Lekkość (Część II)

LekkośćW świetle wymiany zdań z korporacyjną machiną, rozmowy pacjentów w szpitalach psychiatrycznych są nadzwyczaj inteligentnymi dialogami.

Systemy rekrutacji petentów dla wielkich koncernów są agresywne, beznamiętne, szachrajskie, oparte na metodach wypoconych przez psychologów przemysłowych, adwokatów, wyg marketingowych, reszty speców manipulacji ludzkich percepcji. Namacalne potrzeby kontrahentów nie odgrywają żadnej roli: trzeba sprzedać za wszelką cenę, następnie trzymać delikwenta wbrew woli, skuwając jelenia łańcuchami uniedogodnień, przepisów, urzędowych tortur. Komuniści praktykują identyczne metody opresji.

Debilizm najemników tych demagogicznych kolosów, zatrudnionych w celu orędowania organizacyjnych struktur i dogmatów, powtarzających monotonnie wyczytane formułki, sprowokował Grzesia ostatecznie. Przynależność do sztucznie skleconych grup konsumentów, hodowanych na podobieństwo gęsi pasionych brutalnie kluskami, urągało humanistycznym odruchom.

Czytaj dalej …

Lekkość (Część I)

LekkośćPani Profesor uroczyście zawiadomiła Grzesia o niespodziance. Orszak doktorski eskortował go na pierwsze piętro, gdzie otwarto jedne z drzwi, zamaszyście zaproszono do środka. Szefowa, rozdziawiając paszczę szerzej niż kukła z Mappet Show, zapiszczała ekstatycznie: „Twoje biuro!”.

Biuro?!

Przydzielają klinicyście pomieszczenie służbowe? Powinni raczej zaganiać do leczenia pacjentów…

Co porabiać w wielgachnej kancelarii? Ilość szafek pomieściłaby z nawiązką cały jego prywatny dobytek – czym wypełnić rzędy regałów, nie wspominając o tuzinach szuflad?

Węszył podstęp: udając niewiniątka, wrabiają przyzwoitego lekarza w… No, w cokolwiek!

Czytaj dalej …