Sztuka wojny

Sztuka wojnyTata był Grzesia herosem, nieskazitelnym wzorem manier tudzież idei. Cokolwiek powiedział bądź uczynił, synek albo wiernie powtarzał, albo wchłaniał jako absolutną matrycę światopoglądową.

Zamiast używać wulgaryzmów w formie przecinków, ojciec zakrapiał wywody słowem „rozumiesz”: „Sytuacja wymaga analizy, rozumiesz.”; „Nie potrafię, rozumiesz, natychmiast przyjechać. Muszę wpierw zatankować, rozumiesz.”. Paradoksalnie, pomimo niejako indagującego charakteru frazy, zdania wcale nie brzmiały pytająco, lecz wręcz odwrotnie – oznajmiały fakty, podkreślając zero negocjacyjnych szans rozmówcy.

Grzesio kopiował nutę i fizjonomię starego, gdy na podwórku bawił się z dziećmi w piaskownicy. Przybierając poważną minkę, cedził: „Zrobimy babeczkę, rozumiesz.”; „Kopiesz, rozumiesz, za mocno. Złamiesz łopatkę, rozumiesz.”. Narzucanie akceptacji zgrabnym zwrotem imponowało malcowi – wszak gaworzył w stylu stanowczego gościa!

Czytaj dalej …