Gdy marzenie jest celem (Część I)

Gdy marzenie jest celem– Mam tego dosyć! Co minutę brakuje wody, więc muszę myć ręce przed zabiegami pod strumieniem z butelek. Prąd wyłączają bezustannie. Generator zasila szpital, ale nie kwatery lekarskie. Czy wyobrażasz sobie doktora, sterczącego wieczorami przy świeczce, biorącego kąpiel nad wiaderkiem?! Ani herbaty, ani gorącego posiłku, ani możliwości spłukania ubikacji! Tyram przez dziesięć godzin dziennie plus robię siedem morderczych dyżurów na miesiąc, za co fundują mi wegetację pustelnika! Lawiny brudnych pacjentów, głupiej gazy czy rękawiczek nie uświadczysz, wszędzie smród, syf i AIDS! W dodatku przez murzyńską wiochę nie idzie przejechać samochodem, w sklepach sprzedają gówno zamiast jedzenia, do najbliższego miasta ponad dwieście kilometrów! Jestem wykończony tym burdelem!

Czytaj dalej …

Diagnoza (poetycko)

Wierszyk o internetowej diagnozie

Natchnieniem do wierszyka była publikacja „Diagnoza”.

Czytaj dalej …

Pęczki

Życie na pęczkachStrona tytułowa magazynu Stowarzyszenia Polskiego w Kapsztadzie - Kapsztad.pl, marzec-kwiecień 2014, nr 25.Tekst opublikowany w magazynie Stowarzyszenia Polskiego w Kapsztadzie – Kapsztad.pl (wydanie marzec-kwiecień 2014, nr 25 (131).

Zaparzył kawusię, wyłożył ciasteczka na talerzyk, rozsiadł się wygodnie na obrotowym fotelu, odpalił laptopa. Potem czekał cierpliwie, aż system operacyjny dojdzie z sobą do ładu, czyli wystartuje. Czas potrzebny na zadziałanie komputera (od momentu wciśnięcia przycisku „On”, do chwili ujrzenia pulpitu na monitorze) uległ niepomiernemu wydłużeniu na przełomie ostatnich 15 lat: niegdyś operacja zabierała parę sekund, jednakże dzisiaj człowiek wpierw ogląda hypnotycznie oscylujące logo koncernu Windows przez 2 minuty, po czym skupia wzrok na migającej diodzie pracy twardego dysku, ponieważ kliknięcie na cokolwiek w trakcie skrzenia cholernego światełka nie przyniesie żadnego skutku (maszyna ładuje masę programów, z których 80% jest kompletnie zbędnych). Mija 5 minut tych tajemniczych zabiegów i agregat można w końcu użyć.

Czytaj dalej …

Tablica zarządzeń

Tablica zarządzeńGrzesio stał z rączkami dyndającymi wzdłuż tułowia, główką lekko uniesioną, oczkami wybałuszonymi. Buźka zastygła rozdziawiona, jakby chciał coś powiedzieć, ale słów nagle zabrakło. Nie drgnął żaden mięsień – tkwił w pozie odzwierciedlającej bezkresną adorację.

Obiektem uwielbienia była tablica, przeznaczona na komunikaty dla pracującej szarańczy, a de facto jedno z ogłoszeń, ukoronowane następującym wstępem:

Policy on displaying policies
on this policy board.

Deliberował nad tłumaczeniem na polski tak intensywnie, że wystawił język niczym skończony ciołek.

Zarządzenie dotyczące umieszczania zarządzeń
na tej tablicy zarządzeń.

Czytaj dalej …

Mandela

Nelson MandelaPrzez pierwsze miesiące pracy w RPA jako stażysta, Grzesio wykazywał zaangażowanie, pilność, posłuszność, punktualność oraz cokolwiek, co składa się na obraz pierwszorzędnego lekarza. Służba w kapitaliźmie, panie! Nie wypada zbijać bąków czy robić złego wrażenia o polskich medykach!

