Listy do Polski 29: „Wesołych świąt, Polsko!”

Kochana Polsko!

Zbliża się ten szczególny dzień, kiedy krowy, pieski czy konie trajkotają ludzkim głosem, gwiazdki spadają z nieba (w rzeczywistości nie doświadczyłem, chociaż widziałem na karteczkach bożenarodzeniowych i obrazkach świętych), natomiast brodaci faceci – paradujący w szatach o barwach sowieckich – podrzucają chińskie zabawki pod zabite ścięciem siekiery choinki. Nadchodzi czas na nagłą gloryfikację humanitaryzmu, czyli składania winszowań nawet wrogom.

W jakim języku gadają zwierzęta? Czy węże syczą po naszemu? Południowoafrykańczycy byliby zainteresowani… W jakim narzeczu bzykają komary? Po hiszpańsku? Może czesku? Wyobraź sobie karalucha, który przybił na statku z Japonii do Szwecji: nijak nie dogada się z miejscowym robactwem. Pytlujące ryby?! No cóż, trudno w to wszystko uwierzyć, niemniej jednak polegajmy na słowie bystrzejszych niż Grzesio…

Wesołych świąt

Ilustracja: Szczepan Sadurski

Mama zawsze prawiła, iż ujrzenie komety w noc wigilijną przyniesie cholerne szczęście, zaś ja nie potrafię przydybać nawet pojedynczej przez całe życie! Kukam, kukam, a wykukać nie mogę! Stąd egzystencja ma marna: bez bucików z wymalowanym zakrętasem, smartfonów do podźgania paluszkami, plazmy na ścianie, podziurawionych fabrycznie dżinsów, limuzyny z odtwarzaczem DVD w środku, pozostałych fetyszy gwarantujących dozgonne oklaski.

Drzewka nie zetnę! Serce ściska, gdy powyginane ciężarem bibelotów gałązki schną w oczach. Po obrzędowych wygibasach, świerczki pospołu z jodełkami lądują – zapomniane – na śmietnikach. Rutyna ta nosi miano tradycji.

Życzę Tobie, Polsko, aby rodacy wykazywali przez okrągły rok tyle szacunku tudzież wsparcia dla bliźnich, ile potrafią przejawić w przeciągu paru godzin wokół stołu ze straszną ilością strawy. Śnię o Twoim ukojeniu w ramionach powszechnej, niepowstrzymanej, nieprzemijającej międzyludzkiej tolerancji, katalizującej postęp ze sfery marzeń – postęp ponad wyświechtane koncepcje maleńkich, materialnych zdobyczy.

Życzę Tobie, Polsko, młodej generacji rozumiejącej swą siłę oraz prawdziwe powody ucieczek poza granice kraju. Emigrują tam, gdzie ich zachodni rówieśnicy pojęli sens poświęceń na rzecz kolejnych pokoleń. Mówimy zatem o pryncypialnej mentalności, a nie o sterczeniu z zadartymi głowami i rozdziawionymi paszczami w oczekiwaniu finansowej manny z nieba. Relokacja geograficzna, oprócz wyższej pensji, nie spowoduje magicznego nabycia aspiracji, zaangażowania, dalekowzroczności. Pragnę Twego odrodzenia na fali przytomnych umysłów, dostrzegającym absurdalność rejterady „na gotowe”, gdzie prócz pokornej uległości wobec panujących tam porządków nie ma miejsca na satysfakcję z tworzenia zharmonizowanej, poważanej, niezależnej nacji.

Życzę Tobie, Polsko, przywódców prawdziwie powołanych, hołubiących służbę narodowi w sercach. Polityk-celebryta to przeżytek – tani błazen, wywołujący ciarki obrzydzenia, mdłości i wymioty. Przedstawiciele władzy, wzbogacający się z tutułu posiadanego stanowiska, zasługują na miano zwykłych pasożytów, niszczących organizm społeczeństwa niczym tasiemce. Potrzebujesz wodza mądrego, rejestrującego niedorzeczność ogromnych inwestycji w towary bądź usługi firm zagranicznych, kosztem zaniedbania właśnie dojrzewających, zdolnych, pełnych wigoru obywateli, umykających tabunami do obcego gwoli harówki w nie swoich profesjach. Zamiast zaoferować narybkowi podstawową radość życia, czyli przestrzeń do kreatywności we własnej wspólnocie, decydenci wyrzucają pieniądze na owoce trudu cudzego pochodzenia. Przypomina to ojca, obdarzającego dzieci sąsiada podarkami oraz pochlebstwami, podczas gdy jego synowie z córkami dreptają boso w łachmanach, cierpiąc ból przemożny wskutek obdarcia ich z godności, zaufania i nadziei.

