Kotek

Kotek patrzy na światNapastują człowieka na każdym skrzyżowaniu w przeciętnym południowoafrykańskim mieście: wyciągają złożone w koszyczek dłonie, robią smutną minkę, jęczą błagalnie o parę zdewaluowanych centów. Niektórzy wieszają na szyi szyldy z obwieszczeniami: „5 dzieci. 1 żona. Bez pracy. Pomóżcież!”. Inni oferują chińskie buble w postaci niedziałających ładowarek telefonów komórkowych, zwojów czarnych worów na śmieci (słabszych od papieru toaletowego), afrykańskich statuetek (też Made in China).

Istnieje odrębna grupa zrzeszonych przez lokalne wydawnictwa, kolportująca brukowce. Bardziej spryciarscy myją na siłę okna, rzucając się znienacka na maskę samochodu, wylewając brudną wodę na czystą szybę, by za sekundę rozsmarować zawiesinę obleśną ścierką, po czym żądają agresywnie „co łaska” za wyświadczony serwis.

Czytaj dalej …

Obietnica

Złamana obietnicaCoś się nie zgadzało…

Nie mógł Jackowi wiele zarzucić: wstrzemięźliwy, przezorny chłopak; dobry, lubiany student; ambitny, samodzielny inicjator; zawsze uśmiechnięty, serdeczny kumpel; wysportowany, dorodny facet.

Dumny tatuś wyliczyłby setki zalet jedynaka. Rzadkie, sztubackie swawole miażdżyła lawina akademickich osiągnięć, roztropnych posunięć, towarzyskiego drygu, fizycznej atrakcyjności.

Pomimo fajerwerków szczęścia, Grzesia przeniknął enigmatyczny niepokój o stabilność stanu rzeczy: syn wydawał się mrukliwy, obojętny na sugestie starego, niemalże niechętny życiu. Czasami trudno skonkretyzować skonfundowanie, nie będące produktem logicznych deliberacji, lecz emocjonalnych uniesień. Kochał Jacka bezmiernie – afekt wyostrzał węch, mobilizował do akcji szósty zmysł, utwierdzał w opinii o niezdefiniowanym balaście w relacjach z dzieckiem.

Czytaj dalej …