Zeromowa

Grzesio siedział w kawiarni nad prasą i pochłaniał artykuł dotyczący rosnącej liczby przestępstw w centrum miasta. Większość tekstu zajmowały zacytowane reakcje lokalnych władz, które wreszcie zauważyły kryzys, ponieważ kryminaliści zaczęli okradać sklepy z bronią w ręku w biały dzień. Im dłużej czytał, tym bardziej głupiał, bowiem nijak nie potrafił rozszyfrować kwintesencji przesłania, zakamulfowanego w oficjalnym obwieszczeniu dla rozdygotanych mas.

We are effectively seeking to reduce the opportunities for crime to occur in the first place through the formation of a public-private safety task team. We work closely with our association partners: CTT, SATSA and SAACI. This team’s collective efforts are geared towards proactive and reactive programmes including awareness, education and vigilance. As local tourism operators and associations, we will continue to work with international trade and media in alerting visitors without causing alarm, while ensuring that the overall destination experience remains safe and world class.

Przetłumaczmy powyższy segment na język swojski:

W pierwszej kolejności, efektywnie staramy się zredukowć okazje na zaistnienie przestępstw poprzez formację państwowo-prywatnego zespołu roboczego. Pracujemy ściśle z naszymi zrzeszonymi partnerami: CTT, SATSA oraz SAACI. Wspólne wysiłki tej grupy ogniskują się na aktywnych i reaktywnych programach, uwzględniających świadomość, edukację tudzież czujność. Jako miejscowi turystyczni usługodawcy i stowarzyszenia, będziemy kontynuowali pracę z handlem międzynarodowym i mediami nad przestrzeganiem gości bez wszczynania alarmu, a jednocześnie dopilnowywali, aby ogólne doświadczenie w miejscu docelowym podróży dawało posmak bezpieczeństwa plus światowej klasy.

Skomponowanie podobnej treści stanowiło bezsprzecznie sztukę – powstały produkt artystyczny z gatunku abstrakcji pozostawiał odbiorcom szeroką wolność interpretacji. Talent pisarski Grzesia nie sięgał poziomu, na którym mistrzowie umieli władać zapierającymi dech w piersiach, erudycyjnie brzmiącymi wyrażeniami, pomimo absentyzmu w nich jakiegokolwiek konkretu. Jak zakomunikować coś tak, ażeby nic nie zakomunikować, ale żeby wprowadzić publikę w stan głębokiej zadumy nad sensem komunikacji? Analogiczną maestrię przejawiały znarkotyzowane Pytie greckie, przepowiadające zainteresowanym przyszłość alegorycznie.

PRL-owscy towarzysze partyjni prawili jednak jaśniej, a przynajmniej nie ukrywali chęci przeobrażenia społeczeństwa w ujednoliconą, wierzącą aparatczykom całym sercem, spokorniałą ferajnę. Grzesio kiedyś przypuszczał, że bełkot socjalistycznych przywódców odzwierciedlał najwyższe stadium ideologicznego debilizmu, że dalej w tępotę już nikt i nigdy nie zabrnie. Tymczasem kultowa nowomowa z książki George’a Orwella „1984”, parodiująca tenże bełkot, zdążyła cichcem awansować do zeromowy, czyli współczesnych banialuków – futurystycznych hocków-klocków, omamiających skomplikowaną składnią, oczarowujących iluzoryczną racjonalnością, uspakajających mniemaną kompetencją autora, dodatkowo odrętwiających brakiem ładunku emocjonalnego (charakterystycznego dla jakże entuzjastycznych, zaprzeszłych oracji komunistycznych). W końcu słuchacz bądź czytelnik wpada w trans, niczym dzidziuś pod wpływem mamusinej kołysanki: jednostajne fale pustosłowia absolutnego uderzają delikatnie w mózg, synchronizując rozbujanie komórek nerwowych z amplitudą dyrdymałów. Następuje uśpienie dedukcji, dociekliwości, wątpliwości oraz innych elementów logicznego myślenia, a konsekutywnie zanik osobistych poglądów.

Zeromowa jest psychologicznym – obecnie wysoko zaawansowanym zarówno w konstrukcji frazeologicznej, jak i w strategii wybierania momentu na opublikowanie – trikiem, kleconym przez speców od public relations, a stosowanym w praktyce przez niekompetentnych decydentów w celu zakamuflowania negatywnych skutków zarządzania. Zeromowa odwraca naszą uwagę od niepokojących wydarzeń poprzez zalanie mediów słowotokiem automatycznie aprobowanych oczywistości: określanie istniejącego stanu rzeczy „nieakceptowalnym”; zapewnianie, że władza zajmuje się tym, czym ma się zajmować; przyrzekaniem powołania „specjalnych komisji” ku znalezieniu „środków zaradczych”, aby władza mogła jeszcze bardziej zająć się tym, czym ma się zajmować; uprzejmym proszeniem obywateli o cierpliwość, ostrożność, wstrzemięźliwość, optymizm; podkreślaniem konieczności kontynuacji powszednich obowiązków w pracy, domu, szkole itd. Każdy z tych truizmów niejako wymusza naszą afirmację – słyszymy siebie samych powtarzających: „Tak!”; „No tak…”; „Oczywiście!”; „Hmm, jak najbardziej…”. Zaczynamy drzemać w rytm takowego stukotu: „Tak-tak, tak-tak, tak-tak…”, a zaokienna rzeczywistość ulega rozmazaniu – oto nasz egzystencjalny przedzialik w pociągu gnającym nie wiadomo dokąd.

