Cenzor w mojej głowie

Cenzura

Cenzura powraca, rozbrzmiewając po sieci echem odbitym od zgliszczy er zaprzeszłych. Wyciska się z ekranów jako trend – AntiFejk lub AntiHejt – pozwalający na zaszczekanie modnie brzmiącym hasztagiem każdego internetowego przybłędy, głoszącego coś drańskiego.

W sukurs przychodzą giganci sieciowi, którzy albo organizują sztaby tajniaków podglądających co, kto i jak, albo programują algorytmy wyłapujące diaboliczne wpisy. Słowem, definiują różnice pomiędzy złem a dobrem. Zachęcają też użytkowników swych platform do kablowania na innych. Machina działa sprawniej niż komunistyczne służby bezpieczeństwa: podejrzanego o …izmy i …fobie zaszczuwa się ostrzeżeniami, karze ograniczeniami, a w końcu wywala na niewirtualny bruk. Niech zwija swój profil czy stronę czy kanał i idzie precz z niepostępowymi poglądami! Niech utonie w otchłani nudnego świata rzeczywistego!

Czytaj dalej …

Nowy rok (Część II)

Nowy rok - Część II

Potem znad horyzontu nadciągnął pan Cezary. Na etapie przedrozwodowym przeprowadzał raptem ataki zaczepne, dopadając Dorotę tu i ówdzie, po czym odpływał na odegłość zaręczającą niedostrzegalność. Zimno skanował rozwój wypadków, niczym obleśny sęp, szykując się do inwazji i definitywnego wypatroszenia ofiary – po prostu czekał, aż rozpustna żona wykopie męża z rodzinnego gniazda.

Czytaj dalej …

Przepowiadacz oczywistości

Z ust Jacka – syna Grzesia – padł niedawno osąd warty głębszego zastanowienia: „Telewizja to przeżytek. Kto chciałby obecnie czatować na program wyświetlany o określonej godzinie? Po co też automatycznie nagrywać, by odtwarzać później, albo bulić za kanały emitujące na życzenie? Przecież mamy Internet i portale oferujące setki tysięcy filmów, wiadomości, seriali i dokumentów – od strzału, bez kosztów zakupu drogiego sprzętu.”.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 28: „Moja Polska alternatywna”

Drodzy Rodacy!

W jednym z moich poprzednich listów obiecałem wyłuścić, dlaczego uważam Polaków za nację alternatywną. Stosowna chwila wreszcie nadeszła!

Natchnienie mnie naszło podczas przeczesywania sieci w celu znalezienia rodzimych stron internetowych, które oferowałyby „wiadomości alternatywne”, czyli odizolowane od wpływu głównego nurtu mass mediów. Początkowo nie mogłem takowych portali wywęszyć, gdyż popełniłem błąd semantyczny: konspiratorzy znad Wisły kryją się pod sloganem „niezależności” – nie „alternatywności”. Różnica poniekąd niewielka, aczkolwiek pobudzająca do deliberacji…

Czytaj dalej …

Na słonia, czyli podryw po afrykańsku

Podryw na słonia

Każdy rodzic staje przed niewygodnym i krępującym zadaniem wyeksplikowania dziecku kwestii poczęcia. Nadchodzi nieuchronnie chwila, gdy bzdurne opowieści o bocianach nie wystarczają. Na domiar złego, internet pozwala brzdącom informować się nawzajem z szybkością światła, wymieniać interesujące linki oraz oglądać rzeczy na żywo, a nie na infantylnych obrazkach. Zamiast tradycyjnych gawęd wprowadzających o motylkach czy kwiatkach, milusińscy wpadają na witrynę z filmikami o najwyższej jakości, które przedstawiają pary bądź grupki kopulujące w pozycjach akrobatycznych, w deszczu wytrysków o impecie gejzerów.

Czytaj dalej …

Czy w ogóle warto czytać?

Czy warto czytać?Niejaki profesor Albert Mehrabian nie zajmował się w swoim życiu niczym innym, oprócz prób zrozumienia komunikacji międzyludzkiej. Po latach mordęgi doszedł do następującego wniosku: ładunek emocjonalny wiadomości, którą otrzymujemy, w 7% jest zawarty w słowach, w 38% w nucie głosu, zaś w 55% w mimice twarzy.

Jeżeli ktoś oznajmi „rybki były przepyszne” tonem markotnym, ze smutną minką i wyrazem cierpienia na twarzy, to nie uwierzymy. Identyczna aprobata kulinarna, wypiszczana w zachwycie, z mordką rozanieloną oraz z przytupem, wywoła ufność.

Czytaj dalej …

Diagnoza (poetycko)

Wierszyk o internetowej diagnozie

Natchnieniem do wierszyka była publikacja „Diagnoza”.

Czytaj dalej …