Modus operandi (Część I)

Modus operandiKtóż idzie studiować medycynę?

Pospolite wyobrażenie nasuwa natychmiast myśl o tzw. powołaniu. Jedynie osobniki z misją służby wbitą w genotyp śpieszą wchłaniać tony teoretycznej lub klinicznej wiedzy. Od lat dziecięcych fantazjowali o niesieniu pomocy innym: chłopcy udawali kierowców karetek pogotowia, dziewczynki dawały lalkom sztuczne zastrzyki, natomiast w grupkach przyszłe eskulapy i eskulapki bawiły się w doktora. Brzdąców nie opuszczała wizja ratowania ludzkiego życia za wszelką cenę, z poświęceniem własnych wygód, czasami za darmo. Szczególnie ponętną była praca w nocy, w skrajnym zmęczeniu, walcząc z pijanymi delikwentami na izbach przyjęć (czysta rozkosz!). Urwisy marzyły o takiej przyszłości.

To wszystko jest bzdurą, przynajmniej w zniewalającej większości przypadków.

Czytaj dalej …