Polityczna propaganda niczego, czyli zeromowaSzczepan SadurskiZasadą podstawową zeromowy jest rygorystyczne omijanie kwestii zasadniczych: co właściwie?; kto?; jak?; kiedy?; gdzie? Postawienie tak kluczowych pytań wskrzesi w zeromówcy ducha filozoficznego, który uzewnętrzni się w formie zawiłych dywagacji nad funkcją jednostki w społeczeństwie, rolą aparatu urzędowego w aranżacji uregulowanego jestestwa, historycznym aspektami aktualnych bolączek, perspektywami na kolejne milenium itd. Próby wyduszenia precyzyjniejszej odpowiedzi (naciskania) wywołają u zeromówcy symptomy alergiczne: wykrzywianie ust, sarkastyczny rechot, drżenie spoconych rąk, arogancję, czupurność, wulgarność, w epilogu fizyczną agresywność. Przedłużanie sondażu doprowadzi indagującego do zbydlęcenia – na tym zeromówcy zależy, zatem nie warto dokładać starań, by wyegzekwować już nawet nie inteligentną, ale normalną dyskusję.

Podsumowując, zeromowa umacnia przekonanie o stabilności sytuacji, aczkolwiek bez przytaczania argumentów udawadniających takową stabilność, ignorując bezsporne objawy postępującej niestabilności oraz przemilczając kto, jak, gdzie i kiedy zadziała.

Na innej stronie tej samej gazety Grzesio wytropił ostrzeżenie dla pasażerów przylatujących do Johannesburga. Otóż władze doradzały, by nie używać telefonów komórkowych podczas marszu, ukrywać kluczyki samochodowe, lustrować tylne siedzenie samochodu przed otwieraniem drzwi, planować z góry przejazd z lotniska do punktu noclegowego, śledzić bacznie rozwój wypadków w lusterku wstecznym w czasie przejażdżek, zamykać wszystkie okna na amen, nie kłaść nic cennego na siedzeniach auta, na czerwonym tylko zwalniać bez zatrzymywania się, wybierać kwatery wyłącznie z bramami jasno oświetlonymi oraz nieobrośniętymi krzewami bądź drzewami, parkować jedynie na parkingach centralnych zatrudniających uzbrojonych wartowników, zapewniać sobie drogę ucieczki poprzez pozostawianie ze trzech metrów dystansu od samochodu stojącego z przodu, utylizować codziennie inne arterie komunikacyjne poprzez szkicowanie zawczasu alternatywnych tras przejazdowych.

Hmm… James Bond nie sprostałby tylu wytycznym. Czyżby skopiowali syryjskie instrukcje dla urlopowiczów w Allepo?

Tyle o staraniach rządu (przytoczonych na początku tekstu) gwoli zagwarantowania turystom „posmaku bezpieczeństwa plus światowej klasy” w RPA. Ot, niewinne dygresje, by „przestrzec gości bez wszczynania alarmu”.

Zeromowa maskuje realne problemy, przez co człowiek traci zdolność powiązywania pozornie niepowiązanych faktów, podejmowania indywidualnych decyzji, przygotowania siebie i rodziny na ewidentnie nadchodzące (albo już nadeszłe) zmiany. Dla przykładu, południowoafrykańskie linie lotnicze są bankrutem krwawiącym około osiemdziesiąt milionów złotych miesięcznie. Funkcjonowanie nieintratnego przewoźnika w roku następnym oprze się na zastrzyku finansowym z funduszy emerytalnych w wysokości circa półtora miliarda złotych, co podług zermówców wróży świetny interes. Niewątpliwie, emeryci pałają radością – wszak będą sponsorować transport powietrzny, o czym marzyli w trakcie dekad ciężkiej harówki. Ich znój nie pójdzie na marne – o nie! Zresztą, ze skarbu państwa zniknęło w ostatnich latach szacunkowo dwieście siedemdziesiąt miliardów złotych (zeromówcy nie mają zielonego pojęcia jak, kto, gdzie i kiedy), więc półtora miliarda stanowi doprawdy kwotę mikroskopijną. Śmieszne obawy niepoprawnych sceptyków (nihilistów, imperialistycznych agentów, rebeliantów) rozwiewa suplementarny trend: przecież wartość randa na rynku walutowym słabnie, toteż za dwa lata przelicznik wykaże wyciek z PKB jeno marnych stu czy dwustu złotych.

Jest fajnie. Jest pogodnie. Jest beztrosko. Tak-tak, tak-tak, tak-tak…

Na potężniejących falach epidemii zeromowy (zawsze zwiastujących nadchodzącą burzę) chwyćmy za ster przytomności umysłu, aby nie ocknąć się pewnego ranka na odległym lądzie z przysłowiową ręką w nocniku…

Publikacja umieszczona w kategorii MIGAWKI | Format PDF (0.5 MB) – pobierz tutaj Pobierz publikację Zeromowa w formacie PDF

Informacje Grzesio Polak
Rodzina, szkoła, studia, otoczenie, doświadczenia, samouczki itd. - nic nie pomogło i Grzesio pozostał niekompatybilny ze zorganizowanym systemowo światem, czyli nigdy nie dorósł. Krnąbrny genotyp, wbrew wszelkim zewnętrznym wpływom, zapobiegł manifestacji procesów dojrzewania, skazując nieboraka na łasce osobistych, infantylnych wyborów oraz politycznie niepoprawnych konkluzji. Tak więc Grzesio kroczy po padole ziemskim, zmagając się ze swoją naturą, tudzież z naturą szerzej rozumianą (życiem generalnie; stanem rzeczy; siłami uniwersum), a walka jest to nierówna! Miłego czytania!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: