Listy do Polski 29: „Wesołych świąt, Polsko!”

Kochana Polsko!

Zbliża się ten szczególny dzień, kiedy krowy, pieski czy konie trajkotają ludzkim głosem, gwiazdki spadają z nieba (w rzeczywistości nie doświadczyłem, chociaż widziałem na karteczkach bożenarodzeniowych i obrazkach świętych), natomiast brodaci faceci – paradujący w szatach o barwach sowieckich – podrzucają chińskie zabawki pod zabite ścięciem siekiery choinki. Nadchodzi czas na nagłą gloryfikację humanitaryzmu, czyli składania winszowań nawet wrogom.

Czytaj dalej …

Gdy marzenie jest celem (Część II)

Gdy marzenie jest celemEmocje nierzadko tumanią, wpuszczając naiwnych w gęste maliny, toteż po powrocie dokładnie przeanalizował dostępne informacje (internet, urzędowe materiały, zaufani kumple), zaś nazajutrz udał się na rzeczowy rekonesans rewiru.

Dwie przyległe miejscowości obfitowały w umeblowane apartamenty – do wynajęcia w willach, położonych na zboczach gór lub przy jezdniach głównych. W porównaniu z ofertami z Kapsztadu, ceny były niższe, a rezydencje obszerniejsze, przyjemniejsze, usytuowane bliżej szpitala, najczęściej z przyzwoitym balkonem.

Czytaj dalej …

Gdy marzenie jest celem (Część I)

Gdy marzenie jest celem– Mam tego dosyć! Co minutę brakuje wody, więc muszę myć ręce przed zabiegami pod strumieniem z butelek. Prąd wyłączają bezustannie. Generator zasila szpital, ale nie kwatery lekarskie. Czy wyobrażasz sobie doktora, sterczącego wieczorami przy świeczce, biorącego kąpiel nad wiaderkiem?! Ani herbaty, ani gorącego posiłku, ani możliwości spłukania ubikacji! Tyram przez dziesięć godzin dziennie plus robię siedem morderczych dyżurów na miesiąc, za co fundują mi wegetację pustelnika! Lawiny brudnych pacjentów, głupiej gazy czy rękawiczek nie uświadczysz, wszędzie smród, syf i AIDS! W dodatku przez murzyńską wiochę nie idzie przejechać samochodem, w sklepach sprzedają gówno zamiast jedzenia, do najbliższego miasta ponad dwieście kilometrów! Jestem wykończony tym burdelem!

Czytaj dalej …