Niedostrzegalni

Niedostrzegalny 1

Kiedykolwiek Grzesio wyłaził ze szpitala lub tam niechętnie właził, zauważał pewnego gościa plączącego się po parkingu, przy drzwiach wejściowych czy po placu rozładunkowym – ogólnie, po terenie zewnętrznym. Był to postawny murzyn po pięćdziesiątce, ubrany w szaroniebieski roboczy kombinezon, zawsze dzierżący szufelkę na kiju oraz miotłę, zawsze głupawo uśmiechnięty, zawsze podnoszący dłoń w geście pozdrowienia, zawsze milczący, zawsze spokojny. Taki czarny misiaczek. Ociężałym krokiem dążył gdzieś-tam, od czasu do czasu zgarniając miotłą losowe paprochy z podłoża do szufelki.

Czytaj dalej …

Kotek

Kotek patrzy na światNapastują człowieka na każdym skrzyżowaniu w przeciętnym południowoafrykańskim mieście: wyciągają złożone w koszyczek dłonie, robią smutną minkę, jęczą błagalnie o parę zdewaluowanych centów. Niektórzy wieszają na szyi szyldy z obwieszczeniami: „5 dzieci. 1 żona. Bez pracy. Pomóżcież!”. Inni oferują chińskie buble w postaci niedziałających ładowarek telefonów komórkowych, zwojów czarnych worów na śmieci (słabszych od papieru toaletowego), afrykańskich statuetek (też Made in China).

Istnieje odrębna grupa zrzeszonych przez lokalne wydawnictwa, kolportująca brukowce. Bardziej spryciarscy myją na siłę okna, rzucając się znienacka na maskę samochodu, wylewając brudną wodę na czystą szybę, by za sekundę rozsmarować zawiesinę obleśną ścierką, po czym żądają agresywnie „co łaska” za wyświadczony serwis.

Czytaj dalej …