Modus operandi (Część VII)

Modus operandiPediatria

Na dzień przed egzaminem praktycznym przeżywał gehennę. Ból rozrywał wnętrzności, paraliżował myślenie o czymkolwiek, bezustannie wyduszał z krtani ciche skomlenie. Oczka Grzesia zamarły w przeraźliwym wytrzeszczu, jakby był niezmiernie czymś zdziwiony. Minimalny ruch paluszkiem bądź powieką powodował momentalne uczucie przebicia szpadą – prądy katuszy rwały od dołu do czubka głowy i z powrotem, niczym szalone błyskawice eksplodujące na chybił trafił. Temperatura rozgrzała członki do czerwoności, wyciskając z biedaka siódme poty. Wstrząsające mdłości dopełniały obrazu zgrozy.

Czytaj dalej …