Bić albo nie bić? (Część I)

Bić albo nie bić?

Grzesio został niedawno zamieszany w wirtualną awanturę blogowiczów. Poszło o kary cielesne dla dzieci. Gdyby nie separacja polemistów internetowymi kablami, doszłoby niechybnie do mordobicia z rozlewem krwi.

Wścibił nos w zażartą dyskusję ponieważ zauważył (o zgrozo!), że istnieją ludzie popierający grzmocenie malusińskich celem „wpojenia moresu”, „zdyscyplinowania”, „przykręcenia śruby” itd. Wychwalano klapsy, podobno nieszkodliwe i wysoce korzystne. Uderzanie otwartą ręką ponoć rozgrzesza rozjuszonego rodzica, który mógłby zastosować konkretniejszą przemoc (ciosy kułakiem, kopy butem, okładanie łopatą, rąbanie siekierą), ale poprzestał na lekkim chlastaniu, właściwie dotykaniu, wręcz masażu.

Czytaj dalej …