Nowy rok (Część IV)

Nowy rok - Część IV

Podkradł się na paluszkach do judasza i przezeń zerknął, ale ujrzał tylko zmącone bohomazy czarno-brązowego brudu. Nigdy nie było potrzeby wyczyścić wziernika, który zaśniedział na wskroś. Zapytać „Kto tam?”. Cholerna jasna! Co za durne problemy na parę godzin przed popełnieniem samobójstwa!

Uchylił drzwi i… skamieniał! Zatrzasnąłby wrota natychmiast, gdyby widok nie dostarczył jednocześnie obezwładniającego szoku…

– Dzień dobry – grzecznym tonem pozdrowił go przybysz. – Czy mam przyjemność z panem Janem Pietraszką? – zapytał z sympatycznym uśmiechem.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 29: „Wesołych świąt, Polsko!”

Kochana Polsko!

Zbliża się ten szczególny dzień, kiedy krowy, pieski czy konie trajkotają ludzkim głosem, gwiazdki spadają z nieba (w rzeczywistości nie doświadczyłem, chociaż widziałem na karteczkach bożenarodzeniowych i obrazkach świętych), natomiast brodaci faceci – paradujący w szatach o barwach sowieckich – podrzucają chińskie zabawki pod zabite ścięciem siekiery choinki. Nadchodzi czas na nagłą gloryfikację humanitaryzmu, czyli składania winszowań nawet wrogom.

Czytaj dalej …

Jak w rodzinie

Polityka stanowi ponoć sferę filozofii wyższej (jak twierdzą politycy), nieosiągalnej dla zmizerniałych mózgownic przeciętnych zjadaczy chleba, zatem Grzesio, kojarzący swe przepaści edukacyjne w zakresie dyplomacji, z reguły siedzi cichutko i nie kwestionuje rządowych pociągnięć. Zresztą po co? Przecież próby darcia kotów z aparatem władzy przyniosą jeno wstyd, bowiem pierwszy z brzegu oficjel ciśnie w człowieka nieznanym terminem, przytoczy jakiś przepis, fuknie, przytupnie, okiem łupnie, pokaże palcem drzwi. Przyjdzie wyznać skandaliczny niedostatek wiedzy, wymamrotać przeprosiny za matołowate supozycje, skulić uszy po sobie, ucieć do ciasnego mieszkanka, wcisnąć dupkę w fotelik, oglądnąć lekki filmik zajadając kukurydzą prażoną, wszorować ząbki, wskoczyć do łóżeczka, odmówić paciorek po czym zasnąć błogosławiąc farta, że w ogóle dadzą pożyć.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 28: „Moja Polska alternatywna”

Drodzy Rodacy!

W jednym z moich poprzednich listów obiecałem wyłuścić, dlaczego uważam Polaków za nację alternatywną. Stosowna chwila wreszcie nadeszła!

Natchnienie mnie naszło podczas przeczesywania sieci w celu znalezienia rodzimych stron internetowych, które oferowałyby „wiadomości alternatywne”, czyli odizolowane od wpływu głównego nurtu mass mediów. Początkowo nie mogłem takowych portali wywęszyć, gdyż popełniłem błąd semantyczny: konspiratorzy znad Wisły kryją się pod sloganem „niezależności” – nie „alternatywności”. Różnica poniekąd niewielka, aczkolwiek pobudzająca do deliberacji…

Czytaj dalej …

Listy do Polski 27: „Jak te bursztyny na niebie”

Moi drodzy!

Jak wiecie z poprzedniej korespondencji, hulałem na wakacjach w miasteczku Corvara. Marzyłem o jakiejś pięknej Włoszce, którą znalazłem przysypaną lawiną na stokach Dolomitów. We śnie nieboraczkę ocuciłem, wygrzebałem, otrzepałem ze śniegu, napoiłem rumem, przytaszczyłem na kwaterę, pogłębiłem bajer, zaproponowałem schronisko na noc we własnym wyrze, ochoczo przy tym gwarantując, że sam prześpię się na twardej, zimnej posadzce, przykryty zaledwie ręczniczkiem. Dalszy przebieg fantazji znacie z filmów, ewentualnie z autopsji.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 26: „Moda na Polskę®”

Moda na Polskę

Kochani!

Dużo ostatnio czytuję o ZUS-ie – organizacji nie stworzonej jeszcze w RPA. Wiadomości dochodzą automatycznie, bez żadnego zainteresowania z mojej strony. Otwieram dowolną polską witrynę, a tu bach – znowuż nadają na temat ubezpieczeniowego molocha. Sprawozdania w tonie zazwyczaj niepochlebnym, z pobrzmiewającą nutką jakby goryczy czy sarkazmu. Pominę komentarze publiczne na stronach internetowych, ponieważ nie chcę splugawić listu do Was.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 25: „Autentyczny renesans i postęp”

Witam Was ponownie!

Z pewnością dziękujecie mi w pokłonach za poetyczną dyrektywę w sprawie zmiany sytuacji demograficznej Polski (Kryptonim „BZYK”). W rozwiniętych gospodarczo krajach ludzie zaprzestali rozmnażania się. Podjęcie decyzji posiadania dzieci jest obecnie bardziej skomplikowane, niż postanowienie wylotu na Marsa. Przecież taki bobasek musi wcinać jedzonko, nabywać wykształcenia, posiadać gadżety. Wypadałoby również brzdąca w coś ubrać, bo na golasa wstyd pokazać sąsiadom. Ponadto ryczy, robi kupki w majtasy, łaknie kontaktu – w sumie zawraca gitarę.

Czytaj dalej …