Listy do Polski 26: „Moda na Polskę®”

Moda na Polskę

Kochani!

Dużo ostatnio czytuję o ZUS-ie – organizacji nie stworzonej jeszcze w RPA. Wiadomości dochodzą automatycznie, bez żadnego zainteresowania z mojej strony. Otwieram dowolną polską witrynę, a tu bach – znowuż nadają na temat ubezpieczeniowego molocha. Sprawozdania w tonie zazwyczaj niepochlebnym, z pobrzmiewającą nutką jakby goryczy czy sarkazmu. Pominę komentarze publiczne na stronach internetowych, ponieważ nie chcę splugawić listu do Was.

Zrazu trudno ustosunkować się do niesmaku, skierowanego względem pozornie nobliwej instytucji. Przecież władza wykazuje dalekowzroczność, dzierży prewencję problemów finansowych motłochu w sercu, osłania pochopnych przed skutkami beztroski, tuli poszkodowanych w ciężkich chwilach do piersi. Skąd więc agresja ludu?

Gdyby wykreowali identyczny ZUS tutaj, murzyny spaliłyby giganta na popiół, odstawiając taniec zwycięstwa na zgliszczach w rytm tam-tamów. Czarnego obywatela niełatwo przekonać do płacenia za coś, co się jeszcze nie stało, a przypuszczalnie w ogóle nie nastąpi. Zasadniczo, najlepiej nawet nie zaczynać podobnej linii argumentacyjnej, pełnej abstrakcyjnych wizji. Wywalać szmal na przypadki, które ze znikomym prawdopodobieństwem wyskoczą w przyszłości?! Toż to ciskanie forsy w błoto! Do kotła z białymi złodziejami! Apiać ciemiężą wielokrotnie uciskanych!

ZUS - sto lat za murzynami

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Dlaczego rząd zawsze kombinuje spryciarskie metody wyrżnięcia ostatniego grosza z populacji? Wszakże pula pieniędzy z podstawowych podatków powinna wystarczyć z nadmiarem na przyzwoitą egzystencję, lecz administratorzy skomlą o więcej i częściej. Zaiste kretyńska sytuacja: skoro dajemy tyle a tyle, każdy dodatek do jałmużny opróżni nam portfel, zaś napęczni sakiewki rzesz urzędników. Istnieją rozsądne, matematyczne granice podwyższania rozchodów na obsługę kraju, czyli lepiej skromniej niż w krótkotrwałym amoku.

Wydając lwią część pensji na okazałą willę, w końcu utonę w taryfach za prąd, wodę, pielęgnację ogrodu, remonty, hydraulików, pomoc domową itd. – nie będę miał paru złotych na kanapkę z serkiem. Scenariusz wiodący do długów, umożliwiających co prawda zjedzenie obiadku, ale dokładających do pieca zobowiązań rozliczeniowych. Błędne koło. Rozrachunki państwa należy rozpatrywać w analogicznym kontekście – zastępując obraz rodziny obrazem całej wspólnoty.

Utożsamianie dobrobytu tudzeż szczęścia nacji wyłącznie z pieniądzem niesie niebezpieczeństwo zaniedbania kardynalnych potrzeb człowieka, na przykład osobistego poczucia korzystnego wpływu na życie innych. Odwiedzając miasteczko Corvara we Włoszech zauważyłem, że ponad 80% asortymentu w sklepach pochodziło z najbliższych okolic, ewentualnie z bardziej oddalonych, rodzimych firm. Rozczuliły mnie zwłaszcza miejscowe produkty spożywcze (marynowane grzybki, dżemy, miodziki, warzywka z farm wodnych, mięsko z pobliskich rzeźni, masełko od chłopów), równoprawnie eksponowanych na półkach, pospołu z plastikowym towarem koncernów.

Bezsprzecznie, tamtejsi dostawcy doświadczali dumy na widok konsumentów selekcjonujących do koszyka lokalne wyroby. Ponadto autentycznie uświadamiali sobie istotną rolę, jaką odgrywali dla gospodarki regionu. Nie zapominajmy o zabawkach, kartkach pocztowych, dekoracjach, ciuchach, biżuterii, pamiątkach – rdzenna wytwórczość (sprawdziłem etykietki). Poza jednym supersamem oraz przypadkowym interesie odzieżowym, pozostałe punkty sprzedaży bądź usług stanowiły własność obywateli z sąsiedztwa – żadnych sieci.

