Geny, geny… (Część II)

Geny, geny... Esencja marnej doli tkwi w helisie DNA!Wiedza jest potęgą – zwłaszcza ta nieudostępniona pospólstwu. Egipscy kapłani potrafili z perfekcją przewidzieć zaćmienia Słońca, co wykorzystywali bezwzględnie, ażeby targać ludzi za pysk. Kiedykolwiek zbuntowany naród przeklinał zacnych powierników boga, oni zwoływali wszystkich do kupy – akurat w dzień zaćmienia.

Spotkania władzy z obywatelami reklamowano pod płaszczykiem charytatywności elit – ich wielkej chęci zinternalizowania zagwozdek ludu. Póki co spryciarsko podżegali masy do większego gniewu. Przekonywali, co zwykle praktykują politycy, jakoby bieda, głód, choroby ewentualnie inne nieszczęścia prowokowane były czynnikami poza ich kontrolą – oni sami niewiniątka.

Czytaj dalej …

Geny, geny… (Część I)

Geny, geny... Esencja marnej doli tkwi w helisie DNA!Grzesio w jednej chwili pojął przyczynę swoich doczesnych męczarni!

Dumał przecież często: czemuż nie odnosi wielkich sukcesów w życiu? Takie przynajmniej odnosił wrażenie, patrząc na Stevena Spielberga, Cristiano Ronaldo, Mikołaja Kopernika, Alberta Einsteina czy innych – na przykład Dodę. Dlaczego mu wychodziło mniej fajowo?

Na dodatek ta jego wątłość fizyczna: pomimo wszelkich batalii na siłowniach nie został goliatem.

Czytaj dalej …