Listy do Polski 25: „Autentyczny renesans i postęp”

Witam Was ponownie!

Z pewnością dziękujecie mi w pokłonach za poetyczną dyrektywę w sprawie zmiany sytuacji demograficznej Polski (Kryptonim „BZYK”). W rozwiniętych gospodarczo krajach ludzie zaprzestali rozmnażania się. Podjęcie decyzji posiadania dzieci jest obecnie bardziej skomplikowane, niż postanowienie wylotu na Marsa. Przecież taki bobasek musi wcinać jedzonko, nabywać wykształcenia, posiadać gadżety. Wypadałoby również brzdąca w coś ubrać, bo na golasa wstyd pokazać sąsiadom. Ponadto ryczy, robi kupki w majtasy, łaknie kontaktu – w sumie zawraca gitarę.

Płodzenie potomstwa oznacza więc odjęcie sobie od ust: ślęczenie bez celu w domu, zamiast wyprawy na imprezkę; udrękę ze starym modelem smarfonu; mniejszy telewizor (albo – o zgrozo! – brak telepudła w chałupie); paradowanie niczym strach na wróble w niemodnych ciuchach; łażenie bez sensu po parku, pchając wózek; przybór na wadze (rany boskie!); latanie od pediatry do pediatry. Po prostu: koszmarna egzystencja! Toż piekło wydaje się przyzwoitsze!

Zaprzestajemy żyć dla siebie, grzecznie wegetując wyłącznie dla systemu. Naturalne potrzeby zostają zagłuszone harówką w imię hasłowego progresu ekonomicznego, czyli nieustannej konsumpcji. Eksploatacja bądź spożywanie czegokolwiek musi trwać, w przeciwnym wypadku nastąpi podobno spadek PKB plus straszna bieda. Nie rozumiemy dlaczego, ale spetrani trzęsiemy portkami, jako że już wieje nędzą, natomiast może być jeszcze gorzej. Tymczasem ukontentowanie uparcie nie nadchodzi, gdyż błędne koło produkcyjno-nabywcze służy jedynie wybranej kaście. Stąd wszelkie wyroby ulegają rozpadowi coraz szybciej – sposób zmuszający do wymiany jednego bubla na drugi za ciężkie pieniądze. Atoli szefowie korporacji tudzież maklerzy giełdowi, wykazujący rzekomo potworną troskę o społeczeństwo, chcą znośnie spędzać czas na jachtach, w przednich restauracjach, przy masażystce, ewentualnie wsuwając kawior popijając szampanem. Wielmoża feudalni nie dorastali do pięt dzisiejszym oligarchom!

Nowa generacja nie ma zielonego pojęcia o: furach pokonujących standardowo milion kilometrów; telefonach komórkowych ulegających rozładowaniu po dwóch tygodniach, zaś wytrzymujących upadek na beton z trzeciego piętra; żarówkach nie do przepalenia; bucikach zaiste niezniszczalnych; sweterku na dekadę; aparacie fotograficznym nie do zajechania. Młodzi wypełzli na świat wiecznej gratyfikacji, polegającej na sprawianiu sobie coraz to nowszych, coraz to droższych i coraz to mniej trwałych artykułów kompletnie zbędnych do normalnego funkcjonowania. Nie dziwota zatem, iż koncepcja przychówka roznieca dreszcze obrzydzenia, wizję skrajnego ubóstwa, panikę w obliczu sugestii zaniechania trwonienia forsy na kaprysy.

Ewidentnie, możliwość zaospokojenia chcic towarami solidnymi i funkcjonującymi latami, powinna uspokoić przyszłych rodzicieli. Tym samym, przesunięcie namiętnego zainteresowania plastikowymi gówienkami, nieprzydatnymi informacjami płynącymi rzeką ze smartfonów, ciuszkami z prymitywnymi symbolikami, ogłupiającymi programami telewizyjnymi itd. na, powiedzmy, nowatorskie przedsięwzięcia czy zwykłe hobby, nie tylko wzbogaciłoby kiesę, ale na pierwszym miejscu pomnożyłoby zapasy czasu. Zdrowa ekonomia to ta, która zna umiar, racjonalność, dbałość o rzeczy materialne, promująca wynalazczość i twórczość – nie sztuczny twór pożerający własny ogon poprzez wyrzucanie kasy w błoto.

Nie tak dawno temu, kiedy pralka „Frania” obsługiwała dwa pokolenia, mrucząc cichutko w łazience, zaś zegarki przekazywano z ojca na syna, obywatele dysponowali czymś bezcennym, co z biegiem lat tajemniczo wyparowało: marzeniami. Współcześnie, sensu stricto fantazjowanie umarło – wszak ideał jest serwowany na talerzu (reklama, indoktrynacja) pod postacią kolorowo opakowanej fatamorgany. Jak w takich warunkach odszukać kwintesensję jestestwa?

Zainteresowanie seksem wcale nie maleje. Wystarczy spojrzeć na statystyki internetowe – porno zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce. Natury nie można oszukać enigmatycznym dobrobytem – niby celem narodowym – propagowanym przez mass media. W końcu mało kto umie zdefiniować „wzrost”, „rozkwit”, „koniunkturę” czy podobne terminy. Rzucanie się na ołtarz pazernych finansistów, rezygnując przy okazji z prokreacji, szczęścia naiwnemu barankowi ofiarnemu nijak nie przyniesie, lecz ucieszy samozwańczych, zamożnych, dorodnych, uśmiechniętych, super zadowolonych bożków. Autentyczny renesans polega na uczciwym i niezależnym (bez prania mózgu przez umyślnych – TV, prasa, zwierzchnicy, także familia) bilansie indywidualnych pragnień oraz zdolności, synchronizacji z ekosferą, zrozumieniu podstawowych idei istnienia (kreatywność, służba innym, spuścizna w formie własnego miotu).