Corvara była w dużej mierze samowystarczalna – trend do naśladowania. Z początku trudno zmajstrować coś własnoręcznie, aczkolwiek długoploanowe efekty są wyśmienite. Z pewnością przewyższają konsekwencje wybierania chochlą z obcego gara.

Łatanie dziur budżetowych (w imię urojonej pogoni za dogorywającym obecnie zachodem), kasą zarobioną w znoju przez bliźnich, nigdy nie pracowało. Myślenie systemowe wypada błyskawicznie z fasonu na rzecz autonomii, kreatywności, innowacji, prostoty, niezależnej dedukcji – szansa dla Polski, w zasięgu ręki, wymagająca transformacji spojrzenia na czynniki zawiadujące zadowoleniem ogółu rodaków.

Każdy styl można sztucznie propagować, wpajając ludziom przeświadczenie o konieczności kopiowania, stwarzając przy okazji ułudę wolnego wyboru. Piosenka rzadko uzyskuje popularność dzięki walorom artystycznym – to mass media powtarzają w kółko utwór przy owacjach rozszalałej hordy wynajętych, zadbanych, atrakcyjnych i szczerzących śnieżnobiałe kły młodych fanów. Obserwując spreparowaną scenę, pragniemy dołączyć do grona upojonych, czego dokonujemy poprzez „wolny wybór” lansowanego badziewia, wierząc dokumentnie w absencję agitacji, słowem w swoją suwerenność, podczas gdy zostaliśmy ordynarnie zwabieni, oszwabieni plus wycyckani niczym idioci. Niestety, nawet po przeczytaniu tego paragrafu, bezustannie ufamy w swój gust, wspaniałość nagrania, ciemnotę autora tekstu – zjawisko wrytej w neurony indoktrynacji; wybryczki psychologiczne; odruchy samoobronne.

Powyższe sugeruje celowość promocji zacnych wartości – odwrócenie uwagi od pajacowatych zachowań, zaprzestanie imitacji bezdennie głupich mentalności, zniechęcenie do manieryzmu. Stereoptypy postaw kiełkują na polu mózgowym – zaoranym, zasianym tudzież podlanym przez speców od marketingu. Tym samym, szablony idzie z głowy wykorzenić za pośrednictwem krzewienia owocnych popędów.

Stąd mój postulat: moda na Polskę! Osobnicy izolujący się w kokonie talizmanów, forsowanych w gardła przez cudzoziemskie konsorcja, wykazjują zacofanie. Nie dorośli oni chociażby do ducha małego miasteczka Corvara, gdzie wszystkie wysiłki dążą do eliminacji poddaństwa w imię samookreślenia niefałszowanego charakteru tubylców. Indywidua paradujący na pokaz w zadrukowanych gęściej niźli gazeta, sfabrykowanych w Chinach przez zniewolonych biedaków szmatach, trącają obłudą. Niedowiarki siejące prymitywny krytycyzm swojskiego, wychwalające pod niebiosa nieznane im bliżej realności spoza granic ojczyzny, hamują postęp – konstytuują bandę wsioków, unikających jak ognia tworzenia na rzecz ślepej konsupcji. Nie potrafią nic zrobić, zatem nad cudzą michą piszczą komplementy pod adresem panów, besztając posłusznie własne pochodzenie.

Moda na Polskę to duma z przynależności do ponad tysiącletniej nacji, wiara w narodowy potencjał, preferencja krajowych produktów. Klucz do powodzenia tkwi w nastawieniach, przed którymi panicznie drżą manipulatorzy, a które naturalnie przecierają szlaki do niezawisłych czynów. Modnie być Polakiem, bez względu na sensacyjne doniesienia o przewinieniach pojedyńczych ziomów na obczyźnie (kropla w oceanie przestępstw), niemniej jednak pomijające fakt, iż Polska należy do najbezpieczniejszych państw na świecie.

Siła przebicia jest skoncentrowana w repozycji zamiłowań z zapożyczonego na macierzysty. Moda na Polskę!

Pozdrawiam Was serdecznie!

Grzesio Polak

Listy do Polski 25 - Autentyczny renesans i postęp #25 – Autentyczny renesans i postęp | #27 – Jak te bursztyny na niebie Listy do Polski 27 - Jak te bursztyny na niebie

Publikacja umieszczona w kategorii LISTY DO POLSKI | Format PDF (0.8 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Listy do Polski 26 - Moda na Polskę - w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: