Idziemy trzy dżi! (Część II)

Idziemy trzy dżi!Grzesio wykrył terror nałogu, kiedy podjął starań porzucenia przekąszania czekoladką.

  1. Po dobie odczuwał nieokreślony niepokój, przygnębienie, rozdrażnienie, brak koncentracji, pustkę – typowe objawy głodu cukrowego, ustępujące natychmiast po spożyciu klina w postaci batona.
  2. Zmiana stylu życia na zdrowszy (powolne wyparcie przesłodzonego asortymentu ćwiczeniami, przechadzkami, lekturą, niskokalorycznymi posiłkami, regularnymi kontaktami z rodziną w Polsce) pociągnęła pozytywne zmiany na dalszych frontach: adekwatny wypoczynek nocny, spadek napięcia mięśniowego, zaostrzona koncentracja, zwolnienie tętna, obniżenie ciśnienia, wzrost krzepy, okiełznanie rozdrażnienia w sytuacjach stresujących, generalne samozadowolenie, chęć wspierania bliźnich.
  3. Powrót do pralinek prowokował wyzwolenie symptomów, które drążyły go przed okresem zbalansowanej egzystencji, aliści bardziej nasilonych, wręcz chorobowych: poszarpany sen, kołatanie serca, znużenie, zdenerwowanie, niechęć do aktywności fizycznej, podejżliwość, redukcja skupienia. Zjawisko razi identycznością z fenomenem narastania reperkusji alkoholizmu bądź narkomanii wraz z powtórnymi epizodami nadużywania.

Czytaj dalej …

Idziemy trzy dżi! (Część I)

Idziemy trzy dżi!Znienacka, apartament Grzesia odwiedziła delegacja złożona z Ann, jej męża Johna oraz ich wrednej – wiecznie poszczekującej – suki Dzikuski. Zakomunikowali mu reformy internetowe: otóż likwidują telefoniczną linię stacjonarną, podążając z duchem modernizmu komórkowego.

Dotychczas hasał po sieci dzięki połączenieniu z modemem właścicieli wynajętego mieszkania, za co sumiennie płacił swoją dolę. Praktyczny dla niego układ trafiał szlag: albo zlekceważy kontakt ze światem multimedialnym, albo wykupi abonament na własną rękę. Nie przepadając za podpisywaniem jakichkolwiek kontraktów w RPA, stanął wobec trudnej sytuacji decyzyjnej.

Poprosił grzecznie o wyjaśnienie powodów nagłej zmiany orientacji cybernetycznej. „My idziemy trzy dżi!” – zakomunikowała z wyższością Ann. Mróżąc pewniacko oczy, John potwierdził: „Tak! Idziemy trzy dżi!”. Dzikuska szczeknęła aprobująco parę razy.

„Że co?!” – wykrztusił zbaraniałym głosem Grzesio. Ponownie usłyszał: idą trzy dżi („We are going 3G”).

Czytaj dalej …