Nie ma wolnej chwili

Nie ma wolnej chwili, czyli sens istnieniaOd dawien dawna, rzesze mędrców, teologów, naukowców tudzież innych prześwietnych istot dumały nad odpowiedzią na pytanie kardynalne: jaki jest sens ludzkiego bytu?

Grzesio sam podjął prób wyjaśnienia zagadki, docierawszy donikąd pod względem czysto empirycznym (po co powstał Grzesio w postaci fizycznej, stanowiąc sensu stricto kłębek wściekle pulsującej energii?), filozoficznym (dlaczego Grzesio w ogóle istnieje, w jakiejkolwiek formie?), spirytualno-religijnym (kto i z zamiarem czego tchnął duszę w masę biologiczną Grzesia, kiedy on o to nie prosił?). Deliberacje przerastały pojemność neuronów biedaka, pozostawiając jedynie dezorientację, szum w główce, wybałuszone oczka, strach przed tajemniczymi mocami wyższymi.

Czytaj dalej …

Dzielić się

EgoizmRodzice koleżanki Jacka posiadali piękną posiadłość, zanurzoną w morzu zieleni: egzotyczne drzewa, palmy, krzewy niebywałe, kwiaty obce dla wypranego z ekscentryzmu, postkomunistycznego Grzesia.

Pomimo trzech garaży, na podjeździe wyłożonym włoskimi, kamiennymi płytkami, mieniło się od nowych pojazdów mechanicznych. Niektóre marki znał – nie były przesadnie tanie. Grzesiowa drynda wyglądała w porównaniu jak drezyna, którą zaparkowałby swobodnie pod jedną z tych wykwintnych gablot.

Posesję okalał imponujący mur ceglasty o wysokości dwu chłopa, uwieńczony drutem nie tylko z kolcami, ale i pod napięciem. Poprzez powyginane w fikuśne kształty pręty masywnej bramy dojrzał kawałki domu: drzwi (wyglądające na dzieło sztuki), basen z wodą kryształowoniebieską, więcej niepowszednich roślin. Za wrotami warczały dwa spozierające wrogo dobermany, gotowe rozszarpać intruzów na kawałki. Psy wcinały potrawy delikatesowe, nie do zakosztowania w przeciętnej restauracji.

Czytaj dalej …