Listy do Polski 24: „Kryptonim ‚BZYK’”

Kryptonim BZYK

UWAGA! Poniższy tekst Grzesio napisał dla czytelników dorosłych (18+, ale w różnych krajach odmiennie definiuje się „dorosłość”). Jeżeli więc nie jesteś oficjalnie dojrzałym człowiekiem, umykaj czym prędzej!

Kochani!

Podjąłem się zadania nie lada… Siadłem na tyłku, połamałem sobie główkę i nakreśliłem plan wybrnięcia Polski z dołka demograficznego! Poniżej wierszyk, który przejrzyście wyjaśnia koncepcję rozwiązania ujemnego przyrostu naturalnego w kraju nad Wisłą.

Czytaj dalej …

Na słonia, czyli podryw po afrykańsku

Podryw na słonia

Każdy rodzic staje przed niewygodnym i krępującym zadaniem wyeksplikowania dziecku kwestii poczęcia. Nadchodzi nieuchronnie chwila, gdy bzdurne opowieści o bocianach nie wystarczają. Na domiar złego, internet pozwala brzdącom informować się nawzajem z szybkością światła, wymieniać interesujące linki oraz oglądać rzeczy na żywo, a nie na infantylnych obrazkach. Zamiast tradycyjnych gawęd wprowadzających o motylkach czy kwiatkach, milusińscy wpadają na witrynę z filmikami o najwyższej jakości, które przedstawiają pary bądź grupki kopulujące w pozycjach akrobatycznych, w deszczu wytrysków o impecie gejzerów.

Czytaj dalej …

Wprowadzenie

Brutalne wprowadzenieW domu przeprowadzano kolejny remont. Rodzice zatrudnili umyślnego pana Czesia, potrafiącego zrobić cokolwiek: pomalować sufity czy okna, położyć nowe tapety bądź kafelki, wycyklinować i polakierować podłogi, wymienić gniazdka, naprawić sracz, a nawet zmajstrować meblościankę w przedpokoju. Bez przerwy palił papierosy, popijając mlekiem: na każdy litr przypadała paczka Sportów. Zachwalał białko jako bardzo zdrowe, co Grzesio zapamiętał na całe życie. Nie mówił nic o korzyściach płynących z palenia, aczkolwiek sprawiało ono wrażenie szalenie potrzebnego starszym facetom, bowiem i pan Czesio, i tata, nie mogli wręcz funkcjonować bez tytoniu.

Czytaj dalej …

Siniak

Seksowny siniakCo bardziej decyduje – genetyka czy doświadczenia egzystencjalne – o ostatecznej rzeźbie charakterologicznej człowieka?

Grzesio czuł się wtłamszony do bezlitosnej maszyny geograficzno-wychowawczo-wydarzeniowo-pokoleniowo-polityczno-kosmiczno-edukacyjno-genetycznej. Wieloaspektowe ustrojstwo rzucało nim na chybił trafił, systematycznie mieliło, by w końcu wypluć nieboraka na pastwę rzeczywistości w formie nieszczególnej. Dobrą stroną tego procesu była możliwość osiągnięcia ukojenia w wachlarzu wymówek, albowiem mógł zrzucić winę za swoją nijakość na cokolwiek lub kogokolwiek: polityków, boga, zanieczyszczenia powietrza, korporacje, pana Staszka, banki itd. Zwłaszcza na głównych podejrzanych – tatusia z mamusią – z dużym prawdopodobieństwem wmieszanych w uszycie jego osobowej szaty. Przynajmniej tak twierdził Freud, sławny jako nie lada głowacz.

Taka Jolka, na przykład, niewątpliwie wpłynęła na wykształcenie pewnych kardynalnych cech Grzesia.

Czytaj dalej …