Czytaj dalej …

Gry

Gry sportowe i życioweGrzesio wparował na śniadanie pięknie wypachniony wodą kolońską WARS, w nieskazitelnym białym kitlu, ze słuchawkami nonszalancko dyndającymi na szyi. Lekarz pełną gębą, panie! Minął już tydzień od jego przylotu do kraju złotem tudzież diamentami płynącym, więc zabiegał o wywarcie przedniego wrażenia. Przecież chciał zostać szanowanym i bogatym człowiekiem, co RPA lansowało dla białych. Będzie magnatem!

Przestronną świetlicę hotelu lekarskiego podzielono na kuchnię, jadłodajnię oraz kącik wypoczynkowy, gdzie na brzegu fotela, z łokciami opartymi na kolanach, przysiadł doktor Nel. Ledwo widoczny w kłębach dymu papierosowego, z napięciem wpatrywał się w telewizor. Był nałogowym palaczem, kopcącym nawet podczas obchodów – nad łóżkami pacjentów – nie czyniąc bynajmniej żadnego zgorszenia w liberalnych latach 80.

Czytaj dalej …

Vive la France! (Część II)

Vive la France!Od samego rana, ku osłupieniu Jacka, tryskał optymizmem, humorem i energią. Zafundował latorośli garnitur, woził taryfami (co tam metro!), sypał dowcipami – nad wyraz szczodrobliwy stary o swawolnym usposobieniu!

Po zmierzchu zalecił, nieoczekiwanie, relaks na kwaterze. Dlaczego tak fanatycznie ganiają po aglomeracji? Należy rozluźnić członki, pogadać, oglądnąć śmieszne kawałki na YouTube. Syn nie protestował, bo dostał konfekcję za frajer.

Nie minęła minuta od powrotu, gdy Grzesio pierzchnął do łazienki z laptopem zakamuflowanym pod pazuchą. Tam, siedząc na klozecie, rozdygotany z przejęcia, rozwarł wrota wirtualnego sezamu lubieżności.

Czytaj dalej …

Vive la France! (Część I)

Vive la France!Paryż!

Grzesio rozpłaszczał nos na szybie okna samolotu, wypatrując wieży Eiffla. Lądowali w styczniu o piątej rano, więc oprócz morza światełek nie zobaczył nic. Jego syn Jacek obojętnie gapił się przed siebie, niczym przedsiębiorca przybywający po raz setny do Europy na biznes. Udawał światowca pełną gębą.

Na lotnisku Charles de Gaulle odbyli wpierw półgodzinną włóczęgę do miejsca odbioru bagażu. Sądzili, że zmylili drogę, lecz reszta pasażerów wytrwale ciągnęła kupą w jednym kierunku. Klnąc od czasu do czasu i opadając z sił, podążali w zbitej, ludzkiej masie – przecież wszyscy nie mogli zbłądzić!

Czytaj dalej …

Kanały

Zmień kanał na grzesiopolak.com!

Zmartwiony? Stargany problemami? Przygnębiony? Głowa do góry! Odnajdź sens egzystencji, motywację i radość życia w kanałach!

Natchnieniem do wierszyka były publikacje „1 i 2 kanał”.

Czytaj dalej …

2 kanał

Kanały telewizyjne i życiowePokazywano reklamy:

  • doskonałego mydła, zabijającego ponoć 10 razy więcej bakterii, niż każda inna marka na rynku (Grzesio bezzwłocznie zanotował nazwę – zakupi nazajutrz z tuzin kostek!);
  • niesamowitego banku, nie przywiązującego w ogóle znaczenia do pieniędzy (bo miał miły slogan: „Pieniądze to nie wszystko!”);
  • trzęsącego się pasa, zakładanego na różne części ciała, wprowadzającego tkanki w drżenie (co powodowało znaczne straty wagi w połączeniu z niemożliwym wręcz przyrostem masy mięśniowej – bez opuszczania komfortu fotela, oglądając telewizję z piwkiem w ręku); niestety, miano raptem parę tych świetnych urządzeń na cały kraj – doradzano pośpiech z decyzją zakupu;
  • rozpuszczalnych tabletek, wzmagających inteligencję i moc po zażyciu tylko raz dziennie (jako niezbity dowód pokazywali nawet pana, pijącego tę miksturę z rana, a potem wyprzedzającego biegiem pędzący pociąg!).

Czytaj dalej …