Listy do Polski 24: „Kryptonim ‚BZYK’”

Kryptonim BZYK

UWAGA! Poniższy tekst Grzesio napisał dla czytelników dorosłych (18+, ale w różnych krajach odmiennie definiuje się „dorosłość”). Jeżeli więc nie jesteś oficjalnie dojrzałym człowiekiem, umykaj czym prędzej!

Kochani!

Podjąłem się zadania nie lada… Siadłem na tyłku, połamałem sobie główkę i nakreśliłem plan wybrnięcia Polski z dołka demograficznego! Poniżej wierszyk, który przejrzyście wyjaśnia koncepcję rozwiązania ujemnego przyrostu naturalnego w kraju nad Wisłą.

Z telewizji, radia, prasy,
Ze statystyk przedniej klasy,
Jęczy jedna wieść nieznośnie:
Populacja Ziemi rośnie.

Grozi wszystkim głód, prozaizm,
Wojna, nędza, kanibalizm.
Gniewu niebios nie ujdziemy:
Jak mamuty wyginiemy.

Ale zaraz… Jest kraina,
Która nurtów się nie trzyma.
Tam, nad Wisłą, wbrew prognozom,
Ludzie wcale się nie mnożą!

Łona puste, suche jądra,
W pochwę nikt już nie zagląda.
Szczyt lenistwa polskiej nacji:
Rezygnują z prokreacji!

Nie dość, że nie kopulują,
To masami emigrują.
A na przyrost wręcz bimbają –
Nałogowo wymierają.

Rząd w panice: co tu robić?!
Obiboki nie chcą płodzić!
Wstyd i hańba! Już za chwilę
Będziem mieli tu pustynię!

Nie pojmują te bęcwały,
Że się gospodarka wali!
Zamiast grzecznie do narodu
Trzeba zmusić do rozrodu!

Członki zwiędłe, jakby chore,
Do erekcji nie są skore…
Dziurki suche, ciche, w smutku,
Zarastają powolutku…

Zestaw praw więc ustalono,
Który ksywą „BZYK” ochrzczono.
Na bok flirty! Precz z miłością!
Seks formalną powinnością!

Od tej pory zakazane
Spółkowania odmawianie.
Za zbyt leków na ronienie
Biczowanie i więzienie.

Prezerwatyw mieć nie wolno,
W telewizji – non stop porno,
Milion złotych becikowe,
Zaś in vitro jest darmowe.

Myszki na wierzch, w górę fiuty!
Starsi, młodsi, liliputy!
Fiozjonomia to rzecz złudna
Gdy ojczyzna się wyludnia!

Obywatele! Do roboty!

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Tadzio, na władz zawołanie,
Pojął w mig swe powołanie,
Mosznę mocno wyszorował,
Zgolił, pstryknął, wykremował.

W pięć minutek, podniecony,
Stał w drzwiach Joli – pięknej wdowy.
„Pani Jolu, jest ustawa,
Aby pani mi dawała.

„Proszę więc nie protestować –
Nie chcę Straży Miejskiej wołać!”
„Oj, Tadziuniu, trwonisz słowa:
Właź do środka – jam gotowa!”

Piękne wzwody, biodra w ruchu:
Nacjonalny akt posłuchu.
Kopulują wszyscy żwawo –
Toż Polaków jest za mało!

Szczęścia traf dla Katarzyny
Na czterdzieste urodziny:
Miast się martwić, żalić, trwożyć,
Prawnie można pochędożyć!

Fryzjer, kąpiel, depilacja,
G-strings, szpilki – rewelacja!
Teraz szybko do Jerzego
(Syn kumpeli z dziesiątego).

„Cześć! Jak leci? Słuchaj, młody…
Znasz wizyty mej powody?”
„Ma się wiedzieć! Ja tu z Anią –
Zara zrobim trójkąt z panią!”.

Bara-bara, fiku-miku,
Będziem dziatwy mieć bez liku!
Patriotyczny wyczyn nacji,
By zapobiec imigracji!

Babcia Józia, spod kozetki
Wyciągnęła kabaretki.
Trzy zdrowaśki odmówiła,
Do sąsiada podążyła.

Laską w okno zapukała.
„Stachu, otwórz!” – zapiszczała.
„Do roboty, gnuśny grzybie,
Bo cię Rada Gminna zdybie!”

Dziadzia strach sparaliżował.
„Tyś niepłodna!” – słabo wołał.
„Ściągaj majty, odpuść bajer!
Ja in vitro mam za frajer!”

W domach, parkach, autach, kinach,
W łóżkach, wannach, na drabinach,
Wre współżycie, lędźwie bolą:
Nie oddamy kraju wrogom!

Patriotyczna kopulacja

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Bojąc się Islamu wpływu,
Kościół włączył się do zrywu.
Tak dekalog w lot zmieniono:
„Nie cudzołóż!” wykreślono.

Z ambon gromy posypano:
„Co ślęczyta tak niemrawo?!
Chceta wbić na szczyt kaplicy
Księżyc z gwiazdą, wy bandyci?!

„Antychrysty na granicy,
A wy w modłach przy gromnicy!
Niech owieczki rżną się więcej,
W imię Trójcy Przenajświętszej!”

Suną w cylinderkach tłoki,
Rzeką płyną życia soki.
Orgia w kraju nieprzerwana
Celem rasy ratowania!

Po dwóch latach harcowania
Ciżba ziomków zdublowana.
Istna świeżych dusz plantacja –
Rośnie nowa generacja!

Będzie byczo, bo zamożnie,
Biało, swojsko i pobożnie.
Lecz minęło lat dwadzieścia –
Znów nas mniej niż w punkcie wyjścia!

Apiać krnąbrnie wyjeżdżają,
Ojcowiznę olewają.
Oczywiście, rząd bez winy:
Cież co mogli, to zrobili!

Gdzie za dużo – głód i bieda;
Gdzie za mało – więcej trzeba.
Prawda taka: gdzie uczciwość
Nie gra roli ludzi ilość!

Kocham Was!

Grzesio Polak

Listy do Polski 23 - Wybór #23 – Wybór | #25 – Autentyczny renesans i postęp Listy do Polski 25 - Autentyczny renesans i postęp

Publikacja umieszczona w kategorii LISTY DO POLSKI | Format PDF (0.8 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Listy do Polski 24 - Kryptonim BZYK - w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: