Listy do Polski 2: „Anty-reemigracyjna aura”

Listy do PolskiDrodzy rodacy!

Mam nadzieję, że otrzymaliście mój poprzedni list, a jeżeli nawet przeczytaliście, zapewne powiecie: „Tere fere! Ponoć ciągnie cię do ojczyzny, to dlaczego nie rzucisz murzyństwa w pierony i nie lecisz nazad?! Gryzmolisz tęskne frazesy, ale z uporem siedzisz pod palmami, zażywając przy okazji kolonialnych wygód, obłudniku! Przestań suszyć makówkę na słońcu, bo powoli durniejesz, jeno pakuj afrykańskie pamiątki w walizę, wsadzaj tyłek w aeroplan, bierz kurs na półkulę północną!”.

Zaiste racjonalne porady – codziennie je mamroczę przed lustrem. Powtórzę wytartą śpiewkę, przypuszczalnie znaną Wam z autopsji: życie nie jest bajką, niezależnie od położenia geograficznego, przynajmniej dla przeciętnego zjadacza chleba.

Czytaj dalej …

Listy do Polski 1: „Nie każdy emigruje dla pieniędzy…”

Listy do PolskiDrodzy rodacy!

Minęło 25 lat, odkąd mnie wygnało na drugi koniec świata, co nie oznacza, że kompletnie Was opuściłem. Po pierwsze, składałem kilkakrotnie wizyty w kraju, ale przypuszczam, że mnie nie zauważyliście… Po drugie, jakaś dobra dusza wynalazła Internet, dzięki któremu śledzę z daleka czym się aktualnie emocjonujecie, jakie stadiony budujecie i po co, kto kogo oszukuje itd.

Zachowanie poniekąd żenujące – wykorzystuję postępy technologiczne w celu podglądania ziomków, jakbym był tchórzem lub szpiegiem, tymczasem marzę sekretnie o ponownej egzystencji w rodzimym otoczeniu. Dziwaczna postawa w dobie galopującej globalizacji, ekspresowej telekomunikacji, ujednolicania walut, promowania uniwersalnego (nad wyraz bezpłciowego) dialektu dla wszystkich Ziemian.

Rzec można, nie nadążam za modą, kulejąc w ogonie pod sentymentalnym ciężarem: oto pragnę gaworzyć skomplikowanym, pełnym spółgłosek językiem tudzież tkwić w jednym miejscu z ludźmi mi podobnymi. Przedstawiam wybryk natury, będąc uzbrojonym w geny odporności na kosmopolityzm.

Wyprzedzę standardowe pytania, śpiesząc z wyjaśnieniami.

Czytaj dalej …