W gardło

W gardłoSyn Grzesia – Jacek – dostał zlecenie od znanej firmy marketingowej. Od razu pochwalił się ojcu korespondencją e-mailową, opisującą zadania spoczywające na barkach młodzieńca z tutułu tego niewielkiego kontraktu.

Niewątpliwie, rzecz chwalebna: oto koncern pełną gębą okazuje zaufanie studenciakowi w kwestii odpowiedzialnej, bowiem promocyjnej. Przyjeżdża jakiś nieznany staremu rapper, który da występ, polegający na przemówieniu w takt muzyki (z użyciem najwulgarniejszych słów – tak wypada). Bardzo znany artysta, według zapewnień Jacka, dlatego też jest niezbędną intensywna reklama urywanych monologów tej sławy.

Czytaj dalej …