocie, to zadna Ameryka, ale problem istnieje.
    Moge go obserwowac sama na sobie. Potrafie przeleciec oczami tekst „w literę F” kiedy szukam na szybkiego danych potrzebnych mi w dyskusji albo (i to czesciej) jak zrobic/naprawic konkretna rzecz w kompie/programie. Tu jestem jedna noga w „nowej generacji”.
    Ale ja jestem starej daty i zdaje sobie sprawe z tego, ze taka taktyka jest dobra do odlowienia tego, co mi w danej chwili potrzeba (akrtykulu, tutoriala czy eseju czy ksiazki na dany temat), potem sobie to, co znalazlam „odkladam na pozniej” i uwaznie czytam/obrabiam.

    Tragedia sa ludzie nasto i dwudziestoletni, ktorzy nigdy nie nauczyli sie skupic uwagi wystarczajaco dlugo, aby cos ZROZUMIEC. Potem rzucaja haslami, p*dolą glupoty az trzeszczy, ale najzabawniej ich kompetencje objawiaja sie w… tematach okolokomputerowych. Tak wlasnie.
    Wylazi w calej okazalosci przy okazji prostych rzeczy… np. znajomy mi sie chwalil kiedys, ze on to „kazdy CRM zna, to zaden problem, powiedz mi co chcesz…” etc.
    No to sie go pytam ok, customer relationship management…no ale w jakiej technology zrobiony? Jaka baza danych, jaki interfejs? Bo jak chcesz cos zmienic/poprawic etc. to… uhm… musisz to wiedziec (pomine reszte szczegolow technicznych nieistotnych tutaj).
    W tym momencie nastapilo rozdziawienie japy. Najwyrazniej nigdy sobie z tego sprawy nie zdawal.
    No tragedia.
    Eh.

    Ale spoko. Odciac ich od Internetu, i zgina :) W razie czego jest plan B :))))) (evil laugh )

    • Masz rację: balans jest oczywistym rozwiązaniem. Ja też (podobnie) potrafię błyskiem odszukać potrzebną informację, ale nie stronię od czytania w spokoju.

      Niebezpieczeństwo wygrzebania czegokolwiek w trymiga polega na obdarciu wiadomości z kontekstu, stąd warto mieć nawyk poszperania dalej.

      Kalkulatory wywołały swego czasu wrzawę. Nauczyciele wrzeszczeli, że znikną smykałki matematyczne na całym świecie. Zabraniano nam przynosić kalkulatorów do szkoły. Ustrojstwa się ostały, co nie oznacza, że mogą nauczyć tworzenia algebraicznych formułek, czy kombinować cyfrowo na wyższym poziomie. Podobnie z Google, newsami na www, portalami społecznościowymi: ostaną się, ale w życiu nie zastąpią spotkania twarzą w twarz, medytacji, dedukcji itd. Są praktyczne tylko do pewnego stopnia, jednakże mają zdecydowanie większy wpływ na psychikę bądź zdolności myślowe niż kalkulatory.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: