Sztuka wojny

Sztuka wojnyTata był Grzesia herosem, nieskazitelnym wzorem manier tudzież idei. Cokolwiek powiedział bądź uczynił, synek albo wiernie powtarzał, albo wchłaniał jako absolutną matrycę światopoglądową.

Zamiast używać wulgaryzmów w formie przecinków, ojciec zakrapiał wywody słowem „rozumiesz”: „Sytuacja wymaga analizy, rozumiesz.”; „Nie potrafię, rozumiesz, natychmiast przyjechać. Muszę wpierw zatankować, rozumiesz.”. Paradoksalnie, pomimo niejako indagującego charakteru frazy, zdania wcale nie brzmiały pytająco, lecz wręcz odwrotnie – oznajmiały fakty, podkreślając zero negocjacyjnych szans rozmówcy.

Grzesio kopiował nutę i fizjonomię starego, gdy na podwórku bawił się z dziećmi w piaskownicy. Przybierając poważną minkę, cedził: „Zrobimy babeczkę, rozumiesz.”; „Kopiesz, rozumiesz, za mocno. Złamiesz łopatkę, rozumiesz.”. Narzucanie akceptacji zgrabnym zwrotem imponowało malcowi – wszak gaworzył w stylu stanowczego gościa!

Czytaj dalej …

Być

Ojciec i synDoniesienia z jackowego frontu nauki należały komunikatów raczej mętnawych, okazyjnie ździebko niedorzecznych. Ojcowskie przwrażliwienie?

Grzesio studiował w Polsce w latach 80. Stosowana wówczas skala ocen od 2 do 5 pozwalała na efektywne poszufladkowanie produktywności uczniów:

  • nieuk (niedostateczny) – dwója (2);
  • aby-aby (dostateczny) – trója (3);
  • w miarę (dobry) – czwóra (4);
  • w sam raz (bardzo dobry) – piątka (5).

Czytaj dalej …

Klocki

KlockiGrzesio tryskał dumą – syn uzyskiwał dobre wyniki w nauce, poświęcał wolne chwile dla społeczności uniwersyteckiej, jadł zdrowo, słuchał ojca.

To znaczy, na ogół słuchał ojca…

W głowie dudniło pytanie: dlaczego Jacek dostosowywał się do wybranych zaleceń, zaś inne ignorował kompletnie (subordynacja wymagała wtedy nacisku)? Grzeczne dziecię powinno (teoretycznie) respektować dowolną wskazówkę opiekuńczego rodzica – ten logiczny koncept nie znajdował odbicia w praktyce.

Babcia co roku wyglądała od Jacka wyrazów pamięci z okazji urodzin lub świąt, zaś dostawała figę z makiem. Sporadyczna korespondencja w jej w skrzynce pocztowej, wprawdzie napawająca szczęściem, była wyłącznie rezultatem biczowania syna przez ojca.

Czytaj dalej …

Odpowiedzialność

Jaki tata, taki syn!Jacek siedział przy biurku, zatopiony po uszy w tworzenie projektu wielkiej imprezy uniwersyteckiej. Był to okres wakacji, co czyniło poświęcenie dla uczelni tym bardziej chwalebnym.

Grzesio spozierał ukradkiem na chłopaka z rozpierającą dumą. Proszę, proszę! Inne studenty piją, łażą jałowo po mieście, zażywają narkotyki, impulsywnie kopulują z kimkolwiek bez względu na wiek, płeć, rasę, ewentualnie gatunek, zaś jego latorośl oddaje się zadaniom poważnym! Społeczny duch uniesie smyka do klasowego olimpu!

Telewizor wyłączony, hity pop bądź (o zgrozo!) rap nie mącą ciszy, świeże powietrze przewiewa chałupę, ptaszki ćwierkają w ogrodzie – idylliczna atmosfera, sprzyjająca odpowiedzialnym posłaniom: syn pisze propozycję trzydniowych obchodów akademickich, natomiast ojciec czyta książeczkę filozoficzną.

Czytaj dalej …

Edukacja ojca

Najcięższe zadanie syna: wychować ojcaPierwsze przebudzenie nastąpiło podczas gry w squasha.

Zawsze wygrywał z synem, będąc większym, szybszym, silniejszym. Pouczał Jacka o strategii, technice, sprzęcie – o czymkolwiek, co zasłyszał czy przeczytał. Ambicja sportowca zawiała go na przeróżne portale internetowe, gdzie oglądnął masę krótkich filmów szkoleniowych. Ćwiczył potem zażarcie podpatrzone triki. W osobistym mniemaniu, stał na piedestale oponentów nie z tej ziemi.

Pewnego sennego dnia postanowili urozmaicić nudę paroma setami squasha. Grzesio przywdział specjalne trzewiki Nike, przewiewny kostium Adidasa, następnie wyłuskał z futerału wyczynową rakietę Dunlopa i machał nią bojowo w powietrzu dla wprawy. Struny wydawały groźnie świsty, zwiastując niechybne zwycięstwo właściciela.

Czytaj dalej …

Słuchaj syna swego

Słuchaj syna swegoPewnego dnia Grzesio otrzymał od swojego syna – Jacka – iPoda.

Z początku okazał nieufność do prezentu.

Generalnie uważał nowe technologie, poniekąd użyteczne, za zbyt drogie. Słuchawki wypadały z uszu, co doprowadzało go do pasji tudzież wulgarnych komentarzy odnośnie firmy Apple, zatrudniającej kadrę pozbawioną podstawowego pojęcia o budowie ludzkiej małżowiny.

Prowadził wywody dotyczące plików MP3 – zapisów podrzędnej jakości, ubliżających jego wyrafinowanym gustom. Zainicjował, nagle, zaciekły atak na piractwo internetowe za rozpowszechnianie partyzanckich, lipnych kopii płytek kompaktowych. Wyrażał sympatię dla pokrzywdzonych, obdartych z dochodów artystów: został, ni stąd ni zowąd, ich fanatycznym rzecznikiem.

Czytaj dalej …