Listy do Polski 27: „Jak te bursztyny na niebie”

Moi drodzy!

Jak wiecie z poprzedniej korespondencji, hulałem na wakacjach w miasteczku Corvara. Marzyłem o jakiejś pięknej Włoszce, którą znalazłem przysypaną lawiną na stokach Dolomitów. We śnie nieboraczkę ocuciłem, wygrzebałem, otrzepałem ze śniegu, napoiłem rumem, przytaszczyłem na kwaterę, pogłębiłem bajer, zaproponowałem schronisko na noc we własnym wyrze, ochoczo przy tym gwarantując, że sam prześpię się na twardej, zimnej posadzce, przykryty zaledwie ręczniczkiem. Dalszy przebieg fantazji znacie z filmów, ewentualnie z autopsji.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 24: „Kryptonim ‚BZYK’”

Kryptonim BZYK

UWAGA! Poniższy tekst Grzesio napisał dla czytelników dorosłych (18+, ale w różnych krajach odmiennie definiuje się „dorosłość”). Jeżeli więc nie jesteś oficjalnie dojrzałym człowiekiem, umykaj czym prędzej!

Kochani!

Podjąłem się zadania nie lada… Siadłem na tyłku, połamałem sobie główkę i nakreśliłem plan wybrnięcia Polski z dołka demograficznego! Poniżej wierszyk, który przejrzyście wyjaśnia koncepcję rozwiązania ujemnego przyrostu naturalnego w kraju nad Wisłą.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 16: „WARA, czyli scalenie narodowe”

Kochani Rodacy!

Nareszcie pomiędzy Wami! Wtopiłem się w polsko brzmiący biały katolicki tłum… Jestem nierozpoznawalny, homogeniczny niczym jeden z płatków śniegu w czasie zamieci. Narodowa monolityczność daje poczucie spójności, równorzędności, a nade wszystko bezpieczeństwa, o które niepodobna w RPA, zaś o które coraz trudniej w sponiewieranej kulturowo Europie Zachodniej. Na ziemi ojczystej paraduję krokiem paniska, niestrwożony religijnymi, moralnymi bądź obyczajowymi (zwłaszcza seksualnymi) normami osobników przeszmuglowanych z obszarów cieplejszych.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 14: „Czy warto przelać krew za Polskę?”

Czy warto przelać krew za Polskę?

Ahoj ziomki kochane!

W ubiegłej korespondencji nadmieniłem refleksę, dotyczącą łączności duszy ze światem materialnym. Otóż gdy coś zostało stworzone na matrycy naszej idei, wówczas utożsamiamy się z niby głupim przedmiotem na poziomie podświadomości, bowiem stanowi on namacalną manifestację naszych myśli. Powiedzmy, wyprodukujemy fikuśny haczyk na ręcznik i natychmiast obdarzymy go sentymentem. „Krajowa robota, panie! Jaki solidny!” – wykrzykniemy, przytulając wieszaczek do piersi.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 10: „Polska najatrakcyjniejszym krajem na świecie!”

Listy do PolskiWitam Was ponownie, kochani!

Lecimy z obiecanym planem akcji!

Typowo, aby myśl ciałem się stała, trzeba wyodrębnić trzy węzłowe elementy:

  1. Co?
  2. Po co?
  3. Jak?

Dziecinada niczym skonsumowanie ciasteczka z kremem! Poniżej płody moich deliberacji.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 9: „Czy interesuje nas istnienie Polski?”

Listy do PolskiRodacy!

Nadszedł czas akcji, bowiem byliśmy zadumani zbyt długo.

Odbijam echem zdanie większości ziomków, przytaczając trzy paradoksy, wołające o konkretne kroki zaradcze:

  1. Wewnętrzna dezintegracja

Polska, kraj w zasadzie zgrany etnicznie (prawie sto procent białych katolików, pytlujących jednym językiem), o ponad tysiącletniej tradycji, cierpi na brak jedności narodowej. Problem, nad którym ubolewają zwyki zjadacze chleba, dzielniejsi mężowie stanu, nieprzekupione kręgi akademicke, rodacy zamieszkali za granicą.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 8: „Emigranci to najwięksi patrioci”

Listy do PolskiMoi drodzy!

Jeżeli dotarliście do tego punktu korespondencji, umocniliście przekonanie o niebagatelnych blokadach, napotykanych przez powracających z zagranicy: zbyt wiele organizacyjnych łamigłówek; rodzinne koneksje; rozbestwienie wskutek lepszego wynagrodzenia; odstraszające regulacje polskie; zwykłe przyzwyczajenie.

„Ameryki nie odkryłeś, zuluski wieszczu!” – rzekniecie z przekąsem. „Toć wiadomo: apetyt rośnie wraz z jedzeniem!”

Zdaję sobie sprawę z niepraktyczności gołych refleksji. Zresztą, słyniemy z komentatorstwa, zwłaszcza sarkastycznego. Amerykanie gadają dużo, szybko, bez sensu; Anglicy krytykują z przekąsem, doznając narcystycznej satysfakcji; Niemcy jeno orzekają, klecąc dialogi pozbawione ikry. Z kolei cięty anons zioma stawia towarzystwo na baczność, budząc zdziwienie, często oburzenie, sporadycznie demolkę.

Czytaj dalej …