Zeromowa

Grzesio siedział w kawiarni nad prasą i pochłaniał artykuł dotyczący rosnącej liczby przestępstw w centrum miasta. Większość tekstu zajmowały zacytowane reakcje lokalnych władz, które wreszcie zauważyły kryzys, ponieważ kryminaliści zaczęli okradać sklepy z bronią w ręku w biały dzień. Im dłużej czytał, tym bardziej głupiał, bowiem nijak nie potrafił rozszyfrować kwintesencji przesłania, zakamulfowanego w oficjalnym obwieszczeniu dla rozdygotanych mas.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 25: „Autentyczny renesans i postęp”

Witam Was ponownie!

Z pewnością dziękujecie mi w pokłonach za poetyczną dyrektywę w sprawie zmiany sytuacji demograficznej Polski (Kryptonim „BZYK”). W rozwiniętych gospodarczo krajach ludzie zaprzestali rozmnażania się. Podjęcie decyzji posiadania dzieci jest obecnie bardziej skomplikowane, niż postanowienie wylotu na Marsa. Przecież taki bobasek musi wcinać jedzonko, nabywać wykształcenia, posiadać gadżety. Wypadałoby również brzdąca w coś ubrać, bo na golasa wstyd pokazać sąsiadom. Ponadto ryczy, robi kupki w majtasy, łaknie kontaktu – w sumie zawraca gitarę.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 23: „Wybór”

Moi drodzy Rodacy!

Zanim przejdę do tematu z poprzedniego listu (odwiecznego falsyfikowania historii), śpieszę z pozytywnymi doniesieniami!

Czyżby służby specjalne analizowały liściki, które dla Was klecę w pocie czoła? Chyba tak, ponieważ szef MSZ, niejaki Radosław Sikorski, przekonywał 22 listopada 2013 roku (w piątek, w Senacie, w ramach zjazdu absolwentów Szkoły Liderów Polonijnych), aby rodacy powracali do kraju. Nie żartuję – wyszperałem w sieci!

Czytaj dalej …

Listy do Polski 22: „Nic nie znaczące erraty”

Kochani!

Komiczne wieści dobiegają z USA, gdzie szwindel za szwindlem wychodzą na jaw, przeciekając monotonnie do wiadomości mas. Nie zadziwia jednak fakt, że szydła wyłażą z worów niby kolce jeża, ale reakcja zmumifikowanych obywateli.

Telewizorem nie dysponuję, prasy nie czytam, ponieważ walczę o zachowanie normalności. Wysiłki unikania mass mediów spełzają na niczym – streszczenia najnowszych wydarzeń przydybią człowieka w kawiarence, w pracy, na ulicy, w ubikacji. Albo ktoś wypapla podnieconym głosem, albo afisz wykrzyknie znienacka w twarz, albo ekrany, umieszczone strategicznie w miejscach komunalnych, wysyczą prosto w ucho dzisiejsze newsy. Nie sposób uciec: siłą, podstępnie nakarmią mnie urągającą inteligencji strawą. Ciekawe, w czym przemycają leki antyemetyczne, gdyż dziwnym trafem nie wymiotuję na każdym kroku słuchając idiotyzmów. Zabunkrowanie się w kąciku to marzenie ściętej głowy: koledzy wytropią, przycisną do ściany, zaplują nowinami, zaczną żebrać o opinię na temat bzdetów. Wyeksponują erudycję, polegającą na skopiowaniu słów szemranego prezentera TV, powszechnego źródła wiedzy niezgłębionej. Wymęczą niewinnego Grzesia jak psy dziada w ciasnej ulicy.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 21: „Polish brand”

Kochani Rodacy!

Nacja amerykańska wpadła na pomysł wiecznego dobrobytu – trzeba jedynie na okrągło powiększać narodowy debet wobec prywatnych instytucji bankowych. Podobno nikt nigdy nie skuma szwidlu. Jeżeli wciąż jeszcze rozpatrujecie opcje, jak uczynić Polaków bogaczami, to receptę podaję na patelni: każda rodzina powinna skorzystać z matrycy made in USA, zatem zaciągać tyle kredytów, ile wlezie, by nie gnić niczym żebracy!

Czytaj dalej …

Listy do Polski 20: „Masa krytyczna”

Kochani!

Nie znam Waszych predylekcji, ale ja podchodzę do oficjalnych wiadomości z pokaźną dozą sceptycyzmu. Traktuję chroniczne powątpiewanie za moją osobistą, rzadką cechę – symptom nieuleczalnego pesymizmu, odizolowującego mnie od reszty wyważonych w małej grupce tzw. spiskowców. Im więcej czytam, poznaję świat i medytuję, tym bardziej odnoszę wrażenie, że logiczna dedukcja stanowi niebezpieczeństwo bycia oznakowanym literą „K” – „Konspirator” – wypaloną na czole dla łatwej identyfikacji.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 19: „Ta ta ta!”