Doprawdy, powiadam Tobie: tylko kretyn roztrwoni plony rodzinne, zaciągając przy okazji długi, by wzbogacić zamiejscowych typków, ogołacając potem pobratymców podatkami za swoją rozrzutność. Oczywiście, nieodzownym jest skonstruowanie skomplikowanego aparatu administracyjno-prawnego (pożerającego jeszcze więcej kasy), egzekwującego bezlik opłat od sponiewieranych mas. Czyż nie znamy igrzysk organizowanych na pokaz, importu sprzętu dostępnego od lokalnych producentów, adoptowania reguł rynkowych korzystnych jeno dla entuzjastów globalizacji (współczesnych komunistów), sponsorowania sztucznej imigracji nabijającej kiesę tymże sponsorom? Stąd wielu odnosi wrażenie, że niepoczytalne akcje rządowe są wynikiem konspiracji, zmuszającej w efekcie bardziej przedsiębiorczych do opuszczenia kraju na pastwę losu – na pożarcie przez bezduszne, korporacyjne twory. Jak inaczej wytłumaczyć fakt zaproponowania informatykowi pełnego etatu za… 900 złotych miesięcznie? Nie przy kasie, kopaniu rowów albo noszeniu woreczków, ale przy opiece nad sprawnym funkcjonowaniem serwerowni. Podobna propozycja, przedłożona wykształconemu programiście z magisterką, woła o pomstę do nieba. Przekonanie obywateli do dumy z wpływu na rozkwit ojczyzny jest niemożliwe bez aktywnego zaangażowania mężów stanu w rzeźbienie środowiska, niosącego szansę przyzwoitego zarobkowania.

Życzę Tobie, Polsko, porzucenia przez ziomków kultu jękliwych skarg na dolę, sarkastycznego wyśmiewania pozytywnych głosów, opiniotwórczych zapędów w kwestiach nieznanych. Po pierwsze, narzekanie osłabia autorytet jednostki poprzez uzewnętrznianie negatywizmu. Po drugie, wieczne biadolenie wycieńcza wyłącznie autora. Po trzecie, groźby potęgują agresję ze strony potępianych, niwecząc poprawę stosunków. Po czwarte, nawykowemu cynizmowi daleko do seksowności. Słowem, chroniczny lament zrówna z ziemią dowolną afirmację, reformację, ekspansję. Poczucie dobrego humoru (wyjaśnienie często cytowane przez zgorzknialców) nie ma nic wspólnego z bezmyślną ironią. Łakniesz w tej chwili, Polsko – jak powietrza – mody na wzajemne, szczere komplementowanie się, które odradza wiarę w komunalny potencjał. Pragnę Twego odświeżenia z zaduchu wiecznych utyskiwań, bowiem poszukiwanie winnych kiepskiej sytuacji lub parszywych perspektyw ma tyle sensu, co grzebanie w popielniku w celu wygmerania źródła wygaśnięcia płomieni – należy po prostu rozpalić nowy ogień, który obróci w proch dławiące niedopałki.

Życzę Tobie, Polsko, epidemii świadomości autentycznego źródła zmian, tkwiącego wewnątrz – nie na zewnątrz. Nikt niczego nie zmodyfikuje bez indywidualnego rachunku sumienia w formie spisu wad i mocnych stron, po czym wprowadzenia w praktykę postanowień wynikłych z samokrytycznej analizy. Wytykanie brudnym paluchem enigmatycznych złoczyńców daje zero perpektyw na pomyślność – robiliśmy to od wieków, nabierając renomy ekspertów w osądzaniu innych. Ponieważ żadnych rezultatów gromkich szyderstw nie uświadczyliśmy, więc pora skorygować taktykę i rozprzestrzenić fason transformacji od środka. Pokażmy, co potrafimy zdziałać w domu, zanim obsmarujemy blok, dzielnicę, miasto, województwo, państwo, świat – wytępmy zarazę hipokryzji.

Nierealne mrzonki? Od kiedy normalność jest utopią? Akceptacja, empatia, woluntariat, przezorność, konstruktywność czy samoocena nie definiują fikcji, lecz wyścielają drogę do sukcesu.

Na koniec sobie mojego szybkiego powrotu do Ciebie… Nie wysyłaj mi karteczki, tylko zamknij piękne oczęta, miej dla Grzesia to marzenie, wyszeptaj z uśmiechem: „Niech się spełni!”.

Wesołych świąt, Polsko! Kocham Cię!

Grzesio Polak

Wesołych świąt, Polsko!

Listy do Polski 28 - Moja Polska alternatywna #28 – Moja Polska alternatywna | cdn.

Publikacja umieszczona w kategorii LISTY DO POLSKI | Format PDF (0.6 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Listy do Polski 29 - Wesołych świąt Polsko - w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: