Listy do Polski 17: „Drewniane żyrafy i kapryśne lwy”

Rodacy!

Jeszcze przez tydzień będę gościł pomiędzy Wami, zaś potem znowuż tułaczka na półkulę południową – ale już wiem, że nie na zawsze, nie na długo!

Dwumiesięczny pobyt w Polsce przekonał mnie ostatecznie, że właśnie w ojczyźnie chcę spędzić resztę życia. Nie wertujcie grubych przewodników! Nie wywąchujcie informacji z internetowych czeluści! Nie przesłuchujcie wagabundów motywowanych zarobkiem! Niezindoktrynowany pod żadnym względem Grzesio jest autorytetem ostatecznym w kwestiach zagranicznych poniewierek. Powiadam Wam: nie ruszajcie się z miejsca, aby nie pożałować kroku w narodowościową nicość! Pomijam w ostrzeżeniu wycieczki krajoznawcze, ewentualnie krótkie wypady na studia lub na saksy. Nikt nas nie morduje, zatem nie ma sensu wiązać przyszłości z tłumem zachodnim – poniekąd bogatszym, ale obecnie coraz bardziej etnicznie bezpłciowym, zatem coraz biedniejszym. Uszanujcie przynależność do homologicznej grupy ludzkiej, która przynosi tożsamość, skoordynowane cele, synergię, zrozumienie, wsparcie w nieszczęściu – skarb ponad skarby, sukcesywnie trudniejszy do zdobycia, skrycie zazdroszczony przez nacje pozbawione patriotycznych jaj.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 16: „WARA, czyli scalenie narodowe”

Kochani Rodacy!

Nareszcie pomiędzy Wami! Wtopiłem się w polsko brzmiący biały katolicki tłum… Jestem nierozpoznawalny, homogeniczny niczym jeden z płatków śniegu w czasie zamieci. Narodowa monolityczność daje poczucie spójności, równorzędności, a nade wszystko bezpieczeństwa, o które niepodobna w RPA, zaś o które coraz trudniej w sponiewieranej kulturowo Europie Zachodniej. Na ziemi ojczystej paraduję krokiem paniska, niestrwożony religijnymi, moralnymi bądź obyczajowymi (zwłaszcza seksualnymi) normami osobników przeszmuglowanych z obszarów cieplejszych.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 14: „Czy warto przelać krew za Polskę?”

Czy warto przelać krew za Polskę?

Ahoj ziomki kochane!

W ubiegłej korespondencji nadmieniłem refleksę, dotyczącą łączności duszy ze światem materialnym. Otóż gdy coś zostało stworzone na matrycy naszej idei, wówczas utożsamiamy się z niby głupim przedmiotem na poziomie podświadomości, bowiem stanowi on namacalną manifestację naszych myśli. Powiedzmy, wyprodukujemy fikuśny haczyk na ręcznik i natychmiast obdarzymy go sentymentem. „Krajowa robota, panie! Jaki solidny!” – wykrzykniemy, przytulając wieszaczek do piersi.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 9: „Czy interesuje nas istnienie Polski?”

Listy do PolskiRodacy!

Nadszedł czas akcji, bowiem byliśmy zadumani zbyt długo.

Odbijam echem zdanie większości ziomków, przytaczając trzy paradoksy, wołające o konkretne kroki zaradcze:

  1. Wewnętrzna dezintegracja

Polska, kraj w zasadzie zgrany etnicznie (prawie sto procent białych katolików, pytlujących jednym językiem), o ponad tysiącletniej tradycji, cierpi na brak jedności narodowej. Problem, nad którym ubolewają zwyki zjadacze chleba, dzielniejsi mężowie stanu, nieprzekupione kręgi akademicke, rodacy zamieszkali za granicą.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 8: „Emigranci to najwięksi patrioci”

Listy do PolskiMoi drodzy!

Jeżeli dotarliście do tego punktu korespondencji, umocniliście przekonanie o niebagatelnych blokadach, napotykanych przez powracających z zagranicy: zbyt wiele organizacyjnych łamigłówek; rodzinne koneksje; rozbestwienie wskutek lepszego wynagrodzenia; odstraszające regulacje polskie; zwykłe przyzwyczajenie.

„Ameryki nie odkryłeś, zuluski wieszczu!” – rzekniecie z przekąsem. „Toć wiadomo: apetyt rośnie wraz z jedzeniem!”

Zdaję sobie sprawę z niepraktyczności gołych refleksji. Zresztą, słyniemy z komentatorstwa, zwłaszcza sarkastycznego. Amerykanie gadają dużo, szybko, bez sensu; Anglicy krytykują z przekąsem, doznając narcystycznej satysfakcji; Niemcy jeno orzekają, klecąc dialogi pozbawione ikry. Z kolei cięty anons zioma stawia towarzystwo na baczność, budząc zdziwienie, często oburzenie, sporadycznie demolkę.

Czytaj dalej …