Witam ponownie wszystkich Rodaków!

Poprzez literki mojego ostatniego listu przebija żar patriotycznych emocji – nie tylko na emigranta, ale i na obłudnika materiał z Grzesia żaden. „Entuzjastyczny pocieszyciel!” – wykrzykniecie, kręcąc z politowaniem główkami. „Z takim balastem cnoty nie idź nawet na podryw, bowiem byle kobitka odczyta w tonach moralnych dyrdymałów naiwność – uczciwość nie nakarmi, nie odzieje, nie ogrzeje w przytulnym domku, nie przewiezie z punkt do punktu, nie zapewni podstawowych rozpust. Podobnie nie zbajerujesz na ideologiczne bajędy rzesz rodaków, którzy oczekują konkretów, a nie wzdychania do orła białego na czerwonym tle.”.

Czytaj dalej …

Świadomość

Bądźmy świadomi!Jasio i Małgosia dostali 1 jabłko. Ile jabłek przypada na każde z nich?

„Pół!” – wykrzykniesz. Masz rację bezdyskusyjną: połówka na twarz.

Co się jednak stanie, kiedy Jasio wywali osobisty przydział na śmietnik, czyli pogardzi konsumpcją witamin, wybierając hamburgera? Teoretycznie, indywidualna racja na łeb pozostaje wciąż ta sama – nawet po zmarnowaniu 50% jadła!

Czytaj dalej …

Idziemy trzy dżi! (Część II)

Idziemy trzy dżi!Grzesio wykrył terror nałogu, kiedy podjął starań porzucenia przekąszania czekoladką.

  1. Po dobie odczuwał nieokreślony niepokój, przygnębienie, rozdrażnienie, brak koncentracji, pustkę – typowe objawy głodu cukrowego, ustępujące natychmiast po spożyciu klina w postaci batona.
  2. Zmiana stylu życia na zdrowszy (powolne wyparcie przesłodzonego asortymentu ćwiczeniami, przechadzkami, lekturą, niskokalorycznymi posiłkami, regularnymi kontaktami z rodziną w Polsce) pociągnęła pozytywne zmiany na dalszych frontach: adekwatny wypoczynek nocny, spadek napięcia mięśniowego, zaostrzona koncentracja, zwolnienie tętna, obniżenie ciśnienia, wzrost krzepy, okiełznanie rozdrażnienia w sytuacjach stresujących, generalne samozadowolenie, chęć wspierania bliźnich.
  3. Powrót do pralinek prowokował wyzwolenie symptomów, które drążyły go przed okresem zbalansowanej egzystencji, aliści bardziej nasilonych, wręcz chorobowych: poszarpany sen, kołatanie serca, znużenie, zdenerwowanie, niechęć do aktywności fizycznej, podejżliwość, redukcja skupienia. Zjawisko razi identycznością z fenomenem narastania reperkusji alkoholizmu bądź narkomanii wraz z powtórnymi epizodami nadużywania.

Czytaj dalej …

Idziemy trzy dżi! (Część I)

Idziemy trzy dżi!Znienacka, apartament Grzesia odwiedziła delegacja złożona z Ann, jej męża Johna oraz ich wrednej – wiecznie poszczekującej – suki Dzikuski. Zakomunikowali mu reformy internetowe: otóż likwidują telefoniczną linię stacjonarną, podążając z duchem modernizmu komórkowego.

Dotychczas hasał po sieci dzięki połączenieniu z modemem właścicieli wynajętego mieszkania, za co sumiennie płacił swoją dolę. Praktyczny dla niego układ trafiał szlag: albo zlekceważy kontakt ze światem multimedialnym, albo wykupi abonament na własną rękę. Nie przepadając za podpisywaniem jakichkolwiek kontraktów w RPA, stanął wobec trudnej sytuacji decyzyjnej.

Poprosił grzecznie o wyjaśnienie powodów nagłej zmiany orientacji cybernetycznej. „My idziemy trzy dżi!” – zakomunikowała z wyższością Ann. Mróżąc pewniacko oczy, John potwierdził: „Tak! Idziemy trzy dżi!”. Dzikuska szczeknęła aprobująco parę razy.

„Że co?!” – wykrztusił zbaraniałym głosem Grzesio. Ponownie usłyszał: idą trzy dżi („We are going 3G”).

Czytaj dalej …