Żal mi osobników dających się wodzić za nos, zajmujących posłusznie miejsce w szeregu na ławeczce, chwytających podane wiosełko razem z pozostałymi, napędzających nieznaną łajbę w niewiadomym kierunku. Co ciekawe, nikt już nawet nie zatrudnia umięśnionego faceta, biczującego plecy karnych niewolników – sami sprawią sobie chłostę, gdy wypadną z rytmu. Słowem, każdy podwładny utożsamia dziwoląga – fuzję więźnia i dozorcy – a zaistniałą sytuację bardzo chwali, do punktu anulowania projektów rozrodczych jako kretyńskich.

Nagła pauza w wyścigu szczurów doprowadziłaby do zharmonizowania biologii z cywilizacyjnymi ambicjami. Dowolny człowiek stoi przed wyborem: albo wiosłować donikąd, albo uchwycić swe miejsce we Wszechświecie. Zakneblowanie doktryny obłędnej konsumpcji (w imię mętnej wizji „ekspansji państwa na globalnej arenie”) rozwarłoby wrota rozsądku.

Wyobraźnia nie dopuszcza na orbitę niczego, co sprawiłoby więcej satysfakcji, dumy i spełnienia niż wychowanie mojego syna. W niego wlałem całokształt doświadczenia, funduszy, wsparcia, miłości, bynajmniej nie dla osiągnięcia osobistych zysków. Myślałem, doprawdy, o pożytku dla potomnych. Trik postępu polega na, niestety, pracy na rzecz następców, ufając w ich potencjał naprawy współczesnego galimatiasu, wierząc w wykoncypowanie przez nich sprawiedliwszego systemu, znośniejszych warunków, zdrowszej kooperacji międzynarodowej. O, ja pożałowania godny utopista! Miota mną szlachetne przesłanie! Nie znam końcowych efektów mych zabiegów, niemniej jednak ładuję wszystko w latorośl w nadziei na lepsze jutro!

Proponuję skok cywilizacyjny. Otóż – według powszechnego mniemania – progenitura stanowi przeszkodę na drodze do osiągnięcia błogostanu. Wobec tego otwórzmy wylęgarnie ludzkie. Po kiego męczyć członki spółkowaniem, cierpieć katusze macierzyństwa, nieść krzyż rodzicielstwa? Kontrolujmy liczbę populacji odgórnie, w inkubatorniach. Zasób światowej wiedzy wystarcza na stworzenie idealnej istoty, pasującej jak ulał do nowoczesnej społeczności. Naukowcy pozbawią zarodek genów, odpowiedzialnych za wyewoluowanie ośrodka orgazmu, przeto wyhodowanym osobnikom obojga płci nie przyjdą sprośne pomysły do głów. Wiecie co?! Pójdźmy dalej: skonstruujmy obojniaka, rozwiązując problem na wieki!

Skok cywilizacyjny

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Pisano powieści science fiction na temat niebezpieczeństwa przejęcia Ziemi przez roboty, tymczasem homo sapiens uparcie chcą się robotami stać… Ba: już nimi są?

Czy wygram z bombardowaniem McDonaldami, iPhone’ami, butami Nike, grami komputerowymi, innymi fetyszami, totemami, bałwanami, idolami? Przemówię do uśpionego chemikaliami i bzdurami młodego pokolenia? Konserwatywny sposób kombinowania jest z reguły traktowany jako przestarzały i nierealny, jednakże nie proszę o przesiadanie się na bryczki lub powrót do używania liczydeł, tylko o wykazanie normalności, czyli zaprzestanie doznawania wytrysków na widok uaktualnienia z Facebooka, bajeranckiego produktu bądź szablonowego filmiku-ciekawostki na YouTube, a podumaniu o założeniu rodziny. Uwolnienie roztropności przyniosłoby wiele korzyści, inaczej nasza przyszłość wygląda raczej marnie…

Życzę konstruktywnego dnia!

Grzesio Polak

Listy do Polski 24 - Kryptonim BZYK #24 – Kryptonim „BZYK” | #26 – Moda na Polskę® Listy do Polski 26 - Moda na Polskę

Publikacja umieszczona w kategorii LISTY DO POLSKI | Format PDF (0.6 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Listy do Polski 25 - Autentyczny renesans i postęp - w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

2 Responses to Listy do Polski 25: „Autentyczny renesans i postęp”

  1. Ewelina Gac says:

    Dodałbym jeszcze do listy, że coraz popularniejsze staje się kupno szczeniaczka przez osobę w wieku głęboko produkcyjnym. Bo przecież go można zabrać ze sobą do knajpy, a wychowanie o stokroć łatwiejsze niż dziecka :) pozdrawiam!

    • Dziękuję za komentarz.

      Oczywiście, że można! Widuję młode pary nawet z dwoma lub trzema pieskami, jakby czworonogi były mniej problematyczne aniżeli małe istotki ludzkie.

      Malejący brak zainteresowania założeniem rodziny (nie z kotkami i pieskami, ale z dziećmi) wynika bardziej z poczucia niepewności, niż z potwornej biedy czy maniakalnej żądzy kumulowania rzeczy materialnych – tak uważam. Po prostu nie wiemy, co się wydarzy na świecie, więc przestajemy pleść plany na dłuższą metę. Potomstwo osadza człowieka w jednym miejscu, ograniczając swobodę manewrową i decyzjną, natomiast bezdzietni mogą wykonać ruchy nagłe, bez brania pod uwagę bezpieczeństwa dzieci.

      Także pozdrawiam